Słuchając orędzia prezydenta zastanawiałem się czy jest on tak naiwny, że liczy na amnezję Polaków dotyczącą łamania przez niego Konstytucji w ostatnich latach, czy raczej, było ono początkiem starannie przemyślanej strategii do końca jego kadencji? Myślę, że raczej to drugie.

Orędzie prezydenta miało dwa przesłania kluczowe. Jedno wyraźne, drugie ukryte. To pierwsze było skierowane bezpośrednio do Tuska i jego ekipy i w można jednym zdaniem je wyrazić następująco – „chłopaki, nie ze mną te numery, jeśli liczycie na to, że będę siedział cicho, to się mylicie. Mam weto i będę z niego korzystał”. To było, używając języka sportowego, wezwanie na ring.
To drugie, ukryte, na które zwróciło uwagę tylko niewielu komentatorów było adresowane do elektoratu PiS. Sprowadzało się ono do deklaracji – ” ja jestem najlepszym kandydatem na wodza zjednoczonej prawicy kiedy prezes odejdzie na emeryturę”.

Ważne by Tusk wiedział co Duda chce ugrać, a Duda, co Tusk może mu dać

Kohabitacja pomiędzy ośrodkami władzy pochodzącymi z różnych ugrupowań nigdy nie jest łatwa. Miał się o tym przekonać prezydent Kwaśniewski niespełna rok po wyborze na prezydenta. Udało mu się jednak z rządem Buzka osiągnąć stan politycznej równowagi i choć początkowo pojawiły się nawet groźby obcięcia budżetu kancelarii prezydenta jeśli będzie „podskakiwał” to rychło oba, „mały” i „duży pałac”, doszły do porozumienia w kwestii współpracy w najważniejszych sprawach dotyczących m.in. spraw międzynarodowych, a zwłaszcza wejścia Polski do NATO.
No, ale rząd Buzka nie demontował systemu prawnego jak robił to PiS przez ostatnie 8 lat. Nie obsadzał swoimi nominatami Trybunału Konstytucyjnego, by ten był mu spolegliwy.
Tusk ma o wiele trudniejsze zadanie bo musi przywrócić ład konstytucyjny, który PiS zdemontował dokumentnie. Wtedy Duda nie protestował. Ba, podpisywał się pod tymi zmianami oboma rękoma. Miały one na lata zabetonować polski system prawny by PiS mogło rządzić według własnego widzimisię. Mając Dudę za przeciwnika, każdy rząd próbujący to zmienić, ma pod górkę bo ten je może skutecznie zablokować, a rządząca koalicja nie ma tylu szabel w sejmie, bo jego weto odrzucić. Grozi nam więc rodzaj klinczu między oba ośrodkami władzy ( dodajmy, wykonawczej) i nie wróży to Polsce dobrze. No chyba, że obaj panowie, Tusk i Duda usiądą do stołu i zaczną negocjować bo taka wojna na wpisy na platformie „X” to dziecinada. Ważne jest by Tusk wiedział, co Duda chce ugrać, a Duda, co Tusk może mu dać. A może. I to całkiem sporo np. reprezentowanie Polski na arenie międzynarodowej oraz zachowanie nominacji ambasadorskich.

Duda jak święty Marcin na białym koniu

Po wyborczej klęsce i oddaniu władzy elektorat prawicowy jest rozbity i zdezorientowany. Kaczyński miota się pomiędzy sejmem, a siedzibą TAI zrozpaczony, że zabrano mu ulubioną tubę propagandową. W samej partii mówi się coraz głośniej o emeryturze Naczelnika, bo ostatnia klęska wyborcza pokazała, że taki z niego strateg, jak ze mnie baletnica.
Duda więc próbuje zawalczyć o przywództwo dając temu wyraz w orędziu. Wyborcy PiS mają w nim, a nie Morawieckim, zobaczyć świętego Marcina, który na przyjedzie na białym koniu i da im ponownie zwycięstwo. Dzięki „przywalaniu” Tuskowi chce wyrosnąć na męża opatrznościowego prawicy. Nasuwa się jednak kluczowe pytania, czy sam Duda tego chce, czy jego otoczenie a zwłaszcza jego spin doctor Marcin Mastalarek? Pomysł z wetem do ustawy okołobudżetowej, chyba jego autorstwa, postawał Dudę w mało komfortowej sytuacji bo zawetował m.in. podwyżki dla budżetówki a zwłaszcza, nauczycieli. Do tej pory Mastalarek grał w drugiej lidze, a tu, przyszło mu grać w superlidze. Mam wątpliwości czy da sobie radę. A co do Dudy, czy starczy mu energii. Do tej pory się raczej niw wysilał.

Tak czy owak, zapowiada się ciekawy rok.

Antoni StyrczulaAutor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl