Akcja „pogromca zimy” marionetkowego rządziku tfuska. Słuchajta: jest zimno, bo jest za gorąco, i to przez TIR-y, a do tego wszystkiego winny jest PiS.
No ale jak to tak — gdy rządzi tfusk, to zimą śnieg sobie pada bez pytania, i to też musi być wina PiS?
I znowu wina PiS: gdyby nie nabudował, nie oddał tej drogi… Toć to klęska żywiołowa, liberalno-tęczowa — to państwo tfuska z gów… a i paproci się rozpada z mlaskaniem. Wina PiS.
PS.
Wszyscy doszczętnie powariowali. Trochę mrozu, trochę śniegu, a raban jakby bomba atomowa nad Warszawą wybuchła. To jest i śmieszne, i niestety straszne.
W normalnym społeczeństwie pies z kulawą nogą nie powinien zwrócić na taką pogodę uwagi. Ten, kto ma odśnieżać, odśnieża i tyle. Reszta żyje normalnie, bo przecież nic nadzwyczajnego się nie dzieje — a u nas sam premier dostaje małpiego rozumu, narady zwołuje i udaje, że ratuje cały naród przed śniegiem.
Co się z ludźmi porobiło?
Wariactwa jakieś totalne. Strach sobie nawet wyobrażać, co by się stało w przypadku prawdziwego zagrożenia.
Ten rząd się tylko ośmiesza. Przecież były zimy, gdzie temperatura przez dłuższy okres schodziła do minus 20 stopni i były potężne opady śniegu — i wszystko kursowało: ludzie chodzili do pracy, dzieci do szkoły, a ulice, te główne, były czarne. A teraz dwa dni: minus 7–8 stopni, wiatr i trochę śniegu — i potężne korki na ulicach, mnóstwo wypadków.
Państwo z kartonu. Trochę śniegu spadło — i już gnije.
Autor: Zdzisław Sługocki
Zostaw komentarz