Wpływowy działacz PiS przyznał głośno to, co powtarzam od lat. Otwarcie kwestii aborcyjnej zabrało PiS wyborcze zwyciestwo (czytaj).

Nie „Nowy ład”, nie „Piątka dla zwierząt”, ale właśnie kwestia aborcyjna, która zaktywizowała wyborców lewicy liberalnej i pozwoliła skonsolidować opozycję w postaci Koalicji 15 Października.

„Piątka dla zwierząt” została dobrze przyjęta wszędzie, poza środowiskiem najbardziej zapiekłej prawicy libertariańskiej, kato-oszołomami i wąską grupą hodowców zwierząt futerkowych. Dla szeroko rozumianego rolnictwa koszty poprawy dobrostanu zwierząt hodowlanych, to był „pikuś” w porównaniu z tym, co na rolników nakładają europejskie polityki klimatyczne.

„Nowy ład” miał od początku wielu przeciwników, ale ostry spór w środowisku sądowniczym sam w sobie był sprawą zbyt odległą od życia ludzi, żeby zmobilizować elektorat.

Dopiero otwarcie aborcyjnej puszki Pandory zapoczątkowało upadek Zjednoczonej Prawicy. Na ulice miast wyległy ogromne demonstracje, jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać różne oddolne inicjatywy „oporu aborcyjnego”, nastąpiło raptowne zaktywowanie elektoraty kobiecego – najbardziej zaniepokojonego usztywnieniem prawa do aborcji. Wielkie zmiany zaszły w dotychczas dość obłej Platformie Obywatelskiej, w której do głosu doszło lewe skrzydło – co umożliwiło rozpoczęcie negocjacji koalicyjnych z lewicą. Zaś tę część elektoratu PO, która „pali, ale się nie zaciąga” zagospodarował Hołownia.

I w ten sposób prawica przegrała wybory.

Poniższe słowa Jacka Sasina przyjmuję z osobistą satysfakcją i mam nadzieję, że polska prawica wyciągnie z tego solidne wnioski:

NIGDY WIĘCEJ NIE MOŻNA POZWOLIĆ KATOLICKIM RADYKAŁOM NA KSZTAŁTOWANIE PRAWICOWEJ NARRACJI POLITYCZNEJ!!!