Powieść lat minionych (Повѣсть времѧньныхъ лѣтъ) odnotowała pod rokiem 981: „Poszedł Włodzimierz ku Lachom i zajął grody ich: Peremyszl, Czerwień i inne grody, które do dziś dnia są pod Rusią.”

Informacja ta najczęściej interpretowana jest w taki sposób, iż Włodzimierz Wielki, władca Rusi, odebrał wówczas Mieszkowi I Grody Czerwieńskie, choć nazwa taka w tym miejscu nie pada, a pojawia się w Powieści lat minionych w kontekście wydarzeń późniejszych (z roku 1018, kiedy to Bolesław Chrobry odebrał Grody Czerwieńskie Rusi i przyłączył je do Polski oraz z roku 1031, kiedy wróciły one we władanie Rusi). Co więcej, ma stąd wynikać, że Przemyśl, z którym identyfikowany jest Peremyszl, miałby być jednym z owych Grodów Czerwieńskich. Czy słusznie?

Kwesta lokalizacji Czerwienia zdaje się nie budzić wątpliwości – w świetle źródeł pisanych, co potwierdzają wykopaliska archeologiczne, to gród w dzisiejszej wsi Czermno, w powiecie tomaszowskim, nad rzeką Huczwą.

Bez wątpienia dorzecze Huczwy stanowiło ważny ośrodek osadniczy, którego centrum znajdowało się w Czerwieniu i w skład którego wchodziło kilka innych grodów. Czy możemy identyfikować je z Grodami Czerwieńskimi? Wydaje się, że tak. Ale co z Przemyślem?

W tym miejscu warto zaznaczyć, że w świetle Dokumentu Praskiego w 973 roku podlegający Czechom Kraj Kraków miał na wschodzie sięgać po Bug i Styr (zapewne chodzi o źródła tych rzek), a nadto obejmować Kraj Wag, czyli znaczną część dzisiejszej Słowacji. Ewidentnie więc Przemyśl leżał ówcześnie w samym środku Kraju Kraków i tym samym wraz z nim podlegał władcom Czech. Dodajmy, że w świetle Kroniki Kosmasa, Polacy odebrali Kraków Czechom w roku 999.

Oczywiście, nie możemy wykluczyć, że między rokiem 973 a 981 wschodnia część Krakowa (Kraju Kraków) odpadła od niego i że jej fragment z Przemyślem znalazł się w granicach Polski już wówczas oraz że fakt ten umknął Kosmasowi, ale…

Zajrzymy w tym miejscu raz jeszcze do Powieści lat minionych, do fragmentu, w którym wymienione zostały plemiona słowiańskie (wschodniosłowiańskie) na Rusi:

„Oto kto jedynie mówi po słowiańsku na Rusi: Polanie, Drewlanie, Nowogrodzianie, Połoczanie, Dregowicze, Siewierzanie, Burzanie, nazwani tak dlatego, że osiedlili się nad Bugiem, których później zaczęto nazywać Wołynianami.”

Widzimy więc, że autor Powieści lat minionych, nie wymienia tu ani Krywiczy, ani Tywerców i Uliczy, ani też – pochodzących od Lachów (Lędzian) – Wiatyczy i Radymiczy. Wygląda więc na to, że pierwotnie Słowianami nazywano tam wyłącznie ludność kultury wołyńcewskiej. Zostawmy to jednak na razie…

Zajmijmy się w tym miejscu Bużanami, których później zaczęto nazywać Wołynianami. Otóż przywołany tekst, co jednoznacznie popierają źródła archeologiczne, wskazuje, iż siedziby Bużan / Wołynian rozciągały się po obu stronach Bugu. Co więcej, Czerwień zlokalizowany był w odległości zaledwie 30 km od grodu Wołyń, którego identyfikacja z Wołynianami nie budzi wątpliwości. Jestem niemal pewien, że Czerwień leżał na ziemi Bużan / Wołynian.

Ale to nie koniec.. W obwodzie wołyńskim, nad rzeką Styr, jest wieś Peremyl, która kiedyś była miastem. Wydaje się więc o wiele bardziej prawdopodobne, że autor Powieści lat minionych, pisząc o zajęciu przez Włodzimierza w roku 981 Peremyszla, miał na myśli wołyński Peremyl, a nie Przemyśl, który w tym okresie najprawdopodobniej w dalszym ciągu należał do Kraju Kraków i Czech. Zwłaszcza, że jest jeszcze coś – choć Powieść lat minionych raz za razem wymienia plemiona, które przed wskazanym rokiem 981 płaciły dań Rusi, nigdzie w tym kontekście nie pojawiają się Bużanie / Wołynianie.

Reasumując – Bużanie, choć nie byli plemieniem lackim (lędziańskim), najwyraźniej do roku 981 podlegali władcy Lachów, Mieszkowi I. A od kiedy podlegali oni Lachom? Tego nie wiemy, ale z całą pewnością na długo przed Mieszkiem I Lachowie (Lędzianie) penetrowali tereny, które później podbite zostały przez pochodzących ze Skandynawii Rusów (Waregów). Warto w tym miejscu przypomnieć , przywołany przez mnie wczoraj, fragment z Powieści lat minionych:

„Było bowiem dwu braci u Lachów – Radym, a drugi – Wiatko; i przyszedłszy, siedli: Radym nad Sożą, i od niego przezwali się Radymicze, a Wiatko siadł z rodem swoim nad Oką i od niego przezwali się Wiatycze.”

Zdaje się to współgrać, o czym też pisałem wczoraj, z szeregiem innych źródeł. Tak na przykład Konstantyn Porfirogeneeta, w dziele napisanym w połowie X wieku, zaznaczył:

„Sklawowie zaś oraz ich sprzymierzeńcy zwani Krywiczami i Lędzianami i z pozostałych obszarów Sklawinii, w górach, na swoim terenie, w porze zimowej wyciosują łódki z jednego pnia i po wyposażeniu ich, na początku roku, kiedy stopi się lód, spuszczają je na pobliskie jeziora. A ponieważ te łączą się z rzeką Dniepr, stamtąd docierają do tej rzeki i ruszają do Kijowa, [gdzie] wyciągają je do wykończenia i sprzedają Rusom.”

Z tego fragmentu dowiadujemy się, że Lędzianie mieli spuszczać zrobione przez siebie łodzie wodą do Dniepru, którym miały one płynąć do Kijowa. Domyślamy się więc, że ich siedziby musiały leżeć gdzieś na północ od stolicy Rusi, ewentualnie nad którymś z dopływów Dniepru, wpadającym doń na północ od Kijowa. Przy tym wiemy, że plemieniem lackim byli sąsiadujący z Krywiczami Radymicze – najprawdopodobniej więc ich to dotyczy informacja, iż spuszczali łodzie Dnieprem do Kijowa.

Także Radymiczy i Wiatyczy dotyczyć może informacja podana przez Al-Masudiego, arabskiego podróżnika, z której to dowiadujemy się, że Ruś tworzyły rozliczne narody, które z kolei dzieliły się na rozliczne plemiona, przy czym największym z nich byli Lud’ааnа, którzy w sprawach kupieckich docierali do Chazarii, Anatolii, Bizancjum itd. W sumie nic nie stoi na przeszkodzie, by informację tę odnieść do Lachów, o których wiemy, że mieszkali na Rusi, czyli do Radymiczy i Wiatyczy.

Ale według Konstantyna Pofirogenety Lędzianie mieli też sąsiadować z Pieczyngami (a do tego być trybutariuszami Rusi). Najwyraźniej przy tym siedziby tych Lędzian nie mogły być odległe od terytoriów Uliczy i Drewlan, z którymi są oni wymienieni niejako na wdechu i których lokalizacja jest nam z grubsza znana.

Czy więc nie możemy doszukiwać się w tym wszystkim śladu jakiejś dawnej ekspansji Lędzian / Lachów? Zapewne tak. Ale czy chodziło o grupy migrantów, którzy opuścili ojcowiznę w poszukiwaniu dla siebie lepszego miejsca do życia, czy może o przeprowadzoną w sposób planowy operację militarną? Tego zapewne już się nie dowiemy Tak czy inaczej chodzi tu o wydarzenia nie z odległej starożytności, ale być może z VIII, być może z pierwszej połowy IX wieku.

Autor: Wojciech Kempa
Polski historyk, dziennikarz. Jest absolwentem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, autorem licznych publikacji historycznych, w tym pięciotomowego opracowania „Okręg Śląski Armii Krajowej”, a także prac: „Co przed Mieszkiem?”, „Na przedpolu Warszawy” czy „Śląscy Czwartacy”. Był kierownikiem produkcji cyklu filmów biograficznych „Siemianowiccy Dowódcy”.