To pytanie nie jest przypadkowe — prowokuje do myślenia i każe spojrzeć na współczesną niemiecka politykę z perspektywy historii.
„Baku – nowa Jalta? Różnica?
Jałta 1945 roku była jawna, przywódcy siedzieli przy jednym stole i podpisywali decyzje, które zmieniły mapę Europy. Baku XXI wieku jest inne — niejawne spotkania, brak wielkich deklaracji, brak oficjalnych delegacji, brak podpisanych dokumentów.
A jednak pojawia się pytanie: czy czasem historia zaczyna się od rozmów, których znaczenie poznajemy dopiero po latach?
Niemieckie media śledcze, zwłaszcza Die Zeit oraz ARD, opisały serię nieformalnych spotkań w Baku między wplywowymi niemieckimi i rosyjskimi politykami. Wiadomość tę potwierdził prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew. Ujawnił on, że w Baku odbyło się niejawne spotkanie przedstawicieli Rosji i Niemiec, ale, że jego rząd nie został o tym poinformowany. Miało to miejsce 13 lipca 2026 r. w hotelu Four Seasons w Baku.
Według ustaleń niemieckich mediów uczestnicy przybyli do Azerbejdżanu 12 lipca, a wyjechali 14 lipca. Prezydent Azerbejdżanu potwierdził, że zapisy lotów wskazują, iż wysocy niemieccy i rosyjscy urzędnicy odbyli w lipcu niepubliczne spotkanie, o czym on jako prezydent nie dostal zadnego powiadomienia. „Innymi słowy, nasze terytorium zostało po prostu wykorzystane bez naszej wiedzy” powiedzial Alijew.
Zastanówmy się dlaczego wybrano Baku jako miejsce takich spotkań: otóż Azerbejdżan od lat utrzymuje robocze relacje zarówno z Rosją, jak i państwami zachodnimi, co czyni go dogodnym miejscem dla nieformalnych kontaktów dyplomatycznych.
Azerbejdżan potwierdził, że takie niejawne spotkania odbywają się juz od roku 2024 i biorą w nich udział wysocy rangą niemieccy urzędnicy, Ronald Pofalla i Matthias Platzeck oraz wysoko postawieni reprezentanci prezydenta Rosji Władimira Putina. Prezydent Alijew zaznaczył, że władze Azerbejdżanu dowiedziały się o tych spotkaniach dopiero z publikacji prasowych, po czym zweryfikowały obecność uczestników na podstawie danych Straży Granicznej. Jednocześnie stwierdził, że nie może potwierdzić treści rozmów ani tego, co dokładnie omawiano.
Sprawa ta jest politycznie drażliwa ze względu na to, że rozmówcami ze strony rosyjskiej są Wiktor Zubkow – były premier i przewodniczący rady dyrektorów Gazpromu, oraz Walerij Fadiejew przewodniczący rosyjskiej Rady Praw Człowieka, bliski współpracownik Kremla, objęty sankcjami UE. – a więc osoby reprezentzujące najwyższe kręgi władzy w Rosji.
Spotkanie niemieckich politykow z wyżej wymienionymi Rosjanami wywołało zaniepokojenie niemieckich parlamentarzystów. Wynikało ono nie tyle z samego faktu rozmów. ile ze statusu osób w nich uczestniczących, ich powiązań z obecną elitą polityczną oraz nieformalnego charakteru kontaktów. Powodem krytyki ze strony niemieckich służb bezpieczenstwa wobec tej rewelacyjnej wiadomości, było to, że istnieją podstawy do podjęcia podejrzeń, iż te spotkania można uznać za możliwy element rosyjskiej operacji wpływu. Według śledztwa Die Zeit i ARD celem strony rosyjskiej było przekonywanie wpływowych Niemców, że wojna na Ukrainie może zakończyć się wyłącznie na warunkach Kremla oraz przygotowywanie gruntu pod normalizację relacji Niemców – z Rosją. Innym punktem krytyki jest to, że uczestniczący w nich politycy Ronald Pofalla z partii Chrześcijańskich Demokratow i Matthias Platzeck z Socjaldemokratów. choć nie pełnią już funkcji rządowych, to jednak nadal mają rozległe kontakty w swoich partiach, odpowiednio w CDU i SPD. To właśnie dlatego część niemieckich polityków uznała, że mogą oni stanowić nieformalny kanał wpływu na Berlin. Już wcześniejsze spotkanie w 2025 r., w którym uczestniczył także socjaldemokratyczny poseł Ralf Stegner, wywołało krytykę w Bundestagu. Niektórzy parlamentarzyści pytali wówczas, dlaczego prowadzone są nieoficjalne rozmowy z przedstawicielami Kremla w czasie, gdy Niemcy oficjalnie wspierają Ukrainę. Szczególnie krytycznie wypowiadał się poseł CDU Roderich Kiesewetter, który określił takie kontakty jako „shadow diplomacy” czyli dyplomację cienia, prowadzonej poza oficjalnymi kanałami państwa. Jego zdaniem mogły one podważać oficjalną politykę Niemiec wobec Rosji i Ukrainy
To sprawiło, że wielu niemieckich polityków uznało, iż nie są to zwykłe kontakty akademickie czy eksperckie, lecz rozmowy na wysokim szczeblu. Niemieccy uczestnicy zaś twierdzili, że były to prywatne rozmowy, niewykonywane z upoważnienia rządu federalnego, a utrzymywanie kanałów komunikacji z Rosją jest potrzebne nawet w czasie wojny, twierdzili. Według oficjalnego stanowiska rządu Niemiec spotkania te nie były prowadzone z jego upoważnienia. To oznacza, że: Ronald Pofalla i Matthias Platzeck nie występowali jako wysłannicy rządu federalnego. Nie mieli oficjalnego mandatu do negocjowania czegokolwiek z Rosją. Kanclerz Friedrich Merz oświadczył, że nie wiedział o lipcowym spotkaniu w Baku przed jego ujawnieniem. Krytycy tego wydarzenia, członkowie Bundestagu wyrazili swoj niepokój tym wydarzeniem w ten sposób: „Skoro ci ludzie są nadal bardzo wpływowi w CDU i SPD, to Rosja może traktować ich jako sposób oddziaływania na niemiecką elitę polityczną, mimo że formalnie nie reprezentują rządu” . Rodzi się pytanie, czy prywatne rozmowy wpływowych polityków mogą stać się elementem polityki międzynarodowej i czy brak oficjalnego mandatu ze strony rządu oznaczać może brak politycznego znaczenia.
Cała sprawa wpisuje się w szerszą debatę w Niemczech o tym, czy należy utrzymywać nieoficjalne kanały dialogu z Rosją, czy też takie kontakty stwarzają ryzyko wykorzystania ich przez Kreml do wywierania wpływu na niemiecką politykę. Obecnie jeszcze nie przedstawiono publicznych dowodów, że uczestnicy przekazywali informacje niejawne lub działali na rzecz rosyjskich służb; kontrowersje dotyczą przede wszystkim potencjalnego wpływu politycznego i nieformalnej dyplomacji.
Dlatego media i część polityków używały określeń takich jak „shadow diplomacy” (dyplomacja cienia) lub „nieformalna dyplomacja”
Na zakończenie pojawia sięe uzasadnione pytanie: czy historia oceni kiedyś rozmowy w Baku jako zwykłą wymianę poglądów, jak próbują przekonywać ich uczestnicy, czy jako wydarzenie, które miało wpływ na kształt współczesnej Europy?
Tego dziś nie wiemy. Wiemy jednak, dlaczego te kilka rozmów w Baku wywołuje u nas tak silne skojarzenia z wielką polityką mocarstw. Dla nas, Polaków, odpowiedź wydaje się oczywista. W Jałcie również wszystko zaczęło się od „kilku rozmów”. Między 4 a 11 lutego 1945 roku zapadły decyzje, które na dziesięciolecia przesądziły o losach naszej Ojczyzny. Pożyjemy – zobaczymy.
Kończąc, warto zauważyć, że rozmowy w Baku odbywały się w czasie, gdy Niemcy mierzą się z rosnącą liczbą wyzwań związanych z bezpieczeństwem. Przykładem jest ostatni incydent na lotnisku Lipsk/Halle, gdzie znaleziono drona wyposażonego według wstępnych ustaleń w elementy ładunku wybuchowego, w pobliżu ukraińskiego samolotu transportowego. Śledztwo trwa, a odpowiedzialność za ten incydent nie została jeszcze ustalona
Zostaw komentarz