W moim archiwum – otworzyła się wypowiedź – nieżyjącego już dziennikarza Eugeniusza Tuzow Lubańskiego sprzed 10 lat.

„Gdy jadę z Polski do Kijowa – to wracam tylko do rodziny. Potem trzy dni nie wychodzę na ulicę, bo nie chcę widzieć kijowską codzienność. Bez Polski po prostu umieram ostatnio. Jeszcze przed Majdanem poczułem się straszną obcość do tego mafijnego kraju. Teraz w upały afrykańskie mnie się dziwi, jak ci ludzie mogą chlać wódkę pod słońcem. Jak biali Murzyni nigdzie nie pracują ale chodzą stale pijani i nie umierają z głodu. Ten wielki łagier, który dąży do Europy, aby zakłamać i zabrudzić stary kontynent, chce zarazić Brukselę swoim banderyzmem. Emisariusze dzisiejsi OUN-UPA jeżdżą teraz po świecie z ukraińskimi paszportami dyplomatycznymi i próbują nawiązać kontakty z lobby żydowskim w rozwiniętych krajach świata, aby otrzymać wsparcie oddziałów banderowsko-oligarchicznych w wojnie na Wschodzie Ukrainy. Oligarcha dniepropietrowski Ihor Kołomojśkyj staje się coraz bardziej bogatszy na rozlewie krwi ukraińskiej na Donbasie. Ta wojna kosztuje Ukrainie miliardy dolarów amerykańskich. Także na Wschodniej Ukrainie niszczono codziennie infrastrukturę i potencjał przemysłowy kraju. „Nowa” władza tych samych oligarchów, ale trochę biedniejszych od poprzedników niszczy wojną cały kraj. I prezydent Poroszenko w tej sytuacji ma bezczelność oświadczać, iż Ukraina się reformuje mimo wszystko. Czy nowy prezydent nazywa reformami niszczenie ludzi i państwa? Wszystko już było na Ukrainie ale takiego debilizmu jeszcze świat nie widział.”

Aż mnie poraziło, ile w niej było trafnych spostrzeżeń . Wprawdzie prezydent się na Ukrainie zmienił, Kołomyjskiego zamknięto w więzieniu, alkohol jest teraz tam reglamentowany. Wszystkich tych, którzy żyli na koszt żon, wysyłanych do pracy do Polski – zmuszono do pracy, albo złapano i posłano na front, ale złodziejstwo, korupcja i banderyzm rozplenia się powszechniej, staje się nawet państwową religią.