To długie, ale myślę, że warto przeczytać, aby uświadomić sobie Jak głęboko w „afroamerykańskim tunelu” byliby dziś Polacy, społeczeństwo.
Zacznijmy od historii:
——————
Po agresji Niemiec 1 września 1939 r. i wkroczeniu Związku Sowieckiego 17 września państwo polskie nie przestało istnieć z punktu widzenia prawa międzynarodowego, ale jego administracja na większości terytorium przestała funkcjonować. Miało to natychmiastowe skutki dla finansów publicznych i życia codziennego.
Najważniejsze były następujące etapy:
1–6 września – urzędy centralne działały jeszcze w Warszawie. Wypłacano wynagrodzenia urzędnikom i żołnierzom tam, gdzie było to możliwe. Banki funkcjonowały w ograniczonym zakresie.
6–17 września – wraz z ewakuacją władz na wschód administracja stopniowo traciła zdolność działania. W wielu miastach urzędy były zamknięte lub ewakuowane. Wypłaty pensji, emerytur i zasiłków stawały się coraz bardziej nieregularne.
Po 17 września – po wkroczeniu Armii Czerwonej i rozpadzie polskiej administracji na okupowanych terenach państwo polskie nie było już w stanie prowadzić normalnych wypłat świadczeń.
Pensje
Żołnierze otrzymywali żołd tylko do momentu, gdy działały ich jednostki i istniała możliwość wypłaty.
Urzędnicy państwowi w wielu przypadkach nie otrzymali wynagrodzenia za kolejne miesiące, ponieważ urzędy przestały funkcjonować.
Pracownicy przedsiębiorstw prywatnych byli zależni od sytuacji konkretnego zakładu – wiele fabryk i firm zostało zamkniętych.
Emerytury i renty
Praktycznie system emerytalny przestał działać. Nie istniała już instytucja zdolna do regularnego przesyłania pieniędzy emerytom. Część osób mogła jeszcze odebrać świadczenia za wrzesień, jeśli wypłata nastąpiła na początku miesiąca, ale później regularne wypłaty ustały.
Zasiłki
Podobnie było z:
zasiłkami dla bezrobotnych,
pomocą społeczną,
świadczeniami dla rodzin.
System przestał funkcjonować wraz z upadkiem administracji.
Co działo się później?
Po zajęciu terytorium Polski okupanci wprowadzili własne systemy administracyjne:
na terenach zajętych przez Niemcy część świadczeń została po pewnym czasie uruchomiona na nowych zasadach przez administrację okupacyjną, ale były one znacznie ograniczone i podporządkowane interesom okupanta;
na terenach zajętych przez ZSRR wprowadzono radziecki system ubezpieczeń i wynagrodzeń, a polskie instytucje zostały zlikwidowane.
——————————
Co ratowało tych wszystkich ludzi wówczas?
Polska wieś – 70% ludzi związanych bezpośrednio z wsią. Było co jeść dzięki temu.
Miasta też wyglądały inaczej niż dziś. W nich było mnóstwo warsztatów, fabryczek, miejsc w których wytwarzało się konkretne rzeczy a nie jak dziś usługi, etaty, które z dnia na dzień staną się niepotrzebne lub za które po prostu ktoś nie zapłaci niczym (bo się też obędzie)
Dziś wszystko jest dokładnie „odwrotnie”.
Niewiele ludzi na wsiach dziś coś uprwia, hoduje, … a produkcja mocno koncentrująca się na czymś, specjalizacja. To wiąże się z często skomplikowanymi procesami, zapotrzebowaniem na różne materiały dystrybucją aby ostatecznie kogoś nakarmić.
Dziś wiele elementów pochodzi z zagranicy a nie jak dawniej, wówczas z tych miast i miasteczek (warsztatów, „fabryczek”).
Byli to również głównie ludzie dużo młodsi, żyjący wspólnie (mogli się wspierać, pomagać sobie, wspólnie pracować, …, ufali sobie bo się znali, mieli zazwyczaj wspólne wartości i podobne cele).
UWAŻAJCIE teraz:
W 1939 roku tylko nicałe 4% z 35 mln pobierało emeryturę/rentę (około 1 mln ludzi)
Dziś to prawie 10 mln ludzi (25%). Kiedy 10 mln ludzi żyje z emerytur i rent to wokół nich, z nimi żyje za to mnóstwo innych ludzi – z rodziny, lokalni sklepikarze a nawet samorząd.
Macie pojęcie jak gigantyczna jest to przepaść, różnica?!
Nawet tamci emeryci wówczas, którzy nie byli np. z Warszawy mieli też ogródek przy domu czy rodzinę na wsi.
Dziś w jeden miesiąc miliony Polaków rozłożyłoby ręcę i zaczęło płakać.
Zostaliby z niczym.
Dawniej chłopi chętnie przyjęli różne rzeczy ludzi z miasta dając w zamian żywność.
Dziś sami nie mają, nie produkują ludzie na wsi takiej ilości żywnosci (podukcja „rozproszona”) a jak mają, to nie potrzebują rzeczy od miastowych (sami wszystko w domach i na gospodarce mają – to już inne wsie, inny status majątkowy itd.)
Tylko super szybkim zorganizowaniem społeczeństwa (w co nie wierzę obcnie) dałoby się złagodzić gigantyczny kryzys humanitarny lub przemocą, skrajnym zamordyzmem (ale kto niby miałby w całej Polsce to zrobić jak państwo rozpadło się?).
Czujecie?
1 mln i to częściowo uzależnionych od wypłaty z państwa.
10 mln całkowicie uzależnionych od wypłaty państwa.
Do tego kilka milionów ludzi (obecnie) w totalnie nikomu niepotrzebnych stanowiskach pracy.
Ogromna ilość ludzi uzależnionych od różnych leków (aby funkcjonować). W 1939 roku była to rzadkość (procentowo).
Podsumowując:
Tylko podobna sytuacja w jakiej znaleźli się Polacy w 1939 roku, dziś wykończy psychicznie już w pierwszym miesiącu miliony a w kolejnych fizycznie.
To się nie powtórzy?
A niby dlaczego nie?
Nie przeraża Was to, kiedy czytacie te liczby, ilu ludzi wokół nas jest w czarnej d….. e, jak coś pójdzie nie tak, system tylko na chwilę się zawiesi?
Autor: Diario
Zostaw komentarz