
Kiedy w 1945 roku zakończyła się wojna, mieszkańcy północnej Lubelszczyzny nie doczekali się od razu upragnionego spokoju. W okolicach Sosnowicy, Holeszowa, Turna, Krzywowierzby i rozległych Lasów Parczewskich nadal działały uzbrojone struktury podziemia. O władzę nad terenem rywalizowały aparat bezpieczeństwa nowego państwa, polskie organizacje niepodległościowe oraz ukraińskie podziemie związane z OUN i UPA. W tej skomplikowanej rzeczywistości Holeszów stał się jednym z miejsc krwawych starć, a Sosnowica jednym z ważniejszych punktów działalności ukraińskiej konspiracji. Według opracowań historycznych 2 listopada 1945 roku w kolonii Holeszów doszło do starcia pomiędzy ukraińskim podziemiem a grupą milicjantów i funkcjonariuszy UB. W walce zginęło kilkunastu funkcjonariuszy. Lokalna tradycja i kalendarium gminy Sosnowica wskazują natomiast 15 listopada 1945 roku jako dzień śmierci komendanta posterunku MO w Sosnowicy, który miał polec w walce z UPA w Holeszowie. Rozbieżność dat pokazuje, jak ważne jest konfrontowanie lokalnych przekazów z dokumentacją archiwalną i opracowaniami historycznymi. Samo starcie miało szczególny charakter. Ukraińskie podziemie działało wówczas w terenie, który był jeszcze bardzo słabo kontrolowany przez nową administrację. Funkcjonariusze milicji i UB prowadzili działania przeciwko osobom podejrzewanym o przynależność do OUN i UPA, natomiast podziemie organizowało zasadzki, rozpoznawało ruchy przeciwnika i próbowało utrzymać własną sieć konspiracyjną. Wśród osób związanych z miejscowymi strukturami znajdował się Iwan Romaneczko „Wołodia”, pochodzący z Turna. Po aresztowaniu Jewhena Skrzynskiego „Chmary” w październiku 1945 roku Romaneczko przejął kierownictwo nadrejonu OUN „Łewada”. Funkcję tę pełnił aż do swojej śmierci w czerwcu 1947 roku. Jednocześnie był referentem Służby Bezpieczeństwa OUN. Według badań historyków używał również pseudonimów „Jaryj” i „Szpyl”. Romaneczko nie był więc jedynie dowódcą uzbrojonej grupy działającej w lesie. Jego działalność obejmowała znacznie szerszy zakres. Podlegała mu sieć konspiracyjna, której zadaniem było utrzymywanie łączności, zdobywanie informacji, rozpoznawanie działań aparatu bezpieczeństwa oraz organizowanie zaplecza dla ludzi ukrywających się przed władzami. W skład nadrejonu „Łewada” wchodzili miejscowi konspiratorzy wywodzący się między innymi z Turna, Krzywowierzby i innych miejscowości powiatu włodawskiego i bialskiego. Historycy szacują, że w połowie 1945 roku struktura ta liczyła około 50–60 osób. W kolejnych miesiącach jej działalność coraz mocniej splatała się z działaniami zbrojnych grup ukraińskiego podziemia. Holeszów, Sosnowica, Krzywowierzba, Wołoskowola, Dębowa Kłoda oraz okoliczne kompleksy leśne tworzyły obszar, w którym stosunkowo łatwo było ukryć ludzi i utrzymywać konspiracyjne kontakty. Szczególnie ważne były Lasy Parczewskie. Dla podziemia stanowiły naturalne zaplecze, natomiast dla UB i MO były terenem wymagającym prowadzenia długotrwałych operacji. Jednocześnie trzeba wyraźnie rozróżnić działalność OUN od działalności regularnych sotni UPA. W rejonie Sosnowicy istotną rolę odgrywały miejscowe struktury OUN i bojówki SB, podczas gdy większe oddziały UPA pojawiały się na tym obszarze okresowo. W zachowanych dokumentach można znaleźć ślady funkcjonowania własnego aparatu bezpieczeństwa OUN. Szczególnie interesująca jest sprawa Iwana Budki z Krzywowierzby, byłego funkcjonariusza PUBP. Został on zatrzymany przez miejscową strukturę SB OUN w styczniu 1946 roku. Po przesłuchaniu sporządzono dokument podpisany pseudonimem „Jary”. Materiał ten jest cennym świadectwem tego, że podziemie nie ograniczało się do działań zbrojnych, ale prowadziło również własne rozpoznanie i dokumentację. Wiosną i latem 1946 roku sytuacja w regionie stawała się coraz bardziej dramatyczna. Rozpoczęły się wysiedlenia ludności ukraińskiej do Ukraińskiej SRR. Z terenów dzisiejszej gminy Sosnowica w okresie od 21 czerwca do 12 lipca 1946 roku wywieziono około 1810 osób. Dla miejscowych struktur OUN oznaczało to utratę znacznej części naturalnego zaplecza.
Zostaw komentarz