A propos umowy UE z krajami Mercosur – co jest już przesądzone i dowodzi tego, że Tusk jako tzw. polityczny gracz, może co najwyżej być karcianą blotką, a nie jakimś asem. Zaś politycy z PSL – co najwyżej waletami – nie ze względu na to, że są jakimiś marnymi figurami, ale ze względu na to, że po prostu są nikim: niech Niemcy i Francuzi jedzą byle co, jeszcze bardziej Holendrzy i Belgowie.

Kiedyś pracowałem w tzw. gospodarstwie ekologicznym w Niemczech – w okolicach Frankfurtu nad Menem. Jak to gospodarstwo wyglądało, a raczej jakie sprzedawane z niego produkty: jajka transportowane samolotem z Izraela, kurki i gęsi z Polski – te były najlepsze, pomidory z Holandii i inne warzywa z Belgii. Wszystko to było przepakowywane w niemieckie opakowania, często z napisem ekologiczne, ewentualnie eigene (własne).

Niemcy – wtedy jeszcze o jaśniejszej karnacji skóry, na widok opakowań belgijskich czy holenderskich odwracali głowy. Ale i oni trochę stali się bardziej śniadzi, a i ci jaśniejsi trochę nabrali wagi na skutek śmieciowego jedzenia i stali się mniej wrażliwi na żywność produkowaną przemysłowo.

Faktem jest, że UE jakieś tam obostrzenia produkcyjne wprowadziła. Poza durnymi o krzywiźnie ogórka, czy uznaniu marchwi za owoc, były też takie rozsądne np. ograniczające nadmierne stosowanie nawozów sztucznych. Polka też trochę umiała się przed nimi bronić – np. przed obowiązkowym dopuszczeniem upraw modyfikowanych genetycznie. Na skutek oporu m. in. posłów Kukiz’15 wprowadzono zapis o dopuszczeniu takich upraw, ale pod warunkiem wyrażenia na to zgody przez wszystkich mieszkańców w promieniu kilkunastu kilometrów. A to w praktyce jest niemożliwe.

Jednak z czasem UE przestała dbać o jakość produktów rolnych, zgadzając się np. na sprowadzanie do jej krajów zanieczyszczonego zboża z Ukrainy, a teraz np. modyfikowanego genetycznie i produkowanego w okropnych warunkach mięsa z Ameryki Południowej.

Niech Niemcy żrą takie produkty, ale dlaczego rząd arbuzów i Tuska, zgadza się na napływ takiego, ale jednak śmieciowego jedzenia z krajów Mercosur, tego nie wiem.

Może Polacy będą mądrzy i czegoś takiego nie będą jedli?