Obserwując styl Nawrockiego mam coraz większą pewność, że próbuje w polityce stosować metody, których nauczył się w kibolskich ustawkach.
Nie ma dnia by komuś nie dowalił.
A to Tuskowi (najczęściej) Czarzastemu, rządowi, UE.
Bez nawalanki jak widać żyć nie może.
A ci oczywiście mu odpowiadają pięknym za nadobne i mamy, „piękny”, polski pierdolnik, potwierdzający tezę, że Polak bez kłótni żyć nie może.
I widzi to zagranica i coraz częściej ma wątpliwości, kto w Polsce do cholery rządzi.
Odbija się to na naszej pozycji na arenie międzynarodowej, bo zachodni partnerzy nie wiedzą z kim rozmawiać.
Nawrocki pręży muskuły, jak bokser przed ważeniem, robi groźne miny, sika agresją bo wydaje mu się, że tak wygląda sprawowanie urzędu prezydenta RP.
Ano tak nie powinno wyglądać.
I chyba, poza Wałęsą, żaden prezydent nie zachowywał się tak, jak on.
Choć jest, w konstytucji, gwarantem jej przestrzegania, to łamie ją, choćby w zakresie polityki międzynarodowej, za którą konstytucyjnie odpowiada rząd.
Jego doradcy nakładli mu do głowy, że jest jest prawie jak król i może, w tej dziedzinie, robić co chce.
Jego konstytucyjne prerogatywy są jasne i określa je V art. ustawy zasadniczej.
Mówiąc w skrócie, jak konstytucyjny władca, panuje, ale nie rządzi.
I tak rozumiał swoje uprawnienia każdy prezydent.
Kwaśniewski, Kaczyński, Komorowski, Duda.
Owszem, próbowali czasami je poszerzyć, ale nie toczyli permanentnej walki z rządem.
Nie opluwali premierów przy każdej, sprzyjającej okazji.
Nie osłabiali pozycji Polski za granicą.
Mówił o sobie w kampanii, że jest „kandydatem obywatelskim” choć sam w to nie uwierzył.
Ale załóżmy przez chwilę, że taki było.
Ponad 90 proc. Polaków źle ocenia jego awantury z rządem.
Może część rechoce, po kolejnych jego odzywkach „ale dowalił Tuskowi”, jednak zdecydowana większość oczekuje od głowy państwa by godnie reprezentowała swój urząd i konstruktywnie współpracowała z sejmem i rządem.
Polska to nie boisko czy polana w lesie, na których można się nawalać z przeciwnikiem politycznym.
I nie należy wyłącznie do Nawrockiego czy jego politycznych sojuszników.
Należy do każdej i każdego z nas.
Zostaw komentarz