Derby Małopolski w Oświęcimiu przejdą do historii jako jedno z najbardziej kontrowersyjnych spotkań sezonu. Mecz obfitował w liczne kary, częste przerwy w grze oraz niejednoznaczne i niezrozumiałe decyzje arbitrów, które wywoływały ogromne emocje zarówno na lodzie, jak i na trybunach.
Od pierwszych minut spotkanie było niezwykle nerwowe. Sędziowie bardzo często sięgali po gwizdek, co wybijało zawodników z rytmu i prowadziło do długich fragmentów gry w przewagach oraz osłabieniach. Zarówno Unia Oświęcim, jak i Comarch Cracovia miały zastrzeżenia do interpretacji przepisów, a część decyzji była żywo komentowana przez kibiców.
Pierwsza tercja przyniosła ofensywną wymianę ciosów, jednak już wtedy pojawiały się głosy o braku konsekwencji w ocenie fauli. W drugiej odsłonie Unia Oświęcim wykorzystała kilka gier w przewadze, budując wyraźną przewagę bramkową, co tylko spotęgowało frustrację gości.
Trzecia tercja to prawdziwy rollercoaster emocji — Cracovia mimo niesprzyjających okoliczności i kontrowersyjnych decyzji sędziów zdołała odrobić straty i doprowadzić do remisu w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry. Dogrywka również nie obyła się bez dyskusyjnych sytuacji, a decydująca bramka gospodarzy wywołała burzliwą reakcję na trybunach.
Ostatecznie to Unia Oświęcim wygrała 7:6 po dogrywce, jednak wynik spotkania długo będzie przedmiotem rozmów — nie tylko ze względu na jego dramaturgię, ale przede wszystkim z powodu arbitrażu, który wzbudził wiele wątpliwości.
Zostaw komentarz