W teorii każda opcja jest do zaakceptowania. Nawet wycofanie się ukraińskich wojsk z Donbasu. To nie jest kwestia terenów nawet ważnych i mocno ufortyfikowanych, to jest kwestia proponowanych warunków. Jeżeli by strony realnie dążyły do załatwienia tej sytuacji to ja mogę Państwu opisać jak przykładowo mogłyby wyglądać warunki kompromisu, które dałoby się w ukraińskich warunkach z mocnym zgrzytem ale przedstawić społeczeństwu.
1/ Ukraina wycofuje się z całości dwóch obwodów Donbasu.
2/ Ukraina ewakuuje wszystkich chętnych obywateli na tereny bezpieczne. Rosja wypłaca rekompensatę w postaci potrącenia jej rezerw w zachodnich bankach o odpowiednią kwotę, która pokryje rozmieszczenie tych kilkuset tysięcy obywateli, którzy w wyniku tego porozumienia tracą mienie.
3/ USA gwarantują zawieszenie broni rozmieszczając wraz z europejskimi sojusznikami odpowiednią ilość wojsk w rejonie Zaporoża, Dniepra, Chersonia i t.d. z jasną deklaracją, że wojska te są po to by pilnować rozejmu.
4/ Strony podpisują nie przystąpienie Ukrainy do Nato ale przystąpienie do UE bez ograniczeń.
5/ Żadnych ograniczeń dla ukraińskiej armii i współpracy militarnej z państwami zachodnimi.
6/ Język rosyjski jest chroniony na Ukrainie na tej samej zasadzie jak i język każdej innej mniejszości. Na terenach zamieszkania Rosjan, mają oni prawo do szkolnictwa w języku rosyjskim. Co oczywiście jest martwym punktem dla pocieszenia rosyjskiej opinii publicznej bo nie ma dzięki Rosjanom takich terenów już na Ukrainie.
7/ Można też podpisać jakieś kompromisowe rozwiązanie pytania moskiewskiej cerkwi na Ukrainie.
8/ Część sankcji jest zdejmowana z Rosji ale większość sankcji jest uzależniona od negocjacji w sprawie porozumienia pokojowego.
Gorzki kompromis dla Ukrainy? Gorzki bo utrata terenów, bo Putin może deklarować zwycięstwo skoro „obronił Doniecką i Ługńską republiki”. Źle zostaną odebrane kwestie cerkwi i języka rosyjskiego jak również będą protesty związane z przesiedleniem ludności cywilnej i oddania ważnych miast bez walki na Ukrainie. Ale w tej postaci Zełeński ma jakieś argumenty by posłodzić trochę ten gorzki kompromis. Istnieniu Ukrainy nic nie zagraża i Ukraina ma perspektywy dla stabilnego rozwoju.
Natomiast oczywiście, że nikt nic podobnego Ukrainie nie zaproponuje. Na żaden przysłowiowy „zgniły kompromis” nawet się nie zanosi. Bo czekista na Kremlu nie chce żadnego kompromisu, on cały czas tylko próbuje wymanewrować Amerykanów, żeby ich wykorzystać i na razie mu to wychodzi. A prezydent z kompleksem Boga w Waszyngtonie próbuje sprzedać powietrze i żeby jeszcze go chwalono za to. On chce pokoju, chce żeby USA zyskały na tym, żeby to mu otworzyło drogę do nowego pięknego świata, gdzie ta irytująca przeszkoda w postaci Ukrainy przestanie mu psuć nowa układankę z Rosją. Ale jednocześnie zrobić to wszystko chce tak by USA nic z tym nie miały wspólnego i w żaden sposób zupełnie nic w to nie inwestowały. To dosłownie jest – „mieć ciastko i zjeść ciastko”. Czyli jeden i drugi chce oszukać po prostu udając, że chodzi o kompromis i każdy ma swój własny ukryty cel w tym.
I najważniejsze jest to, że jeden i drugi przekonali część widzów tego teatru, że są mocarstwami, które w dwójkę zadecydują o losach Ukrainy i świata. Podczas gdy jeden nie jest w stanie tego nieszczęsnego Donbasu zająć od trzech lat, a drugi chcąc czerpać zyski ze swojej mocarstwowej pozycji, nie chce nic w nią inwestować. Co oznacza że obydwaj po prostu BLEFUJĄ. USA w tej układance już nie jest mocarstwem. I Rosja już nim nie jest. Paradoksalnie ta sytuacja jest dowodem właśnie na to, że ci dwaj liderzy nie mają tej siły, którą chcą żebyśmy myśleli, że mają. Gdyby było inaczej do porozumienia już by doszło. Jeszcze wiosną tego roku. Gdyby USA było wciąż mocarstwem to same groźby tego państwa zatrzymałyby Rosję i nie trzeba było by tak się męczyć. A gdyby mocarstwem była Rosja to by zajęła Ukrainę i rozmowę by prowadziła z pozycji siły nie pytając USA o zgodę i nie próbują wymanewrować, żeby to Stany osłabiły dla nich Ukrainę, której nie są w stanie pokonać.
W Polsce zaś jest zadziwiająca wręcz jedność w poniżaniu Europy tak jak gdyby Polska była państwem południowoamerykańskim i do tej Europy nic nie miała i jej poniżanie nie byłoby poniżaniem też Polski. Jak to ta Europa nic nie znaczy i nic nie może. Co po prostu jest bzdurą przeczącą faktom bo pomoc militarna Ukrainie w tej chwili w większym stopniu opiera się na Europie. USA bezpłatnie Ukrainie nic nie dostarczają. Nawet w tych kilku krytycznych obszarach gdzie nie da się na razie wsparcia amerykańskiego zastąpić, jak systemy Patriot czy Himars, to nadal to jest w tej chwili załatwiane na zasadzie kupowania uzbrojenia od USA. Stany Zjednoczone swój wpływ na wojnę na Ukrainie zmniejszają w miarę tego jak odstępują od wspierania Ukrainy. Nie zwiększają tylko zmniejszają, a Europa zwiększa swój wpływ w miarę tego jak zaczyna płacić za całość w zasadzie dostaw dla Kijowa. Ja nie rozumiem skąd bierze się przekonanie, że w tych warunkach to USA z Rosją w dwójkę zadecydują o postaci pokoju na Ukrainie? To jest po prostu nielogiczne i jest niezgodne z rzeczywistością. To wynika z jakiegoś strasznego wyolbrzymiania roli USA w świecie tak jak gdyby nic się nie zmieniło tutaj od 20 lat. W koniec końców zadecydują twarde czynniki w postaci uzbrojenia i kasy dzięki którym Ukraina trzyma się w walce. I ostatnie słowo będzie za Ukrainą, która fizycznie jest w walce i której przemysł zbrojeniowy pozwala jej przede wszystkim trzymać tą linię frontu i Europą, która utrzymuje przy życiu państwo ukraińskie i płaci za tą część uzbrojenia, która płynie z zachodu.
Z tego powodu bez zgody Ukrainy i państw europejskich nie będzie żadnego porozumienia.
______________________________________________________________
Zachecam do wspierania mojej niezależnej publicystyki:
Patronite.pl: https://patronite.pl/Frontiersman
buycoffee: https://buycoffee.to/frontiersman
Patreon: https://www.patreon.com/frontiersmannews
Zostaw komentarz