Sejmowa awantura o wybór Czarzastego na marszałka Sejmu sprawia, że warto przypomnieć co kiedyś mówił Kaczyński o komunistycznych działaczach.

Zacznijmy od kampanii prezydenckiej, piętnaście lat temu kiedy konkurował z Bronisławem Komorowskim, który te wybory wygrał.

O Gierku, byłym I sekretarzu PZPR

Na lotnisku w Bydgoszczy nazwał go ” najlepszym I sekretarzem jakiego mieliśmy” bo nie zwalczał opozycji, ale ją tolerował.
W Sosnowcu natomiast, gdzie starał się o poparcie Adama Gierka, syna I sekretarza powiedział, że ” był patriotą, komunistycznym, ale patriotą”

O Stanisławie Piotrowiczu, prokuratorze w stanie wojennym, który potem stał się chlubą PiS i Trybunału Konstytucyjnego

Zdaniem Kaczyńskiego, nie prześladował działaczy opozycji, ale „łagodził represje” jako część „większej grupy”.

Wielokrotnie bronił go zawzięcie przed oponentami politycznymi i krytycznymi wobec niego, mediami.
Ba, Piotrowicz stał się twarzą „dobrej zmiany” czyli rozwalania polskiego systemu prawnego przez Ziobrę i jego kumpli.

Kaczyński, nie tylko w tym przypadku, jest klasycznym farbowanym lisem.

Zmienia opinie jak rękawiczki kiedy wymaga tego interes jego partii.
Hipokryzja i kłamstwa wychodzą mu z butów jak chłopowi siano.
Przy tym, kiedy mu przypominają niewygodne fakty i wypowiedzi, udaje, że ich nie pamięta albo ordynarnie łże w oczy, że tego nie powiedział lub nie zrobił.

Może wyznawcy PiS mają amnezję i tego wszystkiego nie pamiętają.
Albo pamiętają, ale im to nie przeszkadza.

Tym gorzej dla nich.

Ja jednak pamiętam.

Po tysiąckroć trzeba opinii publicznej przypominać, że nie jest on zbawcą narodu, który ocali go od wszelkich , złych „izmów”, ale zwyczajnym politycznym gangsterem oraz farbowanym lisem.