Jutro pod KPRM ma stanąć „Miasteczko Gniewu”, a 20 maja ulicami stolicy przejdzie wielka manifestacja „Solidarności”. To już nie wygląda na pojedynczy protest. Coraz wyraźniej czuć, że w społeczeństwie narasta coś znacznie groźniejszego dla każdej władzy niż sondażowe spadki. Narasta zmęczenie. I gniew rządami tych nieudaczników.Ludzie juz przestają wierzyć w te głupoty i ten polityczny bełkot. Widzą własne rachunki, własne firmy walczące o przetrwanie, własne gospodarstwa duszone kosztami i państwo, które coraz częściej reaguje na społeczne emocje arogancja i chamstwem.
Dlatego namioty przed kancelarią premiera są czymś więcej niż uliczną demonstracją. To symbol utraty cierpliwości. Symbol obywateli, którzy nie chcą już być traktowani jak statyści we własnym kraju. Namioty będą stały dopóki Tusk będzie u władzy.
Bo dziś protestują już nie tylko konkretne środowiska. Rolnicy, przedsiębiorcy, pracownicy, ludzie rozczarowani zapaścią w każdej dziedzinie gospodarczej.
Manifestacja 20 maja może okazać się czymś znacznie ważniejszym niż kolejnym marszem z flagami i transparentami. Może być sygnałem końca społecznej bierności. Przypomnieniem, że demokracja nie polega na tym, by raz na kilka lat wrzucić kartkę do urny i potem milczeć, gdy kraj jest rujnowany.
Historia Polski wielokrotnie pokazywała, że moment przełomu zaczynał się nie od wielkich przemówień polityków, lecz od zwykłych ludzi, którzy uznawali, że dalej ustępować już nie można. I być może właśnie dlatego dzisiejsze protesty budzą tak wielki niepokój establishmentu. Bo w powietrzu coraz mocniej unosi się jedno krótkie słowo: dość! Udostępnij te informacje.

Zostaw komentarz