Dzisiaj byłem na rozmowie u Dyrektora Izby Administracji Skarbowej w sprawie jednego z postępowań podatkowych, jakie prowadzę.
Toczy się ono dopiero 10 lat i jak na razie udało się uchylić wszystkie decyzje jednego z podległych właściwości Dyrektora urzędów skarbowych.
Poproszono mnie i mojego Klienta, żebyśmy w miarę możliwości starali się już nie przychodzić do tego urzędu, który wciąż proceduje tę sprawę, żeby – tu cytuję – „nie wywoływać niepotrzebnych emocji”.
Fakt, że nas tam nie lubią, ale taką prośbę słyszałem po raz pierwszy.
Na koniec cytat z 3-ciej decyzji w sprawie zabezpieczenia wykonania zobowiazania podatkowego (dwie poprzednie uchylone) jakie wydał ten urząd (właśnie piszę odwołanie):
„W wyniku dokonanych ustaleń stwierdziliśmy, że pomimo posiadania majątku przekraczającego wartość przyszłych zobowiązań podatkowych wraz z odsetkami za zwłokę (…) istnieje uzasadniona obawa niewykonania przyszłego zobowiązania podatkowego.”
Moje wyjaśnienie: wartość majątku kilkanaście razy przekracza wartość owych „przyszłych” zobowiązań podatkowych, chociaż wg sądów i organów 2 instancji te zobowiązania po prostu nie istnieją. Ale wróćmy do dalszej części uzasadnienia.
„Pana majątek w postaci nieruchomości i ruchomości (…) służy Panu do prowadzenia działalności gospodarczej, która jest źródłem Pana dochodu. Sprzedaż tego majątku, w celu spłaty zaległości podatkowych utrudniałaby Panu prowadzenie działalności gospodarczej i zachwiała płynnością finansową, i nie doprowadziłaby do zaspokojenia wierzytelności podatkowych Skarbu Państwa.”
Rozumiecie teraz pewnie Państwo dlaczego zostałem poproszony o nieprzychodzenie do tego urzędu skarbowego?
Zostaw komentarz