Zabawne, że choć PRL trwał w najlepsze, to warszawiacy miejsce, gdzie mieściła się Komenda Milicji Obywatelskiej, nazywali w dalszym ciągu Pałacem Mostowskich. Pałac od dawna nie pełnił już pałacowych funkcji, a podzielone na klitki wnętrza wyglądały równie obskurnie, jak wszystkie milicyjne siedziby tamtych czasów.
Odwiedziłam Pałac Mostowskich nie z własnej woli, tylko zgarnięta przez esbeków. Przesłuchanie się przeciągało i musiałam iść do toalety. A tam… zamiast muszli klozetowej ziała jama… Dziura w posadzce.
Eskortujący mnie milicjant grzecznie wyjaśnił, że… muszlę ukradziono. To jednak był szok: dowiedziałam się, że z siedziby Komendy Stołecznej Milicji wyniesiono kibel. Był cenny, bo w sklepie niedostępny.

W przeddzień rocznicy stanu wojennego nostalgikom PRL przypominam jak wyglądały wtedy sklepy.

Gospodarka była w zapaści. I nie chodzi tylko o niedobory. Produkowano buble na akord: cement się kruszył, stołki miały nierówne nogi, do pociągów przed Świętami ludzie wchodzili przez okna…
Warto to sobie przepowiadać, żeby pamiętać z jakiego poziomu startowaliśmy do naprawy Polski.
Władza stan wojenny miała świetnie przygotowany. Ich eksperci doradzili by rodziny ubeków, milicjantów i pezetpeerowców straszyć krwawą łaźnią, jaką miała im szykować Solidarność. Główny propagandysta Mordoru, Jerzy Urban, jeszcze niedawno powtarzał, że śmiertelnie się bał o rodzinę… Słuchając go czułam się jak musi czuć się zgwałcona kobieta, której oprawca zarzuca, że sama sobie winna, bo znalazła się w złym miejscu o złej porze i miała czelność patrzeć prosto w oczy, zamiast w ziemię.
13 grudnia internowano mi męża, brata i większość przyjaciół. Nie za to jednak nienawidzę stanu wojennego, ale za to, że ustanowili czas podłości: łamali kręgosłupy, najpodlejszymi chwytami zmuszali do donoszenia, szczuli jednych na drugich. Przymusili albo zachęcili do wyjazdu z Polski setki tysięcy wartościowych, energicznych ludzi. Wrócili nieliczni. Bo 13 grudnia władza zabiła polską nadzieję. Ale nie na zawsze.
łNa trzeciej fotografii – marsz głodowy w Łodzi; rok 1981.
Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, opublikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.
Zostaw komentarz