Zastanawiam się, jaka byłaby reakcja międzynarodowa (w tym na Ukrainie), gdyby np. jakieś nowo powstałe towarzystwo kynologiczne dajmy na to w Bremie czy w Wiesbaden za patrona obrało sobie Adolfa Hitlera. Bo jak powszechnie wiadomo  unkel Adi przede wszystkim kochał psy…

To powoli staje się naszą specjalnością. Zamiast Jednoty Narodowej w chwilach, które tego wymagają, zawsze znajduje się jakaś grupka popaprańców, która szermując najwznioślejszymi hasłami w istocie jest grupą antynarodowych renegatów.

Nie inaczej jest teraz. Oto na wieść, że prezydent dr Karol Nawrocki postanowił zwrócić się z wnioskiem o odebranie nadterminowemu preziowi Ukrainy Zełenskiemu orderu Orła Białego grupka uważających się za intelektualistów debili postanowiła opublikować apel do polskich polityków.

Przyjrzyjmy się naprzód jego sygnatariuszom. Pierwszy to Zbigniew Bujak. Pomimo solidarnościowej przeszłości zdeklarowany lewak. Obok Andrzeja Wajdy i Aleksandra Paszyńskiego twórca Agory, wydawcy Gazety Wyborczej. Następnie jeden z założycieli ROAD; w 1991 r. wraz z komuchem Januszem Rolickim opublikował książczynę Przepraszam za Solidarność! W 2002 r. sfinansował wydanie pierwszego numeru lewackiej Krytyki Politycznej.

Kolejny na liście – Władek Frasyniuk. Co tu ukrywać – po prostu przygłup. Jako pierwszy lansował hasło ***** ***, ale pisane dosłownie i na dodatek… cyrylicą. Z wykształcenia kierowca autobusu. Śp. Andrzej Lepper pytał publicznie o pochodzenie jego majątku. I nic w tym temacie nie wiadomo do tej pory.

Chyba najżałośniejszy w tym towarzystwie – Paweł Kasprzak. Ongiś zasłynął jako Tryzub Demokracji.

Na liście nie zabrakło Cezarego Łazarewicza. Pracownik medialny, w 2025 r. wybrany na prezia czerskiego „Towarzystwa Dziennikarskiego”. W 2014 roku przegrał prawomocnie sprawę, jaką wytoczył SDP za nadanie mu tytułu Hieny Roku. Wg Wikipedii wykształcenie średnie zawodowe.

Trudno nie oczekiwać, że w tym towarzystwie nie pojawi się Piotr Niemczyk. Ongiś opozycjonista, po 1989 roku wszedł w skład rządzącej koterii. Pracował w UOP, gdzie był blisko Bartłomieja Sienkiewicza.

Od 2020 r. wszedł w skład rady honorowej (sic!) fundacji Instytut Społeczeństwa Otwartego, czyli organizacji tropiącej wszelkie wypowiedzi przeciwne lewactwu.

Nie zbrakło Andrzeja Seweryna. Jak pamiętamy główną zasługą polityczną tego mocno już podstarzałego aktora jest przesłanie do wnuka – należy przypierdolić Trumpowi i Kaczyńskiemu!

I ostatni sygnatariusz, Krzysztof Skiba. Znany w tej chwili z piosenki tytułowej odtwarzanego w nieskończoność serialu Świat wg Kiepskich (Polsat). Próba zaistnienia medialnego (The Fad) spaliła bowiem na panewce. Generalnie zaś uważany za antypisowskiego hejtera oraz zwolennika renty dla nieudacznych „artystów”.

Popatrzmy zatem, co ta „doborowa” ekipa ma do powiedzenia.

Polityków ze wszystkich politycznych obozów wzywamy do opamiętania. I do historycznej pamięci. Bo zawsze warto pamiętać, gdzie jest przyzwoitość, gdzie jest racja stanu i gdzie jest mądrość oraz przyszłość nieprzesłonięta upiorami zafałszowanej historii.

Żołnierze Samodzielnego Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Obrony Ukrainy każdego dnia przelewają krew i giną śmiercią bohaterów na ukraińsko-rosyjskim froncie. I będą w tej walce ginąć nadal. To nie zależy od tego, co o nadanym im imieniu „Bohaterów UPA” powie którykolwiek z przedstawicieli polskich władz i jak to wpłynie na mierzony sondażami stosunek Polaków do Ukraińców.

Kretynom – autorom tego wygłupu trzeba przypomnieć, że oprócz niewątpliwych śmierci ukraińskich żołnierzy istnieje jeszcze masowe zjawisko spierdalania ludzi w wieku poborowym z Ukrainy. I wedle ostrożnych szacunków liczba dekujących się w Europie Ukraińców mogących wziąć broń do ręki jest co najmniej dwakroć wyższa, niż aktualnie liczy sobie ukraińska armia!

Podobnie prezydent Wołodymyr Zełenski pozostanie niezłomnym przywódcą kraju toczącego bohaterską, krwawą wojnę obronną, której wynik zdecyduje o przyszłości naszego kontynentu, a nie wyłącznie o przyszłości Ukrainy. Nie zmieni tych faktów to, czy zachowa on polski Order Orła Białego, czy zostanie go karnie pozbawiony za obrazę uczuć i pamięci Polaków. Nie zmieni ich żadna płomienna mowa wygłoszona w Warszawie, żaden artykuł napisany polskiej prasie i żaden sondaż przed polskimi wyborami.

Nie trzeba tłumaczyć — a może niektórym trzeba? — jak wielkie jest znaczenie tych faktów.

Doprawdy? Przecież widać wyraźnie co najmniej od 2023 roku, że bez względu na to, jaki kraj wygra (Rosja czy Ukraina) i tak będziemy mieli do czynienia z wrogim nam państwem. Zatem w interesie Polski jest tylko jedno – jak najdłuższa wojna między nimi, bowiem prowadzi ona do osłabienia naszych wrogów!

To właśnie osiągnął Zełenski.

Ukraińcy i Polacy mają za sobą wielowiekową historię wzajemnych krzywd. Ogromnych i wciąż nieprzepracowanych. Nierozliczonych i niemożliwych do rozliczenia. Nie wskrzesimy zamordowanych, nie zamierzamy rewidować granic, z popiołów nie powstaną spalone kościoły i cerkwie. Oba nasze narody chętnie mitologizują własną historię, czczą swych bohaterów, zapominając lub wypierając z pamięci zło, które czynili. Nie dziwi nas ukraińska pamięć o „bohaterach UPA” i zapomnienie zbrodni, których dokonali na naszych przodkach. Polacy chętnie zapominają o własnych zbrodniach — dokonywanych także na Ukraińcach.

Frasyniuka bym nie zapytał, bo to kretyn. Tak samo tryzuba demokracji Kasprzaka. Ale może Bujak odpowie na pytanie – jakie to czyny Polaków usprawiedliwiają ukraińskie ludobójstwo z lat 1939-47???

Ale przecież nie chodzi o jakąkolwiek prawdę. Dlatego renegaci brną dalej.

Ze wstydem przyglądamy się publicznym wypowiedziom przedstawicieli polskiej klasy politycznej, ubolewających nad „fatalnym błędem Zełeńskiego”. I pouczających Ukraińców o „prawdziwej historii”, krzyczących o zniewadze polskiej pamięci, podsycających obudzone z uśpienia antyukraińskie fobie.

Próbujemy nie wybierać z własnej historii kart wyłącznie chwalebnych, pamiętajmy także o tych mrocznych i odczytujmy z nich lekcje bardzo aktualne zwłaszcza dzisiaj, kiedy prymitywny nacjonalizm narasta w naszej ojczyźnie.

Raz jeszcze pytam – co niby ma usprawiedliwiać okrutne ludobójstwo, jakie zostało dokonane na Polakach???!!!

Kolejny raz Frasyniuk i inni usiłują pouczać nas „wyborczą prawdą”.

Z zażenowaniem patrzymy na pełne pseudo-patriotycznych frazesów gęby czcicieli polskich faszyzujących nacjonalistów i gloryfikujących zbrodnie „żołnierzy wyklętych”. Na pochody jawnych faszystów najgorszego autoramentu, odbywające się w Polsce bez przeszkód i bez wyrazów potępienia ze strony tych samych polskich przywódców, którzy dziś nie szczędzą potępienia Ukraińcom, którzy giną na froncie okrutnej wojny.

Czyli co? Marsze Niepodległości wam skyr*ysynom  się nie podobają?

„My – Polska i Ukraina – powinniśmy osiągnąć porozumienie, by oprzeć się Rosji. Wskazywanie na historię polsko-ukraińskich nieporozumień w przeszłości nie jest argumentem dla współczesnego realnego polityka” — pisał przed ponad wiekiem ukraiński ataman Semen Petlura u progu wojny, którą w Polsce pamiętamy jako polsko-bolszewicką. Zapominamy o Ukrainie, jej udziale i jej państwowości. Jak zapomniano o niej w Pokoju Ryskim, który odrodzona Polska zawarła z bolszewicką Rosją.

Problem w tym, że Petlura na Ukrainie Zełenskiego jest zupełnie zapomniany. Oczywiście, że miał rację. Ale banderowcy uważali nas za największego wroga. Dzisiaj widać wyraźnie, że akcja antypolska, czyli ludobójstwo UPA, było akcją przeprowadzoną tylko w interesie Stalina.

Ale to właśnie tym agentom Stalina Kijów oddaje cześć!

„Ja was bardzo przepraszam, panowie, tak nie miało być” — powiedział wówczas Józef Piłsudski, wiedząc już, że ówczesna polska polityka zdecydowała, by porzucić walczących Ukraińców. Jeśli mamy dziś nadzieję tych gorzkich słów nie powtarzać, to nie dlatego, że dziś nikt w Polsce nie chce wystawiać Ukrainy na łup najeźdźców, ale raczej dlatego, że Ukraina tym razem zwycięży.

Najwyraźniej was POrąbało. Uświadomcie sobie, Frasyniuk i inni, że przeprosiny były jedynie za internowanie, które zresztą wymagane było od nas przez prawo międzynarodowe.  Ale słowa o „porzuceniu walczących Ukraińców” świadczą co najmniej o braku wiedzy historycznej, Raz jeszcze przypominam – po polskiej stronie w walce z kałmuckim najeźdźcą opowiedziało się jakieś 5 tys, Ukraińców. Kilkanaście razy więcej walczyło w hordach Tuchaczewskiego, mających nie tylko obalić „Polskę panów”, ale zanieść ogień rewolucji do Berlina i Paryża.

Wobec powyższego nie dziwi już zupełnie debilne zakończenie „apelu”:

Polityków ze wszystkich politycznych obozów wzywamy do opamiętania. I do historycznej pamięci. Bo zawsze warto pamiętać, gdzie jest przyzwoitość, gdzie jest racja stanu i gdzie jest mądrość oraz przyszłość nieprzesłonięta upiorami zafałszowanej historii.

Pamiętamy dobrze, kto pierwszy zaczął opowieści o „przyzwoitości”. Był to stalinista Mosze Turbowicz, powszechnie znany jako Marian Turski, „święty” czerskiego towarzycha…

Czemu służy takie narodowe zaprzaństwo?

Całkiem możliwe, że „czerscy” faktycznie są przekonani, iż Ukraina chroni nas przed wojną z Rosją. Ale nawet to w żaden sposób nie usprawiedliwia ich postawy.

Ukraińcy muszą w końcu zrozumieć, że choć u nas świadomość tego, że ich obecna walka prowadzona jest przeciwko największemu wrogowi Polski jest powszechna, to jednak próba schowana pod dywan ludobójstwa UPA po prostu nie przejdzie. A już mowy być nie może o gloryfikowaniu tych obłąkanych morderców.

Im bardziej się starają, tym bardzie w Polsce narasta opór.

Ale to, co się teraz dzieje jednoznacznie świadczy, że całkiem świadomie na Ukrainie prowadzona jest antypolska kampania propagandowa. M. in. straszy się rozbiorem tego kraju i nie czynią tego już tylko ośrodki powiązane z Kremlem.

Wg ukraińskiego historyka Jarosława Hrycaka początkowo w otoczeniu Zełenskiego rozważano nadanie Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy imienia Kłyma Sawura! Przypominam, że była to ksywa jednego z najbardziej odrażających upowskich sadystycznych morderców – Dmytra Klaczkiwskiego, odpowiedzialnego za Wołyń.

I znowu trzeba uderzyć się w piersi. Kult upowskiego bandyty i mordercy Klaczkiwskiego na Ukrainie trwa od lat. W 1995 roku postawiono mu pomnik w Zbarażu, zaś w 2002 w Równem.

W grudniu 2020 r. Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła uchwałę w sprawie wydarzeń i postaci historycznych, które zostaną upamiętnione na szczeblu państwowym w 2021 roku. Wśród tych postaci znalazł się m.in. Dmytro Klaczkiwski. W uchwale został on nazwany „wojskowym i politycznym działaczem, organizatorem i pierwszym dowódcą Ukraińskiej Powstańczej Armii, kierownikiem Ukraińskiej Powstańczej Armii na Wołyniu i uczestnikiem walk o niepodległość Ukrainy w XX wieku”. Dokument ani słowem nie odnosi się do kwestii odpowiedzialności Klaczkiwskiego za ludobójstwo Polaków na Wołyniu w latach 1943–1944 (za: Wikipedia).

A my siedzieliśmy cichutko…

Przypominam, że Zełenski prezydentem został w 2019 r.

Co to oznacza? Jak już wspomniałem każdy wynik konfliktu rosyjsko – ukraińskiego jest dla nas jednakowy.

Na razie tylko europosłanka Zajączkowska głośno mówi, że bez względu na to, który kraj zwycięży i tak będziemy mieli za sąsiada wroga.

Publiczne wystąpienia i czyny Zełenskiego świadomie godzące w naszą cześć i pamięć świadczą o takim właśnie rozwoju sytuacji.

Starożytni Izraelici mówili – cóż  takiego dobrego ci uczyniłem, że aż tak mnie nienawidzisz?

Najwyraźniej w ramach „podziękowania” za bezprecedensowe poparcie rządu Zjednoczonej Prawicy, jaki ten udzielił zaatakowanej Ukrainie, minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha wezwał do… nienakręcania spirali nienawiści. Mamy zatem spokojnie patrzeć na to, co wyrabia Ukraina??? Bo inaczej robimy Putinowi dobrze???

Szczytem zaś iście chocholskiej bezczelności było stwierdzenie, że dopiero od dwóch lat stosunki Polska – Ukraina ulegają poprawie. Zatem czym były te wszystkie wizyty nadterminowego prezydenta Zełenskiego w Warszawie i ostentacyjne obłapianie się z prezydentem RP Andrzejem Dudą???

Teatrzykiem dla polskich frajerów? Wygląda na to, że tak.

Najwyraźniej nie tylko Duda, ale i cały obóz Zjednoczonej Prawicy zapomniał, że rządzący Kijowem to typowi przedstawiciele homo sovieticus. Mamy do czynienia z ekipą, która albo tobą gardzi, gdy uważa cię za słabszego, albo szanuje, gdy się… boi.

Tymczasem możliwości nacisku na Ukrainę wbrew pozorom mamy sporo. Ot, choćby przez ustawienie na drogach prowadzących z Ukrainy na zachód znaków B-18, zakazujących wjazdu pojazdów o określonej masie. Krakowskim targiem ustalmy, że powyżej 4 ton.

Niech tiry ze Lwowa jadą do Niemiec przez Słowację albo Węgry. 😉

Bierzmy przykład z USA i twardo stawiajmy warunki. Oczywiście lata uległości wobec Kijowa spowodują (a nawet już spowodowały) wrzask.

Ten jednak spokojnie można lekceważyć. Raz jeszcze trzeba podkreślić – Zełenski nie ma żadnych biorących kart w grze z nami. Co, zakażą  ekshumacji? Zdążyliśmy się już przyzwyczaić.

Albo na nowo zaaresztują orły na Cmentarzu Łyczakowskim???

Było!

Tuż przed wybuchem II wojny światowej (5 maja 1939 r.), kiedy to zostaliśmy zaatakowani przez dwie najpotężniejsze armie ówczesnego świata (w tej wschodniej sporo było Ukraińców!) nasz minister spraw zagranicznych płk Józef Beck powiedział:

My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor.

Tym bardziej nie znamy pojęcia pomocy za wszelką cenę tym, którzy zamiast elementarnej wdzięczności jawnie już deklarują, gdzie nas mają i ostentacyjnie robią wszystko, by nas ranić.

4/5.06 2026