Gdzieś daleko świeci się w słońcu „modri Jadran”, a w Warszawie „snieg i marozy”. Wrócił Szarek z Istrii do kraju i od razu wpadł w politykę, niczym w śnieżną zaspę – po pachy.

Zobaczył, jak z kieszeni eleganckich garniturów nowych premierów i ministrów, wypadają stołypinowskie rekwizyty – pałka i ukaz. Jak spod uśmiechniętych masek demokratów wyłażą gęby zamordystów. Jak rządy prawa, które chciał był naprawić, a jeno bardziej zepsuł Kaczyński, ulegają dalszej destrukcji. I jak szybko niedawni obrońcy demokracji, zdjęli koszulki z Konstytucją i wciągnęli na grzbiety konfekcje z napisem – Prawo Kalego.

Mimo tego, Szarek gotów był i wciąż jeszcze, jest w stanie, udzielić kredytu zaufania nowej władzy, ponieważ rządzący zapewniają, że będą kontynuować prospołeczną rewolucję, zapoczątkowaną transferami spod znaku 500+ i nie odstąpią od polityki obronnej, opartej na zbrojeniach i sojuszu z USA. Ze strony nowego rządu płyną zapewnienia, że zachowa projekty rozwoju energetyki atomowej i budowy CPK, chociaż realizacja tego ostatniego przedsięwzięcia jest warunkowa.

Jednak nauczyciel pomocniczy najbardziej obawia się zmian w wychowaniu, które zapowiada nowa „ministra” oświaty. Dlatego z uwagą wsłuchuje się w głosy nawołujące do ograniczenia lub wyrugowania tych treści nauczania, które przyczyniają się do rozwijania u wychowanków postaw afirmujących tradycyjne wartości: kulturowe, religijne i patriotyczne. W czasach wojny, która puka do naszych granic, jest to szczególnie niebezpieczne. Na dowód czego, przedstawię opowiastkę z mojej praktyki nauczycielskiej:

Kiedy niedawno, podczas zajęć indywidualnych przygotowywałem ucznia do sprawdzianu z historii starożytnej Grecji szczególną uwagę, zwróciłem na różnice, jakie zachodziły między spartańskim i ateńskim systemem wychowawczym. Opowiadałem Jacusiowi o Spartanach ćwiczonych od najmłodszych lat do obrony i poświęceń dla ojczyzny. Kształconych w sztukach walki, w kulcie męstwa, harcie ducha i ciała. Potem mówiłem o Ateńczykach, którzy nade wszystko cenili sobie wygodę i przyjemności. O Ateńczykach miłujących sztukę, naukę oraz filozoficzne dysputy. Na koniec przeszedłem do wojen perskich. Opowiedziałem o mężnym Leonidasie i trzystu Spartanach, poległych w obronie ojczyzny i o sprytnych Ateńczykach, którzy oddali stolicę Persom, a sami uciekli na statki. Ateny zostały złupione i spalone. Na koniec zadałem Jacusiowi pytanie.

– Gdyby dzisiaj zaatakowali nas ruscy – ci współcześni Persowie, to kim wolałbyś być – Spartiatą, czy Ateńczykiem?
– Co za głupie pytanie – bez namysłu odparł chłopiec. – Jasne, że Ateńczykiem! Wsiadłbym w samolot i uciekł do Hiszpanii, bo tata chce tam kupić apartament.
– Czyli nie broniłbyś domu i zostawił na pożarcie ruskim: babcie, siostrę i mamę? – drążyłem dalej.
– Babcia jest stara, więc i tak niedługo umrze, siostra jest sprytna, więc dałaby sobie radę, a mamę może wziąłbym ze sobą – odrzekł Jacuś.

Pomyślałem, że mój Jacuś Ateńczyk jest typowym przedstawicielem młodzieży z pokolenia – „płatków śniegu”.
Czym kończę i pozdrawiam wszystkich Greków! Wasz Spartanin pomocniczy – Szarek.

Autor: Marek Szarek