Prezes PiS Jarosław Kaczyński, ogłosił rozpoczęcie objazdu po Polsce z akcją informacyjną. Spotkania mają być otwarte i odbywać się pod hasłem „Bądźmy razem”. Rozpocznie się on od miast wojewódzkich, następnie odwiedzą byłe miasta wojewódzkie, a na końcu powiaty.
W ramach objazdu premier Mateusz Morawiecki będąc 28.01.2024 r w Łodzi powiedział – „Chcę wlać w wasze serca jeszcze więcej nadziei. Może szybciej, niż się niektórym wydaje, będziemy znowu rządzić, będziemy partią zwycięską”, tylko, po co wam ponowne objęcie rządów w Polsce?
Czy myślicie, że wszyscy zapomnieli jak w 2015 roku szumnie zapowiadana była przez was walka o przywrócenie godności Polski i należnego jej miejsca wśród narodów świata nazywana „wstawaniem z kolan”?. A jak w praktyce przez te osiem lat rządów wyglądało to „wstawanie z kolan”?
Gdy 50 ambasadorów i przedstawicieli organizacji międzynarodowych działających w Polsce podpisało się pod listem otwartym w ramach solidarności ze środowiskami LGBT Morawiecki nie wezwał ich na dywanik i nie przypomniał, że zgodnie z zapisami zawartymi w konwencji wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych z 1961 roku, nie mogą oni mieszać się do spraw wewnętrznych tego państwa na terenie, którego mają immunitet dyplomatyczny.
Zamiast tego premier Morawiecki powiedział „Drogim ambasadorom mogę powiedzieć tylko tyle, ze tolerancja należy do polskiego DNA. Można prześledzić ostatnią i przedostatnią historię, żeby móc się o tym przekonać. Nikt nas nie musi tolerancji uczyć”.
Po tym jak niemiecka wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego Katarina Barley mówiła o konieczności „finansowego zagłodzenia Polski i Węgier”, premier Morawiecki nie domagał się jej natychmiastowej dymisji. Zamiast tego usłyszeliśmy, że „Są to karygodne słowa, które nigdy nie powinny paść z ust niemieckiej wiceprzewodniczącej Parlamentu Europejskiego. Powiem wprost: to dyplomatyczny skandal, który nie powinien się zdarzyć. Należy to potępić w całej rozciągłości.”
W sytuacjach, gdy wymaga tego polska racja stanu, kiedy jasno i stanowczo trzeba podjąć działania w obronie własnych interesów oraz napominać szkodliwe działania, premiera paraliżuje strach przed zajęciem twardego stanowiska.
W rozmowie z brytyjskim „Financial Times” mówił „ograniczmy kompetencje do tego, co jest w traktacie, a nie interpretujmy traktatu w taki sposób, że Komisja Europejska i Europejski Trybunał Sprawiedliwości zagarniają coraz więcej kompetencji”. Jej ograniczanie w praktyce polegało na tym, że w kraju mówił – „reforma sądownictwa nie należy do kompetencji UE”, następnie pojechał do Brukseli i się z niej tłumaczy.
To nie pierwszy raz gdy premier ośmieszył się w Polsce i na arenie międzynarodowej.
Po powrocie z lipcowego unijnego szczytu dotyczącego budżetu UE na lata 2021-2027, chwalił się, że Polska ma być jednym z jego największych beneficjentów, wynegocjowana kwota 750 mld zł. Zapewniał, że „W porozumieniu nie ma bezpośredniego połączenia pomiędzy praworządnością a środkami budżetowymi”. Przemawiając w Sejmie zwrócił się do opozycji słowami „Droga opozycjo, dzisiaj jest taki czas, że trzeba się uśmiechnąć, trzeba się uśmiechnąć do sukcesu, który odnieśliśmy”. Tak, odnieśliśmy gigantyczny sukces i jesteśmy jednym z największych beneficjentów unijnego budżetu, do dziś „konsumujemy” jego owoce.
Kolejny raz się skompromitował w kraju grożąc użyciem „broni atomowej”, którą miało być weto w lipcu 2020 r. podczas szczytów Rady Europejskiej, gdy ważyły się losy „pieniądze za praworządność” i w grudniu podczas negocjacji dotyczących mechanizmu uwspólnotowienia długu unijnego i prawa do nakładania przez UE podatków w krajach członkowskich.
Ponieważ zostaliśmy dwukrotnie ordynarnie oszukani europoseł PiS Jacek Saryusz-Wolski opublikował w internecie krótki 7 punktowy plan, jak Polska może radzić sobie z pozaprawnymi działaniami Brukseli.
1 – Zaskarżyć Komisji Europejskiej do TSUE za bezprawna blokowanie polskiego KPO.
2 – Pieniądze należy „pożyczyć gdzie indziej”,
3 – Opuścić Funduszu Odbudowy pocovidowej UE.
4 – Zablokować Fit For 55 i nałożyć weto wobec dyrektywy podatkowej.
5 – Zawetować trzy nowe unijne podatki mające służyć spłacie zadłużenia UE
6 – Zawiesić bądź porzucić udział w systemie ETS i polityce klimatycznej UE.
7 – Wzmocnić mandat demokratyczny dla wyżej wskazanych działań przez referendum
Mimo, że wielu wyborców czekało na takie działanie, niestety, PiS nigdy z niego nie skorzystał. Nie trudno się domyśleć, czym się kierował – bo nie wypada, bo popsujemy sobie opinię, bo zostanie to źle odebrane w Brukseli i Berlinie, bo byłoby to zbyt radykalne działanie, bo jest szansa, że się z Unią dogadamy.
Jeżeli chce się być podmiotem, to nie można ciągle uciekać szukając różnych wymówek, tylko twardo walczyć. Takie działania PO określałaby jako polexit, a wy jak ognia baliście się tego oskarżenia. Gdybyście od chwili przejęcia władzy tłumaczyli społeczeństwu nastawienie Unii do prawicowego rządu, nagłaśniali panujące w niej podwójne standardy, to oskarżenia o wyjście z Unii nie byłyby skuteczne. Społeczeństwo potrafi myśleć i wyciągać wnioski. A tak zamiast postawieniu się Unii i twardej obrony swoich interesów mieliśmy politykę ciągłych ustępstw i asekuracji. Czyżby władze PiS nie wiedziały, że: „kto nie stawia oporu, nie może zawrzeć kompromisu”.
Nigdy nie dowiedziałam się, czym kierował się premier Morawiecki zgadzając się na pakiet Fit for 55 który zaostrzał cel redukcji emisji w UE z 40 do 55% do 2030 r. względem poziomu z 1990 r., oraz rozszerzenie systemu systemie ETS na budownictwo i transport od 2027 r., a od 2026 r. mają być wygaszane darmowe uprawnienia do emisji dla przemysłu. Dla naszego kraju to katastrofa.
17 grudnia 2023 r Parlament Europejski i Rada uzgodniły poszerzenie systemu ETS o transport i budynki. Czy szef rządu nie wiedział, że przełoży się to na wzrost cen energii elektrycznej, ciepła sieciowego oraz paliw?
Wicepremier Jacek Sasin podczas konferencji Impact’23 w Poznaniu mówił: „Przyjęcie tej dyrektywy Fit for 55 oznacza ogromne obciążenia dla naszej gospodarki i miliardy złotych, które będą musieli zapłacić obywatele w postaci wyższych cen za energię elektryczną czy ciepło. Unijne regulacje oznaczają zubożenie Polaków i zahamowanie rozwoju Polski. To nowe podatki od przemysłu, samochodów, budynków, drogie podróże samolotem. To podwyżki cen benzyny, ogrzewania i prądu”.
Skoro wicepremier Sasin to wiedział, tym bardziej powinien o tym wiedzieć premier i nigdy na to nie wyrazić zgody. Przed podjęciem decyzji winien skonsultować się z ekspertami, tym bardziej, że analitycy z Banku Pekao SA. oszacowali całkowity koszty związany z pakietem dla Polski na 527,5 mld euro, co przełoży się na czteroosobową rodzinę w Polsce do 2030 r. dodatkowe ćwierć miliona zł (ok. 64 tys. zł na osobę).
Morawiecki mimo tego ani myślał o zawieszeniu naszego uczestnictwa w pakiecie Fit for 55.
W wywiadzie dla portalu Energetyka24.com. stwierdził, że „polityka klimatyczna UE jest rdzeniem polityki gospodarczej całej UE i wszyscy, którzy znają się na UE, wiedzą, że gdybyśmy sobie chcieli wyjść z polityki klimatycznej, tak po prostu zrezygnować z polityki klimatycznej UE, byłoby to jednoznaczne z wyjściem z Unii Europejskiej de facto”. Według niego obrona taniej energii jest równoznaczna z polexitem, a przecież to zakłamywanie rzeczywistości wygodne by nie sprzeciwiać się unijnej polityce klimatycznej.
Dużo wyborców popierało PiS, ponieważ wierzyło politykom w ich zapewnienia o przywiązaniu do kultury chrześcijańskiej i tradycyjnego modelu rodziny i małżeństwa.
Więc jak to się ma do przyjętej 24 maja 2022 roku przez Radę Ministrów uchwały dot. ustanowienia Krajowego Programu Działań na Rzecz Równego Traktowania na lata 2022-2030. Dokument umożliwia środowiskom LGBT i gender domagania się zmian stanu prawnego dotyczących przede wszystkim życia rodzinnego w Polsce.
A czy obrona polskiej rodziny polega na tym, że rząd boi się wypowiedzieć tzw. konwencję stambulską, która wprowadza wiele radykalnych rozwiązań opartych na ideologii gender
J. Kaczyńskiego z okazji 70 miesięcznicy katastrofy smoleńskiej 10 marca 2016 mówił: „O tę suwerenność trzeba ciągle walczyć. Bo są tacy i w Polsce i na zewnątrz, którzy ciągle podnoszą na nią rękę i im trzeba powiedzieć – nie.”
Po opuszczeniu sali plenarnej Sejmu 16.01.2024 r stwierdził „Cała walka Unii Europejskiej o praworządność w Polsce była jedną wielką komedią. Chodziło o to, że rządzili nie ci, co trzeba”. Skoro o tym wiedzieliście dlaczego nigdy nie podnieśliście rękawicy i twardo nie walczyliście z Unią o zachowanie polskiej suwerenności.
Zamiast walki premier Morawiecki zgodził się na kamienie milowe. Jeździł do Unii i płaszcząc się przed komisarzami coś negocjował pocieszając siebie oraz Polaków, że już za chwile będzie porozumienie i pieniądze z KPO popłyną szeroką rzeką do Polski. Pieniędzy nie otrzymał, a proces pozbawiania nas suwerenności, federalizacja UE i spadek poziomu życia Polaków postępuje.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński 28.01.2024r spotkał się z W Centrum Spotkania Kultur w Lublinie z sympatykami Prawa i Sprawiedliwości. Bardzo uważnie słuchałam jego przemówienia. Skoro ma to być akcja informacyjna to czekałam, co powie o wstępnej wersji Raportu o Zmianie Traktatów UE. Zawiera on propozycje 267 zmian w obu Traktatach – o Unii Europejskiej i o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Umożliwiają one przejęcie kompetencji państw członkowskich Unii, eliminację zasady jednomyślności (weta) w głosowaniu w Radzie UE w 65 obszarach, masowy transfer kompetencji z poziomu krajów członkowskich na poziom UE, w 10 kluczowych dziedzinach, m.in. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, ochrony granic, leśnictwa, zdrowia publicznego, obrony cywilnej, przemysłu i edukacji.
Przecież propozycje w nim zawarte pozbawiają nas suwerenności. Gdy wejdzie w życie, nastąpi przekształcenie Wspólnoty Europejskiej w państwo europejskie (IV Rzeszę), i to w Berlinie będą zapadały wszystkie decyzje dotyczące Polski. Myślę, że nie tylko ja oczekiwałam, że prezes będzie o nim mówił i zapowie, co PiS będzie z żelazną konsekwencją robiłby się temu przeciwstawić. Niestety ani słowem się nie zająknął. Temat nie istnieje. Cisza.
Unia po cichutku, krok po kroku przekształca się w superpaństwo. Pierwszym znaczącym było zaciągnięcie przez KE długu na 750 miliardów euro w celu ratowania europejskiej gospodarki nazywanym „momentem hamiltonowskim” dla Europy. (Hamilton w czasie wojny o niepodległość z Wielką Brytanią był zwolennikiem uwspólnienia długów poszczególnych stanów, czyli przejęcia ich przez rząd federalny, stworzenia banku centralnego i oddzielnego, amerykańskiego pieniądza. Sukces tych działań był jednym z ważniejszych kroków do faktycznego zjednoczenia stanów w jedno państwo). Unia Europejska jest w analogicznym momencie. Gdy zapadała decyzja dotycząca zaciągnięcie długu Morawiecki się temu nie sprzeciwiał i jej nie zawetował.
Po tym jak Koalicja Obywatelska zgodzi się na ustanowione przez Komisję Europejską trzy nowe podatki (25-procentową daniną mają zostać obciążone zyski od handlu emisjami, wprowadzony ma być podatek graniczny od śladu węglowego i podatek na koncerny międzynarodowe) podniósł się krzyk, że rząd Tuska ich nie zawetował.
Zdaniem posła Zbigniewa Kuźmiuka działania Komisji Europejskiej świadczą o tym, że Unia Europejska podąża w kierunku utworzenia superpaństwa. A zgoda Morawieckiego na zaciągnięcie przez KE długu było to czy nie było podążaniem w kierunku superpaństwa?
A co przymusową relokacją tym bardziej, że komisarz spraw wewnętrznych Ylva Johansson zapowiedziała, że rocznie ma przybywać do Unii Europejskiej migrantów 4,5 mln. Trwają prace nad mechanizmem wyrównawczym do pakietu migracyjnego, który zakłada, że państwa broniące się do tej pory przed przymusowymi kwotami nielegalnych migrantów będą musiały w najbliższym czasie przyjąć więcej przybyszów spoza Unii niż Niemcy, Francja czy Włochy. Oznacza to, że w 2024 r. do Polski może być relokowanych nie kilka tysięcy, lecz nawet kilkaset tysięcy osób, które bezprawnie wdarły się na teren UE. Ten temat nie istnieje. A ja chciałabym wiedzieć co konkretnie zrobicie jak przejmiecie władzę? Będziecie ich przyjmować, odsyłać, jak, czym, gdzie?
Od 6 listopada polscy przewoźnicy prowadzą blokadę przejść granicznych z Ukrainą w Korczowej, Dorohusku i Hrebennem. Powodem są zmiany w unijnych przepisach, a dokładnie nadmierna ich liberalizacja w stosunku do przewoźników z Ukrainy.
Unia Europejska – po inwazji Rosji na Ukrainę by wspomóc ukraińską gospodarkę na rok zniosła konieczność uzyskiwania przez ukraińskich przewoźników zezwoleń na pracę w Unii Europejskiej do lata 2023 r a następnie przedłużyła tę zasadę do czerwca 2024 r. Teraz polscy przewoźnicy domagają się anulowania tego przywileju i przywrócenia starego systemu zezwoleń, jak również zaostrzenia systemu przewozów. Ich funkcjonowanie powoduje, że wielu z nich staje się bankrutami.
O tym w przemówieniach liderów cisza. Brak propozycji rozwiązania ich problemów.
W Unii trwają ogromne protesty rolników krytykujące forsowaną przez Brukselę tzw. Zielony Ład, również w Polsce w 250 miejscach odbyły się protesty rolnicze. Polscy rolnicy domagają się ograniczeń w imporcie produktów rolnych z Ukrainy do Polski, ponieważ nie są w stanie konkurować z ukraińskimi holdingami, które nie muszą stosować się do unijnych wymogów. Sprzeciwiają się również wymogom unijnym związanych z Zielonym Ładem. Jakoś niespecjalnie jesteście zainteresowani tym tematem.
Morawiecki zwracał uwagę na pozory, a nie na istotę rzeczy. Okładają go ze wszystkich stron, a on tylko się uśmiecha. Zamiast walki najlepiej się czuje gdy stawiany jest do kąta.
Przecież podczas otwartych spotkań „Bądźmy razem” zapowiadana była akcja informacyjna. Polacy mieli nadzieję, że podczas nich nie będzie tematów tabu, że uzyskają rzetelną wiedzę, dotyczącą najbardziej żywotnych spraw mających wpływ na ich przyszłość. Dowiedzą się co zrobi opozycja jak wróci do władzy. Niestety, jak na razie z dotychczasowych spotkań tego się nie dowiedzieli i nic nie wskazuje by to się zmieniło.
Zrobiliście tyle błędów, straciliście słuch społeczny, bo wydawało się wam, że wyborcy to ciemna niewykształcona masa, która ich nie widzi i nie potrafi samodzielnie myśleć, a wszystkie wasze działania lub ich brak przyjmuje z entuzjazmem.
Tak bardzo baliście się iść na czołowe starcie z Unią, a ona od chwili zdobycia przez was władzy wypowiedziała wam twardą wojnę. Dziś Kaczyński o tym wie, a wcześniej nie wiedział? Dopiero jak ją stracił przejrzał na oczy.
Co macie dziś do zaproponowania wyborcom poza sprawami ekonomicznymi i rozbudową armii, skoro przez czas waszych rządów poza słowami nie było czynów? Wielu z dotychczasowych zwolenników przestało was popierać, bo straciło do was zaufanie. Nic bardziej nie przyczynia się do jego utraty jak rozmijanie się słów z czynami. Co innego mówicie wyborcom, a co innego robicie w Unii. Nie odbuduje się go podczas spotkań z częścią wyborców gdy przemilcza się trudne i niewygodne tematy.
Ośmioletniego lekceważenia elektoratu nie da się nadrobić podczas spotkań. Skupienie się głównie na gospodarce i socjalu dla wielu to za mało. Niczego nowego kierownictwo partii już nie jest w stanie stworzyć ani zmienić sposobu działania. Nawet gdybyście odzyskali władzę to i tak niewiele by się zmieniło w relacjach z Unią i Niemcami, bowiem w genach zamiast walki macie uległość.
Musi powstać oddolnie nowa partia z nowymi ludźmi, nowym programem, z nową wizją funkcjonowania w kraju i Unii, która twardo będzie bronić polskich interesów, polskiej suwerenności. Która gdy będzie trzeba podejmie walkę, nie będzie się bała mówić o rzeczywistych kosztach bycia w Unii, o panujących podwójnych standardach o polexicie.
Czas PiS-u przeminął.
Foto: internet
Zostaw komentarz