Pod moją informacją o powrocie kapsuły Artemis natychmiast pojawiły się komentarze niedowiarków. Jedni pytają „i ty w to wierzysz?”, inni wyciągają z internetu fragmenty o temperaturach w termosferze i próbują dowodzić, że człowiek nie jest w stanie jej przekroczyć. Brzmi to efektownie, ale z rzeczywistością ma niewiele wspólnego.
Po pierwsze, temperatura w termosferze nie działa tak jak przy piecu czy w piekarniku. Tam powietrze jest skrajnie rozrzedzone. Cząsteczki mają wysoką energię, ale jest ich tak mało, że nie są w stanie przekazać tej energii statkowi kosmicznemu w sposób, który by go „spalił”. Dlatego rakiety przechodzą przez te warstwy atmosfery bez problemu. Nie raz przechodziły. Prawdziwym wyzwaniem jest dopiero powrót w gęste warstwy atmosfery, kiedy pojawia się ogromne tarcie. Właśnie dlatego kapsuły jak Orion mają specjalne osłony ablacyjne wytrzymujące temperatury rzędu kilku tysięcy stopni.Gdy pojazd wchodzi w atmosferę albo jest narażony na ogromne tarcie i temperatury. Wtedy
zewnętrzna warstwa osłony zaczyna się topić, zwęglać lub odparowywać.
Ten proces zabiera ogromną ilość energii cieplnej.
Dzięki temu temperatura wewnątrz pojazdu pozostaje znacznie niższa.
Po drugie, program Artemis nie jest żadnym nagłym „cudem techniki”. To kontynuacja doświadczeń zdobytych jeszcze w czasach Apollo , gdy ludzie latali na Księżyc. Dziś technologia jest bardziej zaawansowana, systemy są dokładniej monitorowane, a każdy etap misji śledzą setki instytucji, naukowców i obserwatorów na całym świecie.
Pozostaje więc pytanie ważniejsze niż sama misja: dlaczego tak wiele osób woli uwierzyć, że to wszystko jest oszustwem?
Psychologia daje na to dość prostą odpowiedź. Gdy świat staje się bardzo skomplikowany, łatwiej uznać coś za spisek niż spróbować zrozumieć fizykę, inżynierię i lata pracy tysięcy specjalistów. Do tego dochodzi jeszcze pokusa bycia „tym, który przejrzał wszystkich”. Teorie spiskowe dają złudne poczucie wyjątkowości. Człowiek ma wrażenie, że odkrył wielką tajemnicę, której inni nie widzą.
Internet tylko ten mechanizm wzmacnia. Algorytmy podpowiadają kolejne sensacyjne filmiki i wpisy, które utwierdzają w przekonaniu, że wszystko jest mistyfikacją. W ten sposób powstaje zamknięty krąg: teoria wzmacnia teorię, a fakty przestają mieć znaczenie.
Tymczasem rzeczywistość jest znacznie prostsza. Jedni budują rakiety, prowadzą badania i wysyłają ludzi coraz dalej w kosmos. Inni siedzą przed ekranem i próbują udowodnić, że to niemożliwe.
Historia jednak pokazuje jedno: człowiek zawsze szedł naprzód mimo niedowiarków. I tym razem będzie dokładnie tak samo.
Historia nie jest tak prosta, jak w publicystycznych legendach.Stany Zjednoczone jako jedyne państwo w historii wysłały ludzi na Księżyc. I do dziś nikt tego nie powtórzył.
A jeśli mówimy o gigantycznej cywilizacyjnej przewadze tego mocarstwa, to wystarczy spojrzeć na codzienność. Internet, z którego korzysta pół planety, rozwijały głównie firmy takie jak Google, Meta Platforms, Apple, Microsoft czy Amazon. Bez ich technologii współczesny świat po prostu by stanął.
Więc zanim zaczniesz opowiadać brednie, to najpierw sprawdź z czyjego systemu operacyjnego korzystasz, w czyjej wyszukiwarce szukasz informacji i na czyim telefonie czy laptopie piszesz te swoje komentarze. Czasem rzeczywistość jest bardziej ironiczna niż propaganda czy spiskowe spojrzenie na świat.
Zostaw komentarz