Temat: jak z funduszu covidowego sfinansowano pierwszoligowe „centrum wystawienniczo-konferencyjne” czyli najdroższy szpital tymczasowy w Polsce, który powstał na prywatnej działce przy prywatnym hotelu

– 64 mln zł – na taką kwotę oszacowano koszty inwestycji czyli parking, drogi, utwardzanie terenu, hale, ale też instalacje, adaptację pod szpital itd. (za państwową kasę na prywatnej działce);
– 810 tys. zł netto – miesięczny czynsz (plus osobno media, abonament RTV, konserwacja wind w hotelu przy szpitalu itd.) za użytkowanie prywatnego terenu (dodajmy – wraz z hotelem, w którym może zamieszkać personel szpitala);
– 3 mln zł – przywrócenie terenu do stanu pierwotnego po pandemii.

Rozdział 1 : dokumentacja

Wartość kosztorysowa inwestycji wynosiła 30 mln zł, ale roboty dodatkowe – czyli te, które były uzgadniane na bieżąco – oszacowano na kolejne 34 mln zł. W ramach uzgodnień, sporządzano tzw. protokoły konieczności – ze strony Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego podpisywali się pod nimi dwaj niezależni fachowcy przez lata związani z Rafałem Dutkiewiczem:

– Maciej Bluj (były wiceprezydent Wrocławia w czasie gdy miastem rządził Rafał Dutkiewicz);
– Paweł Rychel (tak – ten, który był prezesem miejskiej spółki Wrocławskie Inwestycje, w czasie gdy miastem rządził Rafał Dutkiewicz).

A ponieważ w kuluarach o sprawie zrobiło się dość głośno, ratunkiem dla fatalnych decyzji ma być zrobienie ze szpitala tymczasowego – szpitala na stałe. To może być faktycznie jedyne słuszne rozwiązanie (choć trzeba przyznać, że „szpital na stałe przy hotelu w hali wystawienniczej” brzmi zaskakująco).

Dodajmy, że w umowie z województwem hotelarz oświadczył, że jest „dysponentem” nieruchomości. Według elektronicznej księgi wieczystej właścicielem terenu jest BPS Leasing (w umowie pomiędzy przedsiębiorcą a skarbem państwa nie ma o tym mowy).

Co ciekawe w dniu podejmowania przez urzędników decyzji o wyborze lokalizacji, przedsiębiorca akurat kończył prace przy hali głównej, w której mógłby znaleźć się szpital.

Na sześć lokalizacji typowanych przez urzędników, pod uwagę brany był tylko jeden hotel – i tylko on według urzędników nie miał kompletnie żadnych wad.

Bo najlepszy biznes to taki, który umiejętnie wykorzystuje szczęśliwe zbiegi okoliczności.

Rozdział 2 : jak się traktuje pieniądze podatników

Właściciel hotelu przy którym powstał szpital zajmuje się też stawianiem hal. Jak wynika z e-maila „stanowiącego integralną część umowy” przedsiębiorca zaproponował urzędnikom wybudowanie dwóch hal za 2400 zł netto za metr kwadratowy (przyłączenie mediów i urządzeń grzewczo-instalacyjnych płatne osobno).

Zaproponował również, że po pandemii może te hale odkupić za 750 zł netto za metr – czyli o ponad trzy razy taniej niż wziął za wybudowanie.

I to jest prawdopodobnie jedyny zapis w umowie, który ma „chronić” publiczne pieniądze. Nie ma mowy o drogach, parkingach itd. Po pandemii, województwo – według umowy – ma przekazać protokoły, w których będzie zaznaczone, które z ulepszeń firma może sobie zatrzymać, a które z nich trzeba usunąć… Usunąć na koszt skarbu państwa oczywiście. Mają też nastąpić rozliczenia opisane w nowej, odrębnej umowie. Nie zostało natomiast w żaden sposób określone co to ma być za umowa, kiedy dokładnie ma zostać sporządzona, co się ma w niej znaleźć ani nawet za które z „ulepszeń” przedsiębiorca odda pieniądze.

Przypomnijmy, że to właśnie z wypowiedzi pana Macieja Bluja mogliśmy się dowiedzieć, że szpital po pandemii zmieni się w centrum wystawiennicze: https://www.tuwroclaw.com/wiadomosci,tak-powstaje-tymczasowy-szpital-dla-chorych-na-covid-19-we-wroclawiu-zdjecia-wideo,wia5-3273-57528.html

Czy zatem od samego początku województwo planowało zbycie inwestycji z potężną stratą dla skarbu państwa?

Rozdział 3 : wrocławski deal

Pod tym linkiem znajdziecie spis szpitali tymczasowych z całej Polski – zobaczcie o ile milionów złotych były tańsze:
https://www.politykazdrowotna.com/68535,ile-kosztowala-budowa-szpitali-tymczasowych-w-polsce
W dodatku nie powstawały na terenie prywatnych hoteli tylko spółek samorządowych i jednostek służby zdrowia.

A nawet jeśli we Wrocławiu nie było nowoczesnego publicznego centrum, które spełniałoby kryteria to…

KGHM w 42 dni za 15 mln zł zbudował szpital modułowy na 96 łóżek. Inwestycja powstała przy szpitalu wojewódzkim, a po pandemii obiekt będzie służył pacjentom.

Jeżeli pełnomocnik wojewody do spraw budowy szpitala – pan Maciej Bluj, nie wiedział co zrobić, mógł poprosić swoją żonę o kontakt do sprawdzających się w sytuacjach kryzysowych ekspertów KGHM-u: https://pl.linkedin.com/in/magdalena-bluj-412941106?trk=people-guest_people_search-card

Rozdział 4 : bo w Hali Stulecia nie było tyle miejsca

– Z kosztorysów powykonawczych w ramach robót uzupełniających, możemy dowiedzieć się, że stawkę części roboczogodziny ustalono na 140,55 zł. Czy to dużo? Wrocławskie firmy budowlane, z którymi się kontaktowałam, nazwały to „ceną z kosmosu” i podały stawki od 20 do 30 zł;

– Z aneksu do umowy możemy się dowiedzieć, że przedsiębiorcy przysługuje także „narzut koordynacyjny” w postaci 10 proc. od wartości zamówienia określonego w protokole konieczności (z wyłączeniem instalacji gazów medycznych i IT – bo tu narzut jest tylko 0,5 proc.);

– Niewiele to wnosi do sprawy, ale jest zabawne: w programie funkcjonalno-użytkowym szpitala polowego powstała koncepcja „ogrodu terapeutycznego”. Zdaje się, że „ogród” przy hali konferencyjnej jest fajny, kiedy robimy w niej wesele (po pandemii, jak już nie będzie tam szpitala oczywiście);

– Umowa pomiędzy firmą a reprezentującym skarb państwa wojewodą dotyczyła milionów złotych. Ze strony urzędu podpisała się pod nią jedna osoba. I nie był to pan Maciej Bluj, ani pan Paweł Rychel. To naprawdę przykre.

– 18 października ub.r. wojewoda zwrócił się do ministra zdrowia o wydanie zgody na stworzenie szpitala tymczasowego w Hali Stulecia we Wrocławiu. Dwa dni później ofertę przysłał hotel, a już trzy dni później urzędnicy zmienili zdanie i poinformowali ministra, że wytypowano inny obiekt czyli właśnie teren prywatnej firmy. W piśmie wojewody możemy znaleźć informację, że to jego pełnomocnik – pan Maciej Bluj oraz przedstawiciele Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego uznali, że Hala Stulecia po prostu się nie nadaje;

– Z notatki datowanej na 20 października, sporządzonej przez urzędnika DUW wynika natomiast, że na 6 typowanych obiektów we Wrocławiu, tylko prywatny teren nie miał kompletnie żadnych wad. Nie ma tam mowy o planach budowy szpitala modułowego, nie ma też informacji o innych rozwiązaniach jak np. wynajem hal na innym terenie (oczywiście to kwestia dyskusyjna, ale na Muchoborze Wielkim można wynająć 15 tys. mkw nowoczesnych hal za ok. 215 tys. zł);

– Główne argumenty jakie wzięli pod uwagę urzędnicy przy wyborze lokalizacji to: łatwość dojazdu, możliwość rozbudowy, szybkość adaptacji, zapewnienie odpowiedniej temperatury. Uznali m.in. że w Hali Orbita, Hali Stulecia i na Stadionie Wrocław jest za mało miejsca. Wymieniając oczywiście inne mankamenty jak np. bardzo trudny dojazd czy trudne warunki dostosowania obiektu. A szpitale przy ul. Chałubińskiego i ul. Traugutta są – obiektywnie – w złym stanie technicznym.

Epilog

Co dalej? Pan Maciej Bluj i pan Paweł Rychel dostaną pewnie dyplomy za uratowanie setek ludzkich istnień, bo wrocławskie szpitale już pękają w szwach. A reszta? Kogo to interesuje!

Jeśli coś istotnego przeoczyłam lub niefortunnie zrozumiałam – piszcie. Mój e-mail: magda.gron@wp.pl

(tekst pochodzi z konta Magdy Groń na Facebook’u)

O sprawie Magda Groń pisała już wcześniej w tekście pt. „Szpital tymczasowy czyli jak zarobić dużą kasę w Polsce!” (czytaj tutaj).

Fot. Maciej Chyra/oficjalny portal internetowy Wrocławia/Wrocław.pl

Autor: Magda Groń
Polska dziennikarka z Dolnego Śląska. Pracuje w mediach na Dolnym Śląsku od 10 lat. Najpierw w prasie lokalnej. Później współtworzyła portal wDolnymSlasku.pl. Publikowała m.in. w „Warszawskiej” i Gazecie Finansowej (wspólnie z Robertem Wyrostkiewiczem i Pawłem Miterem), Gazecie Polskiej i Gazecie Polskiej Codziennie. Współpracowała z TV Republika, obecnie współpracuje m.in. z Telewizją Polską.