„Odi profanum vulgus et arceo” (Nienawidzę pospólstwa i trzymam się od niego z daleka) pisał w Odach, Horacy. Ale dziś nie można stać z boku, gdy ksenofobiczny i rasistowski motłoch organizuje kolejne „seanse nienawiści” wobec obcokrajowców mieszkających w Polsce, a nawet turystów czy studentów, jak ostatnio w Górze Kalwarii. Za nakręcanie tego zdegenerowanego patriotyzmu ” Polski dla Polaków” – ponoszą Nawrocki, Braun, Menzen i Kaczyński. Jeśli nie zastopujemy tego pochodu nienawiści, obudzimy się za chwilę w brunatnej Polsce.

Jeszcze kilka lat temu to były incydenty organizowane przez spadkobierców przedwojennej Falangi Piaseckiego.

Dziś takie zachowania stały się codziennością.
Ubliżanie obcokrajowcom w miejscach publicznych, pobicia, rasistowskie marsze, na których oczadziały z nienawiści motłoch wykrzykuje hasła – „Polska dla Polaków”, „Obcokrajowcy, w…..ć z Polski”.

To tylko najłagodniejsze.
A wszystko przy zachęcie i z inspiracji polityków skrajnej prawicy wymienionych na wstępie. I to oni ponoszą polityczną odpowiedzialność za te sytuacje.

A co robi państwo?

Jest bezradne, a nawet jeśli skarze prowodyrów na symboliczne kary, to się ich ułaskawia jak zrobił to Duda, w przypadku Bąkiewicza.
Ci, którzy kary uniknęli są bohaterami prawicowych partii i mediów.
Wystarczy obejrzeć TV Republika.

Dziś oni są na ulicach.
Jutro mogą być w sejmie, bo ich zachowanie ma akceptację sporej części społeczeństwa.
A wtedy, polskie „ustawy norymberskie” mogą stać się faktem. I nie ma w tym żadnej przesady.

Tak zaczynał się marsz faszystów do władzy we Włoszech i w Polsce. A co było potem, wszyscy wiemy.

Dziś jest jeszcze czas by ich zastopować. Na wszelkie, możliwe sposoby.