– Ładnie dzisiaj pani wygląda, pani Zosiu.
– Ależ panie Tomku, ja tu tylko z psem, całkiem nieubrana…
– Niestety ubrana…
– Niech pan nie żartuje, bo jeszcze żona usłyszy. Proszę lepiej powiedzieć, co zrobić, aby w naszym kraju było lepiej?
– Kiedyś o tym myślałem i miałem pomysły, ale teraz ino mi wiatr w głowie huczy. Ja, pani Zosiu, nie tylko nie wiem, co zrobić, ale nawet nie wiem, od której strony. Optymizm mi się wyczerpał. Jedno tylko wiem — że nam potrzeba rewolucji. Ale prawdziwej, takiej jak w 1980 roku, a nie takiej jak w 1989.
– Łoo Matko Boska, pan chce, aby krew nam się lała ulicami?
– No co też pani. Pani widziała te wymoczki, które ukradły nam Polskę? Im wystarczy przywalić mokrą ścierą i z płaczem uciekną do Brukseli. Taki na przykład minister Żurek. Twarz herszta zbójów, ale on całe życie był świętą krową chronioną przez system. Na widok mokrej szmaty będzie płakał i tłumaczył się, że wykonywał tylko rozkazy. Nam nie potrzeba krwawej rewolucji, ale rewolucji mokrej szmaty. Po prostu chodzi o obalenie komunizmu!
– Ależ panie Tomku, panu się miesza, bo komunizm już dawno obalono.
– Jedzie mi tu czołg, pani Zosiu? — i pan Tomek pokazał jej wybałuszone oko, a pani Zosia z troską zaczęła szukać w nim czołgów – W Polsce pozmieniano nazwy i władzę, ale społeczeństwo pozostawiono spętane i ubezwłasnowolnione. Więc chodzi o to, aby rewolucja zeszła pod strzechy. Czas wyzwolić ludzi od władzy. A tamci na górze niech się żrą między sobą. I tak zajmują się tylko sobą.
Proszę sobie wyobrazić taką sytuację, że jakiś oszołom, który nie ma pojęcia o edukacji, zostaje ministrem edukacji i rozwala nam całą oświatę. A ludzie nic nie mogą. Mogą wiedzieć więcej i lepiej, ale są nikim. To jest właśnie dzisiejszy komunizm.
Widzę więc taką rewolucję. Oszołom, który jest ministrem edukacji, próbuje wejść do szkoły ze swoimi pomysłami, ale wówczas pani woźna tak mu przywali mokrą szmatą, że z ministra w szkole zostanie mokra plama. Żadnej krwi. Bo woźna w szkole jak wojewoda na zagrodzie.
– Ale śmieszny pan jest, panie Tomku. Przecież pan wie, że tak nie można. Bez władzy nie będziemy wiedzieli, jak żyć. A jaka harda zrobi się taka woźna?
– Cóż więc pani radzi, pani Zosiu. Mamy pogodzić się z rządami politruków, którzy nic nie potrafią, ale zarządzają Polską jak Radziwiłł swoim folwarkiem?
– Co też pan, panie Tomku. Przecież obalono komunizm i mamy demokrację. Więc robi się to tak. Aby powstrzymać jednego oszołoma, należy na niego napuścić drugiego oszołoma, z drugiej strony. Jeden i drugi nic nie wiedzą, ale będą się kłócić, jakby wiedzieli. I będą tak się nawalać i nawalać — dla dobra Polski. Tak to się robi w wolnej Polsce! Dzięki temu szkoła mimo wszystko płynie, trochę zygzakiem, ale nie tonie.
A gdyby dać ludziom swobodę, to oni od razu wszystko zniszczą, jak bolszewicy Pałac Zimowy. Mogłoby nawet tak być, że w szkołach nie byłoby ani wychowania zdrowotnego, ani patriotycznego. Czy pan to sobie wyobraża? Tylko sama matematyka i język polski.
– Wiem, pani Zosiu, że moglibyśmy upaść tak nisko. Dlatego ja tak tylko sobie gadam. Przecież wiadomo, że najlepiej jest jak jest.
Zostaw komentarz