Niektórzy widzieli w Arktyce i Grenlandii przyszły kluczowy region strategiczny z punktu widzenia gry mocarstw już dawno temu.

Już w 2019 r. zamieściłem globus na którym przedstawiono Arktykę I Grenlandię razem z wyciągniętymi męskimi dłońmi (symbol wielkiej gry – rywalizacji mocarstw o ten strategiczny region).

Temat w Polsce, ale również w Europie wówczas kompletnie nie istniał. Jednakże to właśnie wtedy USA wykazywała pierwsze sygnały świadczące o zainteresowaniu powrotem do polityki względem tego regionu. Zwłaszcza w kontekście pogłębiającej się współpracy arktycznej pomiędzy Chinami a Rosją, która zagrażać będzie w przyszłości całemu regionowi. Z Grenlandią włącznie.

Moje hipotezy z tamtego okresu znalazły potwierdzenie 6 lat później, gdy temat Grenlandii i Arktyki trafił do mainstreamu stając się jednym z kluczowych tematów dyskursu na arenie międzynarodowej.

Rok temu, 8 stycznia 2025, napisałem na X dłuższy, merytoryczny wątek – dokładnie te same argumenty, które dziś powtarza Trump:

„Grenlandia jako punkt blokujący wejście Rosji i Chin do Morza Arktycznego, szachowanie Norwegii, kontrola nad GIUK, projekcja siły na Zachodniej Półkuli i groźba izolacji Europy.

Trump w styczniu 2026 powiedział praktycznie słowo w słowo to, co ja rok wcześniej:

„Jeśli Stany Zjednoczone nie wejdą na Grenlandię, to wejdą tam Rosja i Chiny”.

Trump dobrze to wie, gdyż Rosja na północ w kierunku Cieśniny Beringa rości sobie prawo do Łuku Łomonosowa. To prawdopodobnie oderwana części skorupy ziemskiej od szefa euroazjatyckiego. Rosja wskazuje od dawna, że Łuk Łomonosowa jest naturalnym przedłużeniem jej szefuje kontynentalnego.

Dlaczego to takie ważne? Dlatego, że Łuk ten jest długi na 1800 km i szeroki od 60 do 200 km i rozciąga się od archipelagu Nowosyberyjskiego w Rosji przez biegun północny aż prawie do Ellesere Island (Kanada) i północnej Grenlandii.

Zgodnie z Konwencją Narodów Zjednoczonych o prawie morza, utworzono Komisję Granic Szelfu Kontynentalnego. Jej podstawowym zadaniem jest wydawanie zaleceń państwom nadbrzeżnym w sprawach dotyczących ustanowienia zewnętrznych granic ich szelfu kontynentalnego.

Rosja złożyła na przestrzenii kilkunastu lat kilka takich wniosków, które w praktyce na podstawie wykonywanych przez Rosjan badań geologicznych, prowadziły do dowodzenia przez Moskwę iż Łuk Łomonosowa, Grzbiet Mendelejewa i dorzecze Podwodnikowa – razem ok. 1,2 mln km 2 są przedłużeniem rosyjskiego Szelfu Kontynentalnego, a więc należą prawnie na mocy ww. Konwencji i zaleceń ww. Komisji do Rosji.

Rosja w kolejnych latach składała kolejne rewizje aplikacji do Komisji rozszerzając swoje pretensje terytorialne de facto. Komisja uwzględniła większość z rosyjskich wniosków, co w praktyce oznacza, że terytorium rosyjskie nad którym Rosja ma faktycznie pełną kontrole przybliża się do strefy ekonomicznej Kanady i Północnej Grenlandii.

To w praktyce rosyjskiej pokazuje wyraźnie, jakie będą kolejne cele Kremla w regionie. Rosja wykorzystując swoje badania geologiczne i presję informacyjną oraz naciski do tego, aby Grenlandia znalazła się w strefie rosyjskiego Szelfu Kontynentalnego.

To zagraża w całości interesom strategicznym USA i docelowo calej Europie. Dlatego, że dla Rosji Arktyka podobnie jak Ukraina i Kraje Bałtyckie w przyszłości mają znaczenie strategiczne. Jednakże Moskwa inwestując (Rosatom) razem z Chinami we Flotę Lodołamaczy chce w praktyce utworzyć nowy korytarza transportowy pomiędzy Azją a Europą i co najważniejsze – z punktu widzenia Kremla to szansa strategiczna jaką daje im historia w celu osiągnięcia jednego z najważniejszych celów całej rosyjskiej strategii geopolitycznej – wyjście na Ocean, a kontrola Lceanu Arktycznego będzie możliwa w sytuacji, gdy Moskwa i Pekin uzyskają nad nim kontrolę. Jeśli tak by się stało, to z pewnością Rosja I Chiny skorzystałyby na tym poprzez budowę sieci baz na Grenlandii, a także całej dużej Floty Oceanu Arktycznego, która zagrażałaby regionowi GIUK – kluczowego przesmyku pomiędzy Grenlandią a Islandią – strategiczny korytarz transportowo-militarny pomiędzy Ameryką Północną a Europą.

W Grenlandii chodzi o interesy geopolityczne i odcięcie tej drogi dla Chin i Rosji, co w sytuacji przyszłej wojny kinetycznej pomiędzy Chinami a USA jest bardzo ważne.

Niektórzy te kwestie dostrzegali już jakiś czas temu, a inni dopiero teraz dowiadują się o strategicznym znaczeniu Arktyki i Grenlandii.

Mogę pozostać zadowolony z tego, że moje analizy i ukazanie Arktyki jako strategicznego kierunku w polityce międzynarodowej miały miejsce 6,5 roku temu w sytuacji, gdy mało osób widziałem to samo.