Wczoraj Premier Ukrainy oskarżył Polskę za blokowanie tranzytu ukraińskiego zborza do UE nazywając tę politykę „populizmem”. Kijów ewidentnie uważa, że Polski już do niczego nie potrzebuje i można nas lekceważyć. Najwyraźniej doszli oni do wniosku, że ich pozycja międzynarodowa jest na tyle wysoka, że pozwala rozgrywać sytuację związaną z gwarancjami bezpieczeństwa i perspektywą członkostwa w NATO.
Szczyt w Wilnie z perspektywy Ukrainy nie był pomyślny. Nie ma większych różnic między decyzjami szczytu NATO w Bukareszcie z 2008 r., a decyzjami jakie zapadły w kontekście Ukrainy na ostatnim szczycie NATO w Wilnie. Przeciwnicy Zeleńskiego już to wykorzystali do ataku na niego za nieskuteczność w podejmowaniu działań na rzecz członkostwa Kijowa w NATO. Trzeba również zauważyć, że Zełeńskiemu rośnie konkurencja polityczna, która będzie dążyć do przejęcia władzy.
Ukraina powinna zrozumieć jedno. Bez Polski nie mieliby żadnych szans na kontynuowanie działań wojennych. Niech też strona ukraińska rozważnie podchodzi do obustronnych relacji bo ewentualne zamknięcie lotniska w Rzeszowie stanowiące główny hub pomocy wojskowej dla Ukrainy może na jakiś czas zostać zamknięty z powodu potrzeby remontu pasów startowych. Wtedy trudniej będzie na bieżąco przekazywać amunicję i broń dla Kijowa.
Moim zdaniem, Moskwą odniosła pewien sukces związany z brakiem rzeczywistego międzypaństwowego pojednania polsko-ukraińskiego na co dowodem były ostatnie obchody rocznicy zbrodnie wołyńskiej. Brak zgody na ekshumacje jest policzkiem wymierzonym w polski naród. Jeśli Kijów naprawdę uważa, że może od nas czegoś wymagać wzamian, to najwyraźniej nie zrozumiał tego, że istnieje on przede wszystkim dzięki Polsce, która nie tylko pomogła Ukrainie i Ukraińcom finansowo na różny sposób, ale przede wszystkim wywierała presję dyplomatyczną na rzecz pomocy Ukrainie.
Kijów odwdzięcza się podobnie jak robili to Niemcy przez całe lata czółymi słówkami z których nie wiele wynika i brakiem jakiejkolwiek woli w postaci rozwiązania kwestii Wołynia na zawsze. Polacy mają więc prawo być zawiedzeni i wkurzeni. Tym bardziej, że pomoc dla Ukrainy była realizowana kosztem polskiego podatnika. Robiliśmy to dlatego, że nie chcemy Rosji na Bugu wzdłuż całej naszej wschodniej granicy.
Ponadto, żaden Polski Rząd nie może pozwolić na to, aby doprowadzić polskie rolnictwo i rolników do bankructwa, a tego właśnie Kijów nie rozumie i nie może uszanować.
Foto: Portal gov.pl
Zostaw komentarz