Z w pełni oczywistą nostalgią oraz łzą w oku wspominają nazwę tego miasta rodowici, dawni mieszkańcy Kresów. Również dla wielu posiadaczy starszych PESEL-i częstokroć wspominana nazwa tego miasta jednoznacznie konotuje się nie tylko „kresowo”, ale także synonimicznie z impotencją, niemocą względnie z indolencją.

Berdyczów to miasto aktualnie w zachodniej części Ukrainy, w obwodzie żytomierskim nad rzeką Gniłopiatą stanowiące onegdaj ważny ośrodek handlowy w Wielkim Księstwie Litewskim, który w 1569 r. przyłączony został do Korony. W przeważającej mierze jego demografia była zmajoryzowana przez plemię o judejskiej proweniencji. W tym mieście w 1850 r. odbył się ślub Honore de Balzaca z Eweliną Hańską. Na wskutek zmowy sąsiadujących z Polską mocarstw wszedł w skład Imperium Rosyjskiego, po 1918 r. natomiast wszedł w skład Imperium Zła.

W zamierzchłych czasach częstokroć używano zwrotu: pisz na Berdyczów” w znaczeniu dosłownym. Otóż wielu wędrownych kupców, niemających stałego adresu, podawało pocztę w Berdyczowie jako punkt odbioru korespondencji kierowanej do nich.

Aktualnie w/w określenie całkowicie zmieniło swoje znaczenie. Pisanie bowiem używając adresu: „na Berdyczów” (pomijając konkretnego odbiorcę) jest równoznaczne z brutalnym responsem o całkowitym spławieniu kogoś w rodzaju: daj mi spokój, odczep się, szukaj wiatru w polu, nie znam nowego adresu, nie mam ochoty cokolwiek odpowiadać, ani też ustosunkowywać się. Jak zwykle najbardziej do człeczej (człeczkowej) wyobraźni odnoszącym się do poruszanego meritum przemawiają konkretne przykłady. Kontekst „Berdyczowa” niewątpliwie, a nawet wręcz bezdyskusyjnie odnosić się musi koherentnie do zjawiska utraty oczekiwanej percepcji. Tenże aspekt sprawy był już poruszany w felietonie ŚLEPOTYZM.

Skupmy się zatem w tym miejscu na stosownym exemplum potwierdzającym istnienie ewidentnej ślepoty i to niestety ku utrapieniu łobywateli TENKRAJU w instytucji parającej się ściganiem przestępstw czyli w prokuraturze.

Dnia 10.10.2024 r. prokurator Tomasz Kuziak z Prokuratury Rejonowej w Warszawie wydał postanowienie o odmowie wszczęcia dochodzenia albowiem rzekomo nie dopatrzył się, by zarzucany czyn nosi znamiona czynu zabronionego. Astronomiczna wręcz lakoniczność tegoż postanowienia nosi natomiast znamiona faktu, że wydał go autentyczny jurydyczny ślepiec!!!

Idąc tropem prokuratorskiego kolesia również prok. Katarzyna Łukasiewicz-Makowska z Prokuratury Rejonowej w Krakowie działając na podstawie art. 17 § 1 pkt 2 kpk swoim postanowieniem z dnia 15.11.2024 r. umorzyła dochodzenie w sprawie autentycznie potwierdzonego prawomocnym wyrokiem sądu cywilnego zaistniałego przestępstwa.

Dała tym samym koronny dowód na to, że podobnie jak jej prokuratorski w/w koleś doznała nie tylko ślepoty optycznej, ale przede wszystkim umysłowej. Wypada zatem w tym miejscu zacytować w/w przepis art. 17 § 1 pkt. 2, a przede wszystkim kuriozalnego w swej treści i wymowie art. 325e kpk:

art. 17:

Nie wszczyna się postępowania, a wszczęte umarza, gdy:

1) czynu nie popełniono albo brak jest danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie jego popełnienia;

2) czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego albo ustawa stanowi, że sprawca nie popełnia przestępstwa.

art. 325e § 1:

Postanowienia o wszczęciu dochodzenia, odmowie wszczęcia dochodzenia, umorzeniu dochodzenia i wpisaniu sprawy do rejestru przestępstw, umorzeniu dochodzenia oraz o jego zawieszeniu wydaje prowadzący postępowanie. Mogą one zostać zamieszczone w protokole, o którym mowa w art. 304a, i nie wymagają uzasadnienia.

Przywołana wyżej treść penalnej procedury w sposób wręcz niezwykle woluntarystyczny stricte korespondującą z kolokwialnie znaną konkluzją: hulaj dusza, piekła nie ma kreuje pozycję osoby pełniącej funkcję prokuratora jako de facto persony, która ex cathedra może dosłownie każdego przestępcę skutecznie ekskulpować!!! Swojego stanowiska nie musi uzasadniać!!!

Czy leci z nami pilot???

Wszystko zależy w kontekście takich zapisów kpk aktualnie obowiązujących w TENKRAJU od dobrego względnie złego humoru śłedczego, jego pracowitości lub wykazywanego lenistwa jak również symptomatycznej spolegliwości wobec tzw. pozamerytorycznej, a ważkiej (np. awansowej) argumentacji. Wykazując chorobliwe lenistwo każdy prokurator posiada potencjalną możliwość nicnierobienia kwitując takowy stan zapisem w/w artykułów kpk. Kłania się uniżenie w tym miejscu klasyk komedii filmowych znakomity reżyser S. Bareja, który jakże trafnie konkludował: Nie mamy Pana płaszcza i co nam Pan zrobi?

Aktualnie obowiązujący, znowelizowany w/w przepis kpk wręcz prowokuje przede wszystkim do tego, aby bezkarnie podmywać praworządność jako jednego z fundamentów życia społeczno-politycznego TENKRAJU. Wspomnieć zatem należy, że praworządnością zarządza w tusskowym żondzie o ukraińskiej proweniencji profesorek Bande.., sorry Bodnar, który jak dotychczas udowodnił swym funkcjonowaniem, że z tą ekspektatywną społecznie w sensie pozytywnym praworządnością jest mu zdecydowanie na bakier. Pragniemy jednak uspokoić P.T. Czytelników, że powyższe podłe, nieakceptowalne społecznie i jednocześnie haniebne knowania prokuratorów o których była mowa wyżej absolutnie nie pozostaną bez jakiegokolwiek oddźwięku. W tychże sprawach zostały złożone stosownie zargumentowane wymagane prawem zażalenia. Oczekiwać należałoby, że będą one pozytywnie rozpatrzone, a opinia społeczna w tym aspekcie sprawy może być wielce sukursywną, a zatem przydatną.

Przywołując felietonowy tytuł podkreślić jednak należy, że nawet „pisanie na Berdyczów” zawiera w sobie pozytywny aspekt. Ustawiczne medialne nagłaśnianie o występujących w życiu społeczno-politycznym, także w domenie akademickiej nie tylko wynaturzeniom, ale ordynarnych bezczelnych przestępstw musi w efekcie finalnym przynajmniej do ich zdecydowanego zmniejszenia. Zasadne jest latyńska konkluzja: nec Hercules contra plures, tym niemniej jednak niejednokrotnie już zostało udowodnione, że społeczne zaangażowanie i ustawiczne protesty w stylu kardynała S. Wyszyńskiego: NON POSSUMUS przyniosły oczekiwany pozytywny skutek.

Darek (pod)Wieczorek jako lefacki szef resortu (nadal niestety!!!) względnie też herszt Rady (nie)Doskonałości (nie)Naukowej wraz ze swym przydupasem Arturkiem Woźniakiem muszą się zatem mieć na baczności bowiem karma aczkolwiek częstokroć nierychliwa powraca przywracając właściwy sens rzeczywistości.

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

24.11 2024 r.

Ps. Art. 325e do kodeksu postępowania karnego trafił 1 lipca 2003 r. za rządów premiera Leszka Millera (wówczas LSD). Ministrem sprawiedliwości był Grzegorz Kurczuk z tego samego ugrupowania.

rys. pixabay