Ze sporym przygnębieniem oglądałem z Warszawy gorszące sceny z obchodzonej ”miesięcznicy” katastrofy, albo jak kto woli zamachu Smoleńskiego. W pewnym momencie zrodziła mi się w głowie bluźniercza myśl, tak heretycka, że nie wiem, czy znajdę wystarczającą ilość słów, żeby ją w miarę oględnie opisać. Nie odnosi się ona do tego, że nie wierzę w zamach, bo tę tragedię, która dotknęła całą Polskę, wszystkich jej obywateli, kwalifikuję do kategorii wielkiego nieszczęścia, lecz dotyczy ta myśl, jako się rzekło – bluźniercza, kto za tymi burdami stoi? Oczywiście ten, ci , którzy z oglądania , tego, jak o zakazanych aparycjach rzezimieszków silni razem, zakłócają modlitwy, zagłuszają dobrze ubrane panie i ubranych panów, takie nobliwe towarzystwo z prezesem K. na czele, przy pomocy wydajnych indywidualnych, przenośnych aparatur – odnoszą korzyść.. W czym ma im pomagać policja, która jak wiadomo, opowiada się zawsze po stronie, słabszych, mniej zamożnych, tych, którym w życiu się absolutnie nie powiodło. To jest postać tej myśli bluźnierczej. Nie chcę suponować, że owi krzykacze są na listach wypłat księgowego z Nowogrodzkiej, ale jeśli tak by było, to oznaczałoby, że Tusk, Kierwiński i ten faceciasz Sikorski są okropnymi frajerami.