6 sierpnia 225 roku – dzień, który wpisze się w historię grubymi literami. Nie złotem, nie atramentem, a stalą. Po latach politycznego cyrku, pajacowania w Brukseli i klepania Donalda Tuska po plecach przez niemieckich kuzynów, Polacy powiedzieli: DOŚĆ.

Karol Nawrocki – nie celebryta, nie europejski kelner, nie tęczowy performer z marszu hipokrytów. To człowiek z krwi i kości, który wie, że Polska to nie eksperyment społeczny, tylko ojczyzna. Od 6 sierpnia w Pałacu Prezydenckim zagości nie poprawność polityczna, tylko polska racja stanu.

Skończyły się czasy, kiedy prezydent był notariuszem chaosu. Teraz głowa państwa ma kręgosłup, a nie giętką szyję. Nawrocki to prezydent szansy i odwagi – nie będzie całował flagi unijnej, tylko stanie za biało-czerwoną jak mur.

Polska dziś nie potrzebuje terapeuty – Polska potrzebuje wodza. I od 6 sierpnia ma go znowu.

Niech drżą salony europejskie. Skończyła się zabawa.

Prezydent Nawrocki nadchodzi. I nie bierze jeńców.

Autor: Marian Włodarski