Jest gdzieś lecz nie wiadomo gdzie, wieś w której baśń ta dzieje się.
Onegdaj, Margerita, zacna i bogobojna mieszkanka Przytkowoców, na swoim papirusie z twarzami wyryła wpis: “Jakże to, że w takiej postępowej i światłej miejscowości jaką są Przytkowoce, nie zbiera się jałmużny na coroczną akcję Georga.”
Hańba, wstyd,grzmieli pod wpisem mieszkańcy Przytkowoców.
I wtedy pojawił się on. Na białym koniu z kilkoma legionistami wjechał Martinus.
(Martinus swego czasu dumnie pozował do portretu z Raphaelem , preasesem stolicy, owej krainy.
Raphael zasłynął stwierdzeniem,że nie potrzebny jest parking dla carpentum w Polonii,bo przecież jest niedaleko w Germanii) przyp. autora.
Legioniści w pełnym uzbrojeniu z zamaskowanymi gębami ulokowali się przed wejściem do świątyni.
Jakaż euforia zapanowała na papirusie z twarzami, gdy mieszkańcy Przytkowoców zobaczyli obraz legionistów na tle świętego symbolu ich wiary. Peanom pochwalnym na cześć Martinusa nie było końca. Postępowy i świały lud Przytkowoców puścił w eter papirusa z twarzami, mnogość łapek i serduszek.
Martinus obiecał, że w przyszłym roku całą akcję zorganizuje z jakimś drugim przygłupem.
Aaa nie,wybaczcie staremu skrybie.
Po latach spędzonych nad zwojami i papirusami, wzrok już nie ten.
Za rok, akcję zorganizuje z przytupem.
Myślę ,że nie ma się co cackać,tylko wjechać na pełnej pi… dzie z centurią, albo nie, najlepiej z manipułą, otoczyć cały kościół, żeby nawet mysz się nie przecisnęła. Do tego ze cztery balisty i cztery trebusze. Do świątyni wrzucić rozpalone bele słomy i wlać gorącą smołę.Wykurzyć z kościoła tych mniej światłych i postępowych.
Aureusy do puszki niech wrzucają.
Zbieżność czasu, miejsca i osób jak najbardziej nie przypadkowa.
Podczas puszczania luminaria caelum nie ucierpiało żadne zwierzę, nie to co w Novus Annus Eve.
A co myślicie, u nas w Polonii teraz zwierzęta mądre, wiedzą kiedy bać się fajerwerków a kiedy nie.
Róbta co chceta, słynne zawołanie,świeckiego świętego.
A jednak nie do końca.Mnie cała akcja z zamaskowanymi, uzbrojonymi po zęby przebierańcami przy kościele w Przytkowicach, pozującymi do zdjęć na tle krzyża się nie podobała i powiem więcej, jestem nią zniesmaczony.

Są pewne granice których nie powinno się przekraczać. Ale oczywiście to jest moje skromne, subiektywne zdanie.
Zostaw komentarz