[UWAGA!] Od dnia dzisiejszego moje wpisy bedą również pojawiać się w wersji audio jako podcasty na platrformie Spotify. Więc jeżeli brakuje wam czasu, proszę zajrzeć do komentarza pod postem. Tam znajdą Państwo LINK DO PODCASTU, który można sobie wygodnie posłuchać w wolnym czasie: Illuzja kompromisu na Spotify
https://open.spotify.com/show/0IZkrHa20Hp6JfaD4NsFvS

________________________________________________________

20 stycznia 2024 roku w wywiadzie dla telewizji RTVS, premier Słowacji Robert Fico oznajmił, że „Ukraina musi oddać Rosji część swojego terytorium”. Dodał również, że według niego jest to jedyna droga do zakończenia wojny i kompromisu. Wyraził też stanowczy sprzeciw dla obecności Ukrainy w NATO, bo jego zdaniem doprowadzi to do Trzeciej Wojny Światowej.

Podobne tezy jak te wyrażone przez słowackiego premiera nie raz można było usłyszeć w ciągu dwóch lat wojny od zachodnich polityków. Często podobne tezy są podawane jako polityczny realizm, sugerujący iż trzeba się pogodzić z rzeczywistością, której nie uda się już zmienić. W praktyce jednak nie ma w tym nic realnego. Terytorium samo w sobie nie jest kwestią kluczową w tej wojnie, pomimo że obie strony deklarują zajęcie lub odbicie pewnych terenów jako bezpośrednie cele wojny. Realnym celem wojny dla Rosji jest likwidacji ukraińskiego państwa w jego obecnym kształcie, ukraińskiej tożsamości narodowej odrębnej od rosyjskiej jako takiej. To są cele strategiczne, przy których opanowanie terenów jest tylko celem taktycznym i narzędziem dla osiągnięcia celu głównego. Dla Ukrainy realnym celem w tej wojnie jest wobec tego zachowanie narodu i państwa na tym terytorium, które uda się obronić. Drugim celem jest taki wynik wojny, który pozwoli państwu na pokojowy rozwój. Inaczej mówiąc, brak blokady dla wstąpienia do UE i NATO w przyszłości.

Ukraina z związku z tym mogłaby zrezygnować z pewnych terenów na rzecz Rosji. Bo tereny to nie jest pytanie pierwszego rzędu. To nie jest ta kwestia, która stanowi kluczowy problem. Problem natomiast polega na tym, że oddanie terenów dla Ukrainy ma sens tylko w zamian za coś cennego dla niej. Za realne zakończenie wojny i gwarancje dla istnienia tej części Ukrainy, na której zachowa się jej niezależne od Rosji państwo. Natomiast osoby podobne do Fico, Orbana i innych proponują Ukrainie po prostu zrezygnowanie ze swoich terenów w zamian nie otrzymując zupełnie nic. Najwyżej zmniejszenie intensywności wojny na jakiś czas, ponieważ nawet trwałe zawieszenie broni w tej sytuacji nie jest możliwe. Dla Rosjan tzw. „uznanie terytorialnych realiów” jest absolutnym minimum dla wstępu do jakichkolwiek rozmów. A to uznanie w praktyce oznacza oddanie im tego, co zaanektowali w roku 2022, wraz z tak ważnymi miastami jak Chersoń, Zaporoże czy Kramatorsk. To z kolei jest dla strony ukraińskiej zupełnie niemożliwe do zaakceptowania. W tej sytuacji wprowadzenie realnego zawieszenia broni jest bardzo mało prawdopodobnym scenariuszem. Natomiast obie strony mogą się okopać, ufortyfikować i prowadzić wojnę pozycyjną. I tak prawdopodobnie się stanie, czy Ukraina zrezygnuje ze swoich terenów, czy nie. Nic więcej ona nie otrzyma i nic więcej jej nikt nie proponuje. Wtedy powstaje pytanie, a dlaczego miałaby oficjalnie uznać te tereny za rosyjskie?

Z innej strony sytuacja, w której Ukraina jest na tyle wyczerpana wojną, że jest zmuszona zgodzić się na rosyjskie warunki, to też nie jest ta opcja, w której Ukraina „rezygnuje z niektórych swoich terenów”, ponieważ w tej sytuacji Rosjanie tylko zwiększą nacisk i po prostu wezmą wszystko, co uważają, że im się należy. Nie ograniczając się do pewnych terenów na wschodzie. Zresztą podejrzewam, że dla Orbana i Fico taka sytuacja nie stanowi problemu. Stanowi go natomiast dla innych sąsiadów Ukrainy, takich jak Polska.

W każdym razie to jest ten powód, dla którego ani zmuszenie Ukrainy do pokoju, ani tzw. „zgniły kompromis”, ani zawieszenie broni (nie mówiąc już o realnym pokoju na Ukrainie) w tej chwili nie są możliwe. Zmuszenie Ukrainy do czegokolwiek nie rozwiązuje problemu, bo to nie Ukraina zaczęła tą wojnę i nie od niej zależy pokój. Zmusić do pokoju trzeba w jakiś sposób Rosję, a nie Ukrainę. I oddanie Rosji niektórych terenów nie zadowoli jej, a tylko otworzy drogę dla nowych podbojów. Ważne jest, żebyśmy nie żyli w świecie złudzeń i nie omawiali tych mrzonek jako realnych scenariuszy rozwoju sytuacji. Cud tutaj się nie wydarzy. U swoich podstaw sytuacja jest prosta – Rosja rozumie tylko siłę i tylko siłą można ją zatrzymać. Tylko siła może ją powstrzymać od dalszej agresji przeciwko innym, odstraszyć ją. Żadne polityczne deklaracje czy gierki. Żaden nacisk ekonomiczny bez realnej siły i realnych zdolności, nie odstraszą Rosjan. Żadne umowy międzynarodowe i prawo, żadne zasady… nic z tego nie zatrzyma Rosjan. Rosjanie to wszystko traktują jedynie jako narzędzia nacisku, po czym, jeżeli te narzędzia nie dają im sukcesu, nie wahają się użyć siły jako ostatecznego argumentu.

________________________________________________________

Głosowanie na temat następnego tekstu

Drodzy przyjaciele, kilka tygodni temu po raz pierwszy głosowaliśmy na mojej stronie na temat kolejnego dłuższego tekstu ode mnie. Wygrał temat postaci Oleksija Arestowicza. Zgodnie z wyborem absolutnej większości głosujących, kilka dni temu opublikowałem artykuł o tej najbardziej kontrowersyjnej postaci ukraińskiej polityki. I zamierzam ten tryb naszej współpracy kontynuować czyniąc z niego tradycję. Więc ogłaszam kolejne głosowanie na kolejny duży temat dla dłuższego wpisu.

Dzisiejsze tematy:

1. ANATOMIA UKRAIŃSKIEJ KORUPCJI
Ważny temat, zawsze aktualny. Wielu mówi o tej korupcji, ale niewielu rozumie, jak wygląda jej struktura, na ile groźne jest to zjawisko dla perspektywy rozwoju tego kraju i jakie są realne szanse na zwycięstwo dla Ukrainy w tej walce.

2. DENAZYFIKACJA UKRAINY PO ROSYJSKU
Stary temat, ale wciąż aktualny, bo pomimo tego, że Rosjanie nie deklarują już „denazyfikacji” jako celu wojny, to przecież od swoich celów strategicznych – podbicia całej Ukrainy, nie odstąpili ani o krok. A więc i od tzw. „denazyfikacji” również. Co więc Rosjanie rozumieją pod pojęciem „denazyfikacji”? Skąd ono pochodzi? Dlaczego uważają podobną politykę za jedyną słuszną w stosunku do Ukraińców? To wszystko ma głębsze korzenie niż nam się wydaje, sięgające połowy XX wieku.

3. STALINIZM W ROSJI I NA UKRAINIE
Stosunek obywateli do Stalina za naszą wschodnią granicą nie jest po prostu wyrazem sympatii czy nienawiści do jednej postaci historycznej. Jestem przekonany, że znaczenie Stalina jest o wiele głębsze i postrzeganie tej postaci, jej roli historycznej, w dużej mierze definiuje stan społeczeństwa w Rosji i na Ukrainie.
Proszę głosować w komentarzach do tego wpisu. Nie będę tworzył osobnego postu dla głosowania. Chcę zachęcić was do aktywności i żywego wyrażania swoich opinii, które zawsze czytam i w miarę możliwości odpowiadam.

______________________________________________________________
Zachęcam do wspierania mojej niezależnej publicystyki:
Patronite.pl : https://patronite.pl/Frontiersman
buycoffee : https://buycoffee.to/frontiersman
Patreon : https://www.patreon.com/frontiersmannews