Małość nie musi krzyczeć. Może szeptać przez zęby. Może milczeć. Także z potrzeby.

Może się chować w półśrodkach, półprawdach, w zawistnych spojrzeniach. Spotykam ją czasem w sądzie – niestety sączy się niekiedy z wyroków.

Niby cholera patrzy, ale nie w lustro. Podaje rękę, ale wzrok odwraca. Jest jak jakaś rdza na duszy, co ją wolno obrasta. Cieszy się z każdego potknięcia, jest zawistna – drażnią ją sukcesy innych. Często krytykuje i nie zna słów pochwały.

Karol Nawrocki nie był moim kandydatem. Nie mam co do niego nadziei jako Prezydenta RP. Ale wygrał, ludzie go poparli.

Donald Tusk, Platforma i cała koalicja rządząca powinna uderzyć się w piersi, bo to nie tyle Karol Nawrocki wygrał, co oni tę kampanię przegrali.

Rację ma Michał Aerts, kiedy pisze:

„Podobno Tusk przygotował wielowariantową strategię i taktykę walki z Nawrockim.
Gdyby przygotował strategię i program zarządzania państwem przed październikiem 2023 i efektywnie wdrażał to od grudnia 2023, dzisiaj nie potrzebowałby strategii walki z Nawrockim.
To jest jak z dbałością o zęby, jeśli tego ktoś nie robi to potem nosi sztuczną szczękę.”

Politycy obecnie rządzącej koalicji, jeśli chcą cokolwiek ocalić z tego, co ich wyniosło do rządów, powinni teraz, w ciszy, zajrzeć w swoje wnętrze. Niech patrzą uważnie, czy ich gdzieś tam, na dnie małość nie zżera.

Bo coś mi się wydaje, że tak trochę jest. Wydaje mi się także, że trudno im będzie uznać, że Karol Nawrocki, chociaż „pisior” jest Prezydentem Polski. I z tego powodu należy się mu szacunek. Bo jest to również szacunek okazywany nam samym.

Nie mam złudzeń co do Karola Nawrockiego. Nie będę raczej dumny, ze sposobu sprawowania przez niego urzędu Prezydenta. Jeżeli nie będzie mnie żenował tak, jak to robił Andrzej Duda, to już i tak będzie nieźle. Chociaż wątpię, a jego słowa, wygłaszane jeszcze przed objęciem urzędu, uważam za mocno konfrontacyjne. On też ma swoją małość, ale nim zajmować się nie będę. Jego małość mnie nie boli.

Nie będzie to „mój” prezydent, ale będzie to Prezydent Polski (kiedy to piszę, już nim jest). I mam nadzieję, że obecnie rządzący też tak do tego podejdą. Chociaż się nie zapowiada.

Uważam, że przeniesienie transmisji z zaprzysiężenia z anteny głównej jest małe. Ale najgorsze, że ta małość to błąd. A błędy wybijają politykom zęby, o czym takim ludziom jak Tusk czy Sikorski nie śmiem nawet przypominać.