Budowanie schronów „wszędzie” ma sens?

Oczywiście, że nie, ale pieniądze chętnie każdy urzędnik i „wybrany” podwykonawca „przytuli”.

Wiele osób wie, że interesuję się tematyką i byłem pytany wielokrotnie na poważnie i żartem czy sam mam schron czy buduję czy zrobię.

Nie. Nie mam i nie mam zamiaru nic budować. Mieszkam w miejscu, które nie jest zagrożone żadnym bombardowaniem. „Nic tu nie ma”, co może być celem takich działań. I w podobnej sytuacji jest, będzie większość Polaków.
Sytuacja może się zmienić jeżeli na danym terenie (w tym moim) będzie linia frontu. W takij sytuacji nie będę siedział w schronie tylko wyniosę się z tego obszaru.
Nie wiem co znajduje się w tajnym kompleksie pod ziemią około 20 km od mojego domu i czy nie będzie on celem dla ruskich, ale jeżeli nie użyją małej atomicy, to nic mi nie grozi.

Większym zagrożeniem dla nas wszystkich jest możliwe skażenie niż atak rakietowy, atak dronów czy działania artylerii wroga.

I w tym przypadku idę o zakład, że zdecydowana większość schronów, które wybudują w Polsce nie będzie do tego przygotowana.
Nie będą to „schrony szczelne” i nie będzie w nich nawet informacji ile osób i jak długo może przebywać, zanim poziom CO2 nie okaże się niebezpieczny dla zdrowia i życia.

Nie mam zatem zamiaru „kopać dziury w ziemi” bo nie ejst to mały koszt dla pięciu osób. Może i więcej, przy założeniu, że przyjdzie do nas rodzina.
W przypadku skażenia po uszczelnieniu „takiej dziury” podusilibyśmy sie w niecałą dobę bez odpowiedniego urządzenia filtrowentylacyjnego (a takich w Polsce praktycznie nie ma dla zwykłych ludzi). Urządzenia zapewniajace przetrwanie „w szczelnym” schronie są bardzo drogie, muszą być odpowiednio zamontowane i użytkowane.
Zatem poza nielicznymi nowymi schronami, które wybuduje sobie „elita” i „elita urzędnicza” na bank reszta nie będzie miała takich urządzeń (filtrowentylacja to oczyszczanie powietrza pobieranego z zewnątrz i pochłaniacze gromadzącego się CO2 przez wydychanie chroniących się).

Posiadając dom mam wydzielone pomieszczenie, które mogę przygotować w 30 minut jako schronienie przed skażeniem. Wiedza, umiejętności, świadomość oraz „kilka rzeczy” zakupionych wcześniej a nie publiczny schron za grube pieniądze.

Budowa takiego przydowomowego schronu koszt dla 5 o 8 osób?
„Sama dziura” z drzwiami bez filtrów zabezpieczona przed wilgocią itd. Jak zrobisz sobie sam, to może 25 tysięcy z materiałami. Jak ktoś ma to wykonać, to cena zacznie się od 60 tysięcy.
Firmy wyspecjalizowane zawołają za malutki schron około 100 tys. w górę. I to bez filtrowentylacji, która pozowoli ci uchronić się przed skażeniem i przetrwać w tym schronie z innymi przez kilka dni (o dłuższym pobycie nie ma mowy).

Jak zatem samemu i rodzinę ratować?

Folia budowlana
Pianka izolacyjna
Silikon (neutralny, budowlany, do szyb/szkła) do uszczelnienia okien (od zewnątrz i od wewnątrz)
Dwa worki wapna gaszonego (pochłanianie CO2) z „kuwetami” na nie i wentylatorem. Trzeba to też trochę zmoczyć. Prosta rzecz do zrobienia. Oczywiście jak wentylator na 12v (przykładowo) to i akumulator (można zabrać z samochodu). Nie będę rysował teraz, jak to ze sobą połączyć (ale to proste i tanie).
Obliczyć ile osób i jak długo może siedzieć w danym pomieszczenu (pomoże nam w tym AI – chatGPT).
Maski przeciwgazowe dodatkowo? Przynajmniej jedna dla kogoś kto musiałby wyjść na zewnątrz z jakiegoś powodu.
I najważniejsze – trzeba wiedzieć kiedy wejść do schronu i kiedy z niego wyjść. Słuchać radia a najlepiej samemu zakupić dozymetr.
Koszt? 3 tysięce złotych a nie 20 czy 60 tysięcy.

Jeżeli dojdzie do III wojny światowej, to zabije ona większość osób skażenie a nie odłamki.

Najwięcej osób zginie przez brak wiedzy jak się zachować.
Być może i wielu ich zginie właśnie w tych schronach, które będą w Polsce budować, ale nie będzie w nich odpowiednich urządzeń.

Autor: Diario