Wiem, że odpowiedzi nie będzie, bo odpowiedzi najzwyczajniej nie ma.
Nasz skoczek narciarski, Klemens Murańska, zaszczepiony jak należy trzema dawkami szczepionki i dodatkowo szczepionką na grypę, jest nosicielem covidu.
Wprawdzie ma przebieg bezobjawowy, ale tym gorzej dla niego i wszystkich. Dobrze, że nie zamknęli skoczni i nie wsadzili na kwarantanne wszystkich skoczków.
Murańska dziś nadal ma bezobjawowego covida w związku z czym, choć zaszczepiony trzykrotnie, nie wsiądzie do samolotu i nie wróci z Niżnego do Polski. zabrano go do kliniki, gdzie pewnie już zarazi się objawowym covidem i wszyscy (prócz niego) będą szczęśliwi.
Moje pytanie brzmi: dlaczego do samolotów wpuszczani są ludzie z „paszportem covidowym” bez sprawdzania testów, podobnie do teatrów, muzeów, galerii, restauracji, do fryzjera i do pracy, a biedny Murańka z „paszportem covidowym” pojechał karetką do sowieckiej kliniki?
Więc jak to jest z tymi paszportami i tymi zdrowymi ludzmi po szczepieniach? Zdrowi? Nieza bardzo? Czasami tak, czasami nie? Jak nie mają objawów, a są zaszczepieni to też można ich wpakować do covidowców? Ktos wie? Założę się, że nikt nie wie.
Szkoda mi Murańki, bo pobyt w klinice z naprawdę chorymi na covid i to w ruskim szpitalu to chyba nie jest rozkoszne doświadczenie.
Autor: Jolanta Makowska
Absolwentka socjologii UW, doktorantka Instytutu Pedagogiki, dziennikarka i publicystka m.in. Twojego Dziecka, „Przegladu Katolickiego”, „Przegladu Tygodniowego”, „Listu do pani”, redaktorka „Wiadomości o Senacie”, autorka książek dla dzieci, książek wspomnieniowych, varsawianów oraz wielu powieści obyczajowych.
Zostaw komentarz