Trwająca wizyta D. Trumpa w Chinach bywa przez ludzi, którzy nie mają zielonego pojęcia o tym jakie procesy lawinowo przebiegają na naszych oczach, interpretowana jako sukces prezydenta Xi. Polscy „specjaliści” na wyścigi wciskają opowiastki, że oto Trump ponoszący klęskę w starciu z Iranem, jedzie do Pekinu po prośbie. Bo bez Chin nie da sobie z niczym rady. Taki obraz kreślą amerykańskie ośrodki powiązane z Demokratami (media i „think tanki”), a przecież w Polsce nawet większość prawicowych mediów czy specjalistów, wierzy bezkrytycznie w te politycznie motywowane opowiastki.
Polemizowanie z tymi bzdurami jest czystą stratą czasu, więc skupmy się – jak zwykle – na istocie rzeczy.

1. Punktem wyjścia jest powtórzenie oczywistych konsekwencji trwającej wojny USA z Iranem. Iran w tej wojnie już poniósł ciężką klęskę militarną, a teraz popada w kompletną ruinę ekonomiczną. Ośrodki władzy w Iranie są sparaliżowane, ponieważ pozostaje nieznany los najważniejszego jej elementu – nowego ajatollacha (włącznie z tym, czy w ogóle żyje). W tej sytuacji, państwem sterują różne grupy wpływów. Niezależnie od tego, to dzisiaj Iran dąży do porozumienia z USA i próbuje znaleźć płaszczyznę wyjścia ze swojego obecnego położenia.

2. Dla USA paraliż transferu ropy i gazu z zatoki, na czele z eksportem irańskich zasobów, jest korzystny. Po pierwsze dlatego, że to USA jako największy dziś światowy producent ropy i gazu, przejmuje osierocone rynki zbytu (Europa i Daleki Wschód). Po drugie, skok cen surowców energetycznych u rywali gospodarczych USA (w powiązaniu z ich odejściem od „zielonych źródeł energii”, a jednocześnie brnięciem zwłaszcza Europy i Chin w tę ślepą ścieżkę), radykalnie poprawia konkurencyjność amerykańskiej gospodarki i otwiera nowe przestrzenie dla jej ekspansji. Po trzecie wreszcie, to USA są dziś wyłącznym kontrolerem tego przejścia wodnego, a wraz z przejęciem bądź przejmowaniem zwiększonej kontroli nad kolejnymi kluczowymi szlakami handlowymi, czyni to z nich wyłącznego gwaranta światowych relacji handlowych. Nie chcę być złośliwy, ale ci którzy nie dostrzegają tych oczywistych elementów (a widzi je cały, rozsądnie myślący świat), lepiej niech się biorą za „komentowanie”.

3. Wizyta Trumpa odbywa się więc w atmosferze zupełnie innej, niż miało to miejsce w minionych latach. Przez dekady Chiny miały silną przewagę w negocjacjach ze Stanami Zjednoczonymi, stając się dla nich niezastąpione gospodarczo. Pekin osiągnął to, wykorzystując swoją pozycję w globalnych łańcuchach dostaw, kluczowych dla bezpieczeństwa gospodarczego USA. Waszyngton osłabił (administracje Clintona, Busha jr. i Obamy, a ostanio Bidena) swoją pozycję negocjacyjną, realizując politykę energetyczną, która wystawiła Amerykę na bezprecedensowy atak ze strony Chin. Działania gospodarcze i handlowe prezydenta Trumpa zmieniły tę sytuację. Stany Zjednoczone są dziś na krótkiej drodze do zwycięstwa.

4. Podstawą tej siły jest wzrost gospodarczy. Deregulacyjny program Trumpa i reformy podatkowe wyzwoliły gigantyczne inwestycje w amerykański przemysł po latach jego stagnacji. Jego administracja zdaje sobie sprawę, że produktywna i rozwijająca się gospodarka amerykańska nie tylko służy pracownikom, ale stanowi również istotną dźwignię geopolityczną, która pozwala Stanom Zjednoczonym oprzeć się presji ze strony Chin. Podczas gdy wzrost gospodarczy Chin słabnie, gospodarka USA jest niezwykle odporna. Dzieje się tak właśnie dzięki działaniom mającym na celu uwolnienie krajowej produkcji energii, co nie tylko tworzy dobrze płatne miejsca pracy, ale także zapewnia gospodarce USA odporność niezbędną do przetrwania zawirowań za granicą. I chociaż zakłócenia na rynkach globalnych po części szkodzą amerykańskim konsumentom, ich wpływ jest niczym w porównaniu z presją wywieraną na Pekin, który opierał swoją dominującą pozycję w przemyśle na imporcie energii z krajów takich jak Rosja, Iran i Wenezuela. Odcięcie dwóch tych źródeł radykalnie osłabia pozycję Xi.

5. Centralnym punktem strategii prezydenta Trumpa wobec Chin jest zastąpienie Północnoamerykańskiego Układu Wolnego Handlu (NAFTA) Umową Stany Zjednoczone-Meksyk-Kanada (USMCA). W przeciwieństwie do NAFTA, USMCA lepiej chroni pracowników i została zaprojektowana w celu zabezpieczenia łańcuchów dostaw po tym, jak stały się one niebezpiecznie zależne od Chin.
Szesnaście z 21 kluczowych sektorów produkcyjnych zwiększyło eksport w ramach umowy USMCA. W przypadku kluczowych branż, takich jak przemysł naftowy, chemiczny i drzewny, eksport USA nie tylko wzrósł w ramach umowy USMCA, ale także znacznie szybciej do Kanady i Meksyku niż do reszty świata. Kluczowym przykładem są amerykańscy dostawcy pojazdów. Wymagając, aby 75% wartości pojazdu pochodziło z Ameryki Północnej, umowa umożliwiła producentom restrukturyzację łańcuchów dostaw, przenosząc je z fabryk w Chinach z powrotem na ten kontynent. Produkcja części samochodowych w USA wynosi obecnie 349 miliardów dolarów rocznie. Branża dostawców motoryzacyjnych stworzyła 61 000 miejsc pracy i zatrudnia obecnie ponad 930 000 pracowników we wszystkich 50 stanach. Prawie jedna trzecia całego eksportu USA trafia do Kanady i Meksyku w ramach tych zintegrowanych ram.
Stworzona w ostatnich miesiącach odporność łańcucha dostaw pozbawia Pekin przewagi w negocjacjach. Strategia Chin zawsze koncentrowała się na tak głębokim wbudowaniu chińskiej produkcji w globalne łańcuchy dostaw, że każda konfrontacja staje się zbyt kosztowna dla Stanów Zjednoczonych. USMCA bezpośrednio podważa tę strategię. Kiedy amerykańscy producenci mogą pozyskiwać komponenty od zaufanych partnerów z Ameryki Północnej, działających na wspólnych zasadach, chińskie przywiązanie słabnie.
Odrębną kwestią jest rozstrzygająca przewaga amerykańska w obszarze nowych technologii, w tym AI. Ostatnie kilkanaście miesięcy stworzyło już w tej chwili olbrzymi dystans pomiędzy USA a Chinami (o Europce – o czym pisałem – nie wspominając), a każdy kolejny miesiąc (tak – bo to już się dzieje z miesiąca na miesiąc) ciągle się on powiększa.

6. Innymi słowy, Trump spotkając się z Xi, dysponuje niespotykanymi dotąd możliwościami wywierania nacisku gospodarczego, wspartymi przez gospodarkę USA, wzmocnioną deregulacją, północnoamerykańską bazą produkcyjną osiągającą rekordowe poziomy produkcji, przewagą technologiczną oraz architekturą handlową, która znacząco zmniejszyła zależność od chińskiego potencjału przemysłowego.
Dowodem tego są wyniki rozmów handlowych obu stron w Korei, poprzedzających wizytę. Xi z wyraźnym trudem przyznawał podczas oficjalnego spotkania, o konieczności „partnerstwa”. To istny akt kapitulacji na własnym terenie.

7. Jest tak, bowiem Xi mierzy się nie tylko z opisanymi wyżej problemami. Najważniejszym jest w tej chwili nowo otwarty front walki z „nadmiernie pesymistycznymi nastrojami”. Chińczycy traktowani jako „materiał budowlany” – są obecnie skrajnie niezadowoleni z „państwa inżynieryjnego”. W rezultacie chińskie społeczeństwo ogarnął wszechogarniający pesymizm. W takim stopniu, że konieczne stało się zaprzęgnięcie wszystkich sił na front wewnętrznej walki ideologicznej.
Ten wybór oznacza, że XI nie jest skłonny do wprowadzenia zmian strukturalnych, które pozwoliłyby na polepszenie warunków życia zwykłych ludzi. Nic dziwnego, że chińscy intelektualiści i użytkownicy mediów społecznościowych nazywają ten moment „śmieciowym okresem historii” swojego kraju.

8. Xi uważa przy tym Stany Zjednoczone za egzystencjalne zagrożenie – nie ze względu na to, co Amerykanie mówią lub robią, ale ze względu na to, kim po prostu są. Obawia się on inspirującego wpływu amerykańskich wartości i formy rządzenia na Chińczyków. Oznacza to, że niezależnie od tego, jak bardzo Amerykanie by się starali, ich demokracja nigdy nie będzie miała przyjaznych stosunków z Chinami.
Teraz reżim jest w defensywie. Jego przywódcy nie mają wobec tego innego sposobu na usprawiedliwienie swoich porażek, jak tylko oczernianie innych, przede wszystkim Stanów Zjednoczonych.
Pesymizm narodowy jest najbardziej fundamentalnie widoczny w załamującej się demografii kraju. Pekin podaje, że populacja kraju na koniec ubiegłego roku wynosiła 1,4 miliarda. Ale dane te nie są uważane za wiarygodne. Mediana szacunków ONZ dla populacji na przełomie wieków wynosi 633,4 miliona. Także władze chińskie mają świadomość tego, że „pułapka demograficzna może doprowadzić do upadku cywilizacji”, bowiem „Chiny wkroczyły na drogę demograficzną bez powrotu”.

9. Wizyta Trumpa w Pekinie zapewne poprawi wstrząśnięte w ostatnich miesiącach stosunku handlowe. Już wiemy, że Chińczycy zadeklarowali zdecydowaną gotowość na przyjęcie radykalnie zwiększonego amerykańskiego eksportu. To także wyraz świadomości tego, iż samodzielnie nie są w stanie podołać obecnemu wyścigowi technologicznemu. No i muszą zmienić radykalnie swoje podejście do kwestii energetycznych. Wiedzą także, że dotychczasowy szantaż w zakresie dostarczania USA strategicznych surowców rzadkich, przeszedł już do przeszłości. Zgodnie z chińską doktryną, pozostaje – udając siłę – zmiękczyć swoje stanowisko, swoje aspiracje i cierpliwie czekać na to, że być może w USA nastąpią zmiany, które pomogą im powrócić do poprzednich metod działania.
Ale na ten moment to USA uzyskały zdecydowaną przewagę, a Chiny nie mają żadnych narzędzi, aby stan ten zmienić.

To nie oznacza końca konfrontacji, którą uparcie (wraz z rosnącą ilością komentatorów) uważam za element III wojny światowej. Ale patrząc na przebieg poprzedniej wojny, w rejonie Pacyfiku punktem zwrotnym była bitwa pod Midway w czerwcu 1942 roku. Postawiłbym tezę, że właśnie dokonuje się współczesna odsłona tej bitwy. A my w Europie czekamy na El Alamein. To ta bitwa i klęska Afrika Korps odmieniła losy wojny na teatrze europejskim w listopadzie 1942 roku. A w lipcu 1943 roku nastąpiło lądowanie na Sycylii. Wynik wojny był tym samym przesądzony, chociaż to trochę jeszcze potrwało.
Za rok zatem powinno być „posprzątane” w Europie.

Autor: prof. Grzegorz Górski
Polski prawnik, nauczyciel akademicki, adwokat, polityk, samorządowiec, doktor habilitowany nauk prawnych, profesor nadzwyczajny Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, od 2011 do 2014 sędzia Trybunału Stanu. Więcej na stronie autorskiej: grzegorzgorski.p