1. Należę do pokolenia zdefiniowanego przez 13 grudnia 1981 r., czyli dzień wprowadzenia stanu wojennego.
2. Nie jesteśmy dobrym pokoleniem, gdyż warunki, w jakich się kształtowaliśmy, zaszczepiły w nas gotowość do poświęcania się oraz traktowanie poszanowania hierarchii jako wartości patriotycznej.
3. To nie są dobre cechy, gdyż przywódców zawsze należy rozliczać z ich czynów i wobec nich zachowywać daleko idący krytycyzm. Miara oceny wartości przywódców powinna opierać się na naszych osobistych korzyściach. Zawsze powinniśmy domagać się od przywódców, aby rządzili tak, by nam było dobrze.
4. Niestety stan wojenny postawił na głowie naturalną hierarchię wartości. Było dla nas oczywiste, że dobrze być nie może i że nie mamy prawa tego oczekiwać. Nie mogliśmy więc tą miarą oceniać naszych przywódców — w istocie nie mogliśmy ich oceniać w ogóle. To oni kierowali naszą walką o wolność z zajadłym wrogiem, dlatego mieli prawo oceniać naszą postawę w kategoriach patriotycznych obowiązków, a nie my ich skuteczność w rządzeniu.
5. Oczywiście całkowicie pomijam tu stronę komunistyczną, która była dla nas obcym wrogiem. Mówię wyłącznie o kształtowaniu mentalności i sposobu patrzenia na świat pokolenia patriotycznej części młodzieży, ukształtowanej przez stan wojenny.
6. W konsekwencji, z powodu tej właśnie postawy, za naszym przyzwoleniem, a nawet przy naszym udziale, powstał zdeformowany gmach III RP. Nie przyznawaliśmy sobie prawa do krytyki postępowania ludzi, którym przypisaliśmy rolę przywódców. Własnych korzyści nie uznawaliśmy za miarę do ich oceny. Natomiast krytykę ich postępowania uważaliśmy za zdradę.
7. Dziś czujemy się oszukani i zdradzeni — bo Magdalenka, bo fałszywe elity III RP, bo układ zamknięty. Ale gdy przypomnę sobie tamte czasy, widzę, że nikt nas nie oszukiwał. Często mówiono nam wszystko wprost, a my łykaliśmy to jak pelikan ryby. Mówiono przecież, że będzie gorzej i że nie wszyscy poniosą równe koszty transformacji ustrojowej. Nie po to obalaliśmy komunizm, aby wszyscy mieli po równo.
8. Przyjmowaliśmy to bezkrytycznie i z entuzjazmem, bo tak właśnie moje pokolenie zostało ukształtowane przez stan wojenny. Być może jest to największa krzywda wyrządzona Polsce przez stan wojenny — nawet większa niż obozy dla internowanych i czołgi na ulicach.
9. Mam bowiem wrażenie, że swoją mentalnością zaraziliśmy teraz całe społeczeństwo.
10. Bezkrytyczni wobec liderów. Nie wolno nam widzieć ich błędów, gdyż wróg mógłby to wykorzystać. Nie oczekujemy z ich działań osobistych korzyści. Byłoby to niemoralne. Bo musimy poświęcać się dla idei. Inaczej myślą tylko zdrajcy. Nie możemy też oczekiwać, że wszyscy poniosą równe koszty. Nie żyjemy przecież w komunizmie, lecz w wolnej Polsce.
Zostaw komentarz