Można powiedzieć, że człowiek żyje nie tyle w świecie faktów, ile w świecie swoich przekonań. Fakty istnieją, ale zanim do nas dotrą, przechodzą przez wewnętrzny filtr, który nadaje im sens i znaczenie. Tym filtrem są właśnie przekonania.Nasze przekonania. Z psychologicznego punktu widzenia są one utrwalonymi sądami o świecie, o innych ludziach i o nas samych. Nie są jednak prawdą samą w sobie. Są raczej interpretacją rzeczywistości, czasem trafną, a czasem całkowicie błędną.
Przekonania powstają powoli. Rodzą się z doświadczeń, wychowania, kultury, autorytetów, którym ufamy. Często przyjmujemy je w młodości niemal bezrefleksyjnie. Dziecko wierzy w to, co słyszy od rodziców. Młody człowiek przejmuje sposób myślenia środowiska, w którym dorasta. Z czasem te sądy zaczynają wydawać się oczywiste, naturalne, niemal niepodważalne. Przestaje się dostrzegać, że to tylko sposób patrzenia na świat, a nie sam świat.
Psychologia pokazuje coś jeszcze bardziej niepokojącego. Gdy przekonanie już się ugruntuje, zaczyna działać jak soczewka. Widzimy przede wszystkim to, co je potwierdza, a ignorujemy to, co mu przeczy. Informacje zgodne z naszym obrazem rzeczywistości przyjmujemy łatwo. Te, które go podważają, odrzucamy, bagatelizujemy albo uznajemy za manipulację. W ten sposób przekonania same się wzmacniają, a prawda i rzeczywistość się oddala.
Dlatego ludzie potrafią żyć obok siebie w zupełnie innych światach, choć patrzą na tę samą rzeczywistość. Ten sam fakt dla jednego jest dowodem czegoś oczywistego, dla drugiego jest argumentem za czymś dokładnie przeciwnym. Nie dlatego, że rzeczywistość jest aż tak niejednoznaczna. Raczej dlatego, że każdy interpretuje ją przez własny system przekonań.
Filozofowie od dawna zwracali uwagę na ten problem. Człowiek rzadko ma dostęp do rzeczywistości „takiej, jaka jest”. Zwykle ma dostęp do obrazu rzeczywistości, który sam sobie stworzył. Ten obraz daje poczucie porządku i bezpieczeństwa. Pozwala nam orientować się w świecie. Jednocześnie bywa pułapką. Gdy przywiązujemy się do niego zbyt mocno, przestajemy widzieć to, co wykracza poza nasz schemat.
Najtrudniejszą rzeczą nie jest więc zdobywanie nowych informacji. Najtrudniejsze jest podważenie własnych przekonań. Wymaga to odwagi intelektualnej i pewnej pokory. Trzeba dopuścić myśl, że mogliśmy się mylić, że nasz obraz świata może być niepełny albo zniekształcony.
A jednak właśnie w tym momencie zaczyna się prawdziwe myślenie. Człowiek, który potrafi zakwestionować własne przekonania, odzyskuje pewną wolność. Nie jest już całkowicie zakładnikiem schematów, które przejął od innych lub które sam zbudował.
Być może dlatego największą dojrzałością intelektualną nie jest posiadanie wielu przekonań, lecz świadomość, że każde z nich jest tylko przybliżeniem prawdy. Świat jest zawsze bardziej złożony niż nasze opinie o nim. I może właśnie ta świadomość chroni człowieka przed największą iluzją: przekonaniem, że widzi rzeczywistość dokładnie taką, jaka jest.Wystarczy jednak wrócić z poziomu ogólnych rozważań do naszej codziennej rzeczywistości. Do Polski, w której żyjemy. Tu widać szczególnie wyraźnie, jak potężną siłą są przekonania. Społeczeństwo jest dziś głęboko spolaryzowane, a ludzie coraz częściej funkcjonują w dwóch niemal odrębnych ojczyznach. Te same wydarzenia, te same fakty, te same słowa wywołują zupełnie odmienne wnioski.
Problem polega na tym, że przekonania, które kiedyś pomagały nam porządkować rzeczywistość, dziś często zaczynają ją deformować. Zamiast zbliżać do prawdy, oddalają od niej. Zamiast być narzędziem rozumienia świata, stają się narzędziem walki.
Im silniejsze przekonanie, tym trudniej dopuścić myśl, że druga strona może widzieć coś, czego my nie dostrzegamy. Wtedy dialog zamienia się w monolog, a spór w konflikt, w którym nie chodzi już o zrozumienie rzeczywistości, lecz o potwierdzenie własnej racji.
Być może właśnie dlatego w tak spolaryzowanym świecie największą wartością nie jest już samo posiadanie przekonań. Największą wartością staje się zdolność do ich kwestionowania. Bez tego człowiek łatwo zaczyna bronić nie prawdy, lecz własnej wizji świata. A to często są dwie zupełnie różne rzeczy.O politykach nie wspomnę, bo tam ,,beton,, przekonań jest nie do ruszenia.