Pan prezydent Duda ogłosił, że „wygrywamy bitwę o granicę”.
Fakt, mniej jest jej naruszeń przez nielegalnych migrantów. Nie ma koczowisk po białoruskiej stronie, ale do wgrania wojna hybrydowa z Łukaszenką jest jeszcze daleko.
Migrantów zgrupowano w centrach logistycznych. Część przebywa nadal w lesie. Wg. różnych szacunków jest ich na Białorusi od 7 do 10 tys. I nic nie wskazuje, że rychło wrócą do swych krajów. Łukaszenka to oszust, ale i sprytny gracz.
Może pod presją polityków z UE i widząc stanowczą postawę polskich władz, na razie odpuścił. Co jednak nie oznacza, że całkowicie zrezygnował z prób destabilizacji bezpieczeństwa Polski oraz krajów przybałtyckich. Może czeka na podpowiedź swego suflera z Kremla?
Może liczy na to, że coś utarguje z Zachodem mając na swoim terytorium „żywe tarcze” z oszukanych ludzi, których może znów użyć, kiedy będzie chciał wywrzeć nacisk negocjacyjny?
Tak już bywało wielokrotnie w przeszłości. Wrzucał kozę do cudzego domu by ją później, ku uldze sąsiadów, stamtąd zabrać.
Rozumiem, bo zajmowałem się tym jako rzecznik prezydenta Kwaśniewskiego, że prezydentowi potrzebny jest sukces wizerunkowy skierowany do wewnątrz jak i za granicę. Przestrzegałbym jednak przed składaniem takich przedwczesnych deklaracji, bo jeśli ( odpukać w niemalowane drewno) sytuacja na granicy się pogorszy, to straty wizerunkowe wtedy, będą większe od doraźnych sukcesów dziś. Będę one skutkowały również utratą zaufania do rządu, tych, którzy takowe w nim pokładają.
Dziś, w tak trudnych czasach, Polsce potrzebny jest przywódca, który daje Polakom minimum gwarancji, że władza wie co robi oraz, że ma strategię postępowania na przyszłość. Nie tylko w sprawie konfliktu z Białorusią, ale i zwalczania pandemii koronawirusa.
Myślę, że większość społeczeństwa nie oczekuje od premiera myślenia życzeniowego, hurra optymistycznych zapowiedzi, ale – jeśli trzeba – solidnej i rzetelnej informacji oraz jasnego uzasadnienia często trudnych kroków.
Przynajmniej, ja tego oczekuję. Uspokajanie Polaków powtarzanymi codziennie mantrami, że „na wschodzie bez zmian”, i że wygrywamy może odnieść skutek odwrotny od zamierzonego.
Odpowiedzialna władza nie może, przy podejmowaniu decyzji, brać wyłącznie słupków popularności i kierować się zasadą – co tam ludzie powiedzą. Musi podejmować – najlepsze z możliwych – decyzje kierując się interesem państwa i dobrem obywateli. Urzędowy optymizm jest zaś złą strategią.
Autor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl
Zostaw komentarz