– Pragnę umrzeć – mówił sam do siebie siedząc nad brzegiem rzeki Przemysł IX. – Życie mnie znużyło, jest nazbyt mało atrakcyjne by żyć. Sam Cieszyn zaś wymiera. Coraz więcej starców, coraz mniej młodzieży. Życie z kolorowego stało się czarnobiałe.
– Panie kierowniku, poratujesz pan piątakiem? – zapytał Piasta Pana zwykły żul rezydujący pod mostem.
– Przecież za piątaka to jedynie się podpijecie, ale nie napijecie. Żeby się napić potrzebujecie więcej – i wręczył banknot 50-złotowy przedstawicielowi miejscowego lumpenproletariatu. – Mam jednak prośbę – warunek – za każdym razem jak spożywać będziecie, na całe gardło drzeć się będziecie: „niech żyje wymarła dynastia piastowska”!.
Przemysł IX siedząc nad Olzą zagłębiał się w czeluściach swoich myśli, a że nie był typem filozofa, nie musiał głęboko nurkować.
– Ja pierdolę, całe to nasze dziedzictwo chuj strzelił – powiedział wulgarnie i po prostacku książę pan, ale takiego języka go nauczono akurat. Zasób słownictwa został ograniczony. Jego matka zmarła rok przed jego urodzeniem, a ojciec był nieznany. Dlatego pił, żeby zapomnieć. Dużo pił. Był jak beczka.
– Było się hołdować królom czeskim w XIV wieku? Zamiast wystawiać wojsko i Wschód podbijać? – zapytał miejscowy historyk w przyciasnej marynarce.
– Było się zbyło – odpowiedział Przemysł IX – teraz są inne tematy. Żyjemy w czasach współczesnych, a współczesność to próżnia bez dna, zupełnie ahistoryczna. Co powiesz, to usłyszysz, nie to co historia – jak powiesz, to nie masz pewności tego, co usłyszysz. Poza tym nasza dynastia jest kwestionowana.
Nad Olzą wstawało słońce, rzeka była w fazie średionawodnionej, po oby stronach granicy ludzie karmili bez sensu kaczki i inne pływające stworzenia. Cieszyn odpływał w przeszłość.
Zostaw komentarz