Zapewne wielu czytelników zna tę książkę Aleksandra Fredry o cichym, spokojnym Pawle i rozrabiace Gawle. Opisuje ona doskonale kohabitację prezydenta Dudy z premierem Tuskiem bo w tłumaczeniu z francuskiego, cohabitacion oznacza współzamieszkiwanie w jednym domu, tu, polityków z przeciwnych opcji politycznych. Kto jest u nas Pawłem a kto Gawłem sami sobie odpowiedzcie. Tak czy owak, kolejna trudna kohabitacja prowokuje pytanie czy nie czas aby na zmianę Konstytucji , w której inaczej jak obecnie opisano by relacje głowy państwa z rządem i parlamentem

Jak jest obecnie ?

Już przy pisaniu Konstytucji z 97 roku trwała dyskusja konstytucjonalistów i polityków jak powinien w niej być umiejscowiony prezydent pochodzący z powszechnych wyborów, które dają mu mocny mandant do sprawowania władzy. Niekiedy znacznie większy jak zliczone łącznie głosy oddane na partie tworzące rząd. Na ten argument powoływał się i prezydent Kwaśniewski i powołuje prezydent Duda. Ostatecznie, w wyniku kompromisu politycznego powstała konstytucyjna hybryda, system parlamentarno-gabinetowy, z prezydentem i rządem jako elementami władzy wykonawczej. Kiedy głowa państwa i premier są z tego samego obozu politycznego współpraca obu ośrodków władzy układa się z reguły harmonijnie. Choć znany jest przypadek „szorstkiej przyjaźni” pomiędzy prezydentem Kwaśniewskim i Leszkiem Millerem, ówczesnym premierem. Ale to nic w porównaniu z tym co dzieje się obecnie pomiędzy „dużym” i „małym” pałacem czyli Pałacem Prezydenckim, a Kancelarią Premiera. I tak jeszcze będzie przez ponad rok, do zakończenia II kadencji prezydenta Dudy. Jeśli jeszcze stosunkowo mała wojenka przerodzi się w konflikt na wyniszczenie, źle to wróży stabilności politycznej w Polsce i może uniemożliwić odkręcanie tego złego co zmajstrowało PiS, zwłaszcza w systemie władzy sądowniczej. A na zmiany czekają nie tylko UE, ale i większość Polaków. Konflikt wynika nie tylko z ich odmiennych rodowodów politycznych, ale i zachodzących na siebie kompetencji głowy państwa i rządu. Za czasów śp. Lecha Kaczyńskiego byliśmy świadkami gorszących ” kłótni o krzesło” czyli kto ma reprezentować kraj na międzynarodowych wydarzeniach, prezydent czy premier.

Czy system semiprezydencki jest panaceum na polskie bolączki?

Zacząć trzeba od tego, że jest on uznawany przez konstytucjonalistów za wzorcowy i obowiązuje obecnie we Francji, Finlandii i Portugalii. Chcąc go scharakteryzować jednym zdaniem, zakłada on dominację prezydenta nad parlamentem i premierem. Głowa państwa w tym systemie ma wiele takich samych prerogatyw jak w naszym systemie, choćby w odniesieniu do władzy sądowniczej, sił zbrojnych itd. Wyróżnia go jednak to, że to on desygnuje premiera, przewodzi Radzie Ministrów, może zdymisjonować rząd i gabinet bez oglądania się na zdanie parlamentu. Może też skrócić kadencję parlamentu. Jest to tzw. uprawnienie dyskrecjonalne głowy państwa, co oznacza, że korzysta z niego kiedy uzna za stosowne i kiedy to jest konieczne.
Innymi słowy, kiedy w parlamencie na skutek awantur politycznych dochodzi do obstrukcji, rozgania całe to towarzystwo i rozpisuje wybory. Ma jeszcze jedną ważną prerogatywę, prawo ogłaszania referendum czyli odwołania się bezpośrednio do opinii suwerena.

Moim zdaniem, sytuacja polityczna w Polsce dojrzała już do tego by pomyśleć o nowelizacji konstytucji z 97 r. Nie tylko w tym obszarze jak opisany powyżej. Wymaga to jednak consensusu wszystkich sił politycznych na co się dziś nie zanosi, ale może po wyborach prezydenckich za rok będzie to możliwe. O ile wygra je większość gotowa do zmian. System półprezydencki wydaje się rozsądną propozycją zmiany bo uporządkuje wreszcie relacje głowy państwa z premierem i rządem.

Fot. KPRP/prezydent.pl

Antoni StyrczulaAutor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl