„MILCZ GŁUPI CHŁOPIE!” czyli, czego trzeba się uczyć od śp. Wandy Traczyk-Stawskiej

Od Śp. Wandy Traczyk-Stawskiej, żołnierki Powstania Warszawskiego należy się uczyć trzech rzeczy: nazywania zła po imieniu, nawet w dosadnych słowach jeśli trzeba. Współczesnego patriotyzmu, rozumianego jako, że miejsce Polski jest w UE oraz troski o innych, zwłaszcza dzieci.

Do historii przejdą jej słowa wypowiedziane 5 lat temu, kiedy narodowcy zakłócali jej przemowę – „Milcz głupi chłopie! Milcz chamie skończony!”.

To o Bąkiewiczu et consortes.

Brunatnych szumowinach, które niestety zalewają Polskę.
Ksenofobach i nacjonalistach myślących, że Polacy są „ludem wybranym” , a Polska „przedmurzem chrześcijaństwa”, która musi się bronić przed wszystkim co – ich zdaniem- obce tzw. polskiej tradycji.

Ale jak się popatrzy wstecz, owa „polska tradycja” w wielu obszarach, to dziedzictwo wpływów: żydowskich, niemieckich, ormiańskich, rosyjskich, ukraińskich, białoruskich itd.

Nigdy nie była i nie będzie homogeniczna.

Była, jest i będzie otwarta na różne wpływy, jak choćby za Jagiellonów.
Jedność w różnorodności.

Miejsce zaś Polski jest w Unii Europejskiej, nawet jeśli jej organy i struktury nie są doskonałe.
Bo zmieniać można ją na lepsze, tylko od wewnątrz.

Dziś patriotyzm nie wymaga od Polaków brania do ręki broni, jak za jej czasów.

I śp. Wanda to rozumiała.

Wymaga: troski o dobro wspólne przejawiającej się w różnych aspektach życia publicznego, jak choćby przestrzegania prawa, szacunku dla innych obywateli, innych kultur, religii, narodowości.
Piętnowania zła we wszelkich jego postaciach.
Bo najgorsza jest obojętność na nie.

Myślenia kategoriami państwa, zwłaszcza od polityków, a nie kierowania się wyłącznie partyjnymi interesami.
Bo Polska jest domem wszystkich jej dzieci, a nie tylko wybranych.

Możemy i powinniśmy się różnić, ale jak mawiał ks. prof. Józef Tischner, mamy się „różnić pięknie”.

#TraczykStawska #patriotyzm #nacjonalizm #Polska