Nikt naprawdę nie wie ilu jest posiadaczy broni czarnoprochowej. Są szacunki mówiące o liczbie pół miliona ale są też i dwa razy większe.
Polski fenomen początków XXI wieku. Rewolwery jakie znamy z westernów. Postrach Indian napadających na dyliżansy oraz narzędzia zagłady bizonów. Podróż w czasie do świata XIX wieku
O ile broń współczesna na naboje scalone wymaga specjalnego zezwolenia o tyle czarnoprochowca może kupić każdy kto ukończył 18 lat.
I co ?
Lewica straszyła strzelaniną na ulicach. Strzelaniny nie ma.
Owszem były sporadyczne przypadki użycia do obrony koniecznej. Pojedyncze i nagłaśniane przez lewicowo-liberalne media. A tymczasem głośne przypadki przestępstw dotyczą broni współczesnej. Zarówno posiadanej legalnie jak i nielegalnie.
Argumenty typu „dać Polakom broń …” trafiają w próżnię. Polacy już mają. Demagogiczna lewico idź …
Czy broń taka jest skuteczna?
Łatwo się przekonać oglądając efekty ostrzału karoserii samochodowej. O ile broń współczesna robi dziurkę niczym wiertarka o tyle rewolwer na czarny proch robi nieregularną, poszarpaną dziurę wyrywając kawałki żelaza. Podobne spustoszenie będzie we wnętrznościach napastnika. Są to kule lub pociski wykonane z ołowiu. Mają spory kaliber gdyż aż .44 cala czyli ponad 11 mm. Są ciężkie a ołów sprawia iż się deformują. Energia kinetyczna w pełni porównywalna do broni współczesnej. Spokojnie uzyskuje się 400 J. Standardowy rewolwer ma takich ładunków sześć. Nie ma wymiany magazynków ale też bębenek można łatwo i szybko podmienić. Szczególnie w powszechnie stosowanych rewolwerach typu Remington.

kadr z filmu: Pat Garrett and Billy the Kid
Ustawa pozwala na broń rozdzielnego ładowania wyprodukowaną przed 1885 lub repliki. I w tym tkwi sedno. W pełni sprawne repliki broni z lat Gorączki Złota (1849), Wojny Secesyjnej czy nawet czasów Powstania Styczniowego. Tyle, że wykonane współcześnie, w XXI wieku.
Oprócz rewolwerów są strzelby, muszkiety, pistolety (nawet skałkowe). Derringery … a nawet coś takiego jak Howdah Hunter. Działająca replika dziewiętnastowiecznego, brytyjskiego, kolonialnego pistoletu. Miał służyć w dżungli do obrony przed rozjuszonym tygrysem. Rozsierdzoną, dwustukilogramową masą mięśni z kłami i pazurami. Wygląda to jak mały obrzyn dubeltówki. Energia pocisku porównywalna ze współczesnym karabinkiem szturmowym a kaliber potężny – półtora centymetra.
Inną ciekawostką są archaiczne konstrukcje typu pieprzniczka (ang. pepper-box) przez fachowców zwane rewolwerami wiązkowymi. Może pamiętacie klasyczną powieść z czasów „gorączki złota” 1849 pod tytułem Podróże Jaimiego McPheetersa ?
Głównym producentem są firmy z Włoch. Z Czech sprowadzamy repliki pistoletów Derringer. Ostatnimi czasy pojawiłą się produkcja krajowa. Na razie raczkuje ale wygląda interesująco.
Proch, kapiszony (pełniące rolę spłonek) oraz amunicję można spokojnie nabyć.
Kupujemy u renomowanych dystrybutorów jak Saguaro Arms ale też na Allegro czy OLX.
Jedyny warunek: sprzedawca musi stwierdzić iż nabywca posiada dowód osobisty a zatem jest pełnoletni.

Zakupioną broń można i powinno się zarejestrować. EKBP – Europejska Karta Broni Palnej jest formalnością. Faktura lub umowa kupna plus zdjęcie i parę dni na wydanie dokumentu.
Nie jest to jednak obowiązkowe. Większość tego nie robi. Pytałem kilku. Standardowa odpowiedź brzmi mniej więcej: „władza może docisnąć śrubę i zabiorą”.
Trudno odmówić im racji znając lewicowo-liberalne zakusy na rozbrojenie społeczeństwa. W wielu krajach starej Unii zakazane jest nawet posiadanie gazu łzawiącego tudzież paralizatora. Dziewczyna obroniła się przed ciemnoskórym gwałcicielem gazem pieprzowym … i stanęła przed sądem. Sprawa znana gdyż miała szczęście trafić na sensownego sędziego.

tłumaczenie z angielskiego: czy możesz sobie wyobrazić iż w przyszłości będą idioci robiący to jako hobby?
Rośnie masowe hobby, pojawia się nawet swoisty żargon. Jeśli znajdziecie ogłoszenie: „mam kawior, chcę podymić” to odczytajcie iż ktoś organizuje wyprawę na strzelnicę. Słowo „kawior” oznacza proch. Jest już swoisty rynek akcesoriów, w tym przyrządów i instrukcji do produkcji patronów, kabury rewolwerów wzorowane na Westernach…
Wielu nie ukrywa jednak iż posiada to dla ewentualnej obrony domu i rodziny na wypadek chaosu czy wojny hybrydowej… Historia przyśpieszyła swój bieg. Oczywiście lepsza była by do tego celu broń współczesna ale przecież wiadomo jak jest. Kryteria przyznania zezwolenia są uznaniowe a w społecznym odczuciu częstokroć pozamerytoryczne.
Oprócz tych, którzy już mają jest chyba drugie tyle tych, którzy planują. Wydatek rzędu paru tysięcy.
Wybory za pasem, czasu mało a tu konkretny, niezagospodarowany elektorat.
By go pozyskać wystarczy zapewnić iż polityka w tym zakresie nie ulegnie zmianie.
Artykuł wygląda jak zawoalowana reklama saguaro…
ale nie jest. nie jest również reklamą Allegro ani OLX. po prostu informacją. podaj w komentarzu firmę, w której kupujesz.
Podziwiam poziom paniki osób posiadających nie rejestrowaną broń palną. Jako posiadacz legalnej broni palnej jestem przerażony faktem że boicie się zabrania wam „wolności”…
Obecnie wyrobienie pozwolenia trwa 2 miesiące + 8-10 wizyt na strzelnicy – gdzie w cywilizowanych warunkach nauczymy się strzelania i bezpiecznego posługiwania bronią.
Umówmy się, replika rewolweru + wymienne bębenki pozwala na prowadzenie ognia dosyć sprawnie. A fakt że ktoś ma takie możliwości i nikt o tym nie wie – dosyć mocno mnie przeraża…
a może nie wszyscy chcą udawać sportowca czy kolekcjonera? są tacy, którzy nie udają i nie wpisuję nieprawdy..
postscriptum: a nie przeraża Cię, że po zmianie władzy mogą te zezwolenia cofnąć i broń odebrać?
skoro jesteś zarejestrowany to nie muszą daleko szukać. a tak dzieje się już w lewicowej Kanadzie. zaciskają kryteria i odbierają broń typu wojskowego. a przynajmniej to co urzędnicy za to uważają. to pierwszy krok.