Znów wracają obrazy, których wielu Polaków nie chciało już nigdy oglądać. Masowe zwolnienia, utrata poczucia bezpieczeństwa i strach o jutro. Dane są bezlitosne – tylko w pierwszej połowie 2025 roku pracodawcy zgłosili plany redukcji obejmujących aż 80 tysięcy osób. To więcej niż w pandemicznym 2020 roku i ponad dwa razy więcej niż w całym ubiegłym roku. A przecież premier Donald Tusk jeszcze niedawno opowiadał o „zielonej wyspie stabilności” i o tym, że Polska jest „przygotowana na każdą burzę”.To déjà vu z roku 2014, kiedy ten sam Tusk siedział w fotelu premiera. Wtedy bezrobocie przekraczało 13 procent, a setki tysięcy młodych ludzi opuszczały Polskę. Pamiętamy „umowy śmieciowe”, bezrobocie wśród absolwentów, emigrację na Wyspy Brytyjskie i do Niemiec. Dziś historia zatacza koło: ten sam człowiek, ta sama ekipa, ta sama bezradność. Wtedy winą obarczano „światowy kryzys”. Dziś winne mają być „restrukturyzacje i ceny energii”. Mechanizm Tuska zawsze ten sam – odpowiedzialność zrzucić na innych, a potem samemu uciec do Brukseli, Najbardziej uderzają zwolnienia w sektorach strategicznych – przetwórstwo przemysłowe, energetyka, transport. PKP Cargo, które mogłoby być filarem zielonego transportu kolejowego, jest niszczone. Kontrast jest uderzający. Gdy władzę sprawowała prawica to mimo pandemii i wojny, Polska miała rekordowo niskie bezrobocie i najwyższą w historii liczbę osób zatrudnionych. Rząd Morawieckiego inwestował w programy aktywizacyjne, ochronę miejsc pracy, wsparcie dla małych i średnich firm. Wtedy – nawet w najtrudniejszych czasach – obywatel czuł, że państwo stoi po jego stronie. Dziś – za Tuska – obywatel czuje, że jest zbędnym kosztem.Donald Tusk i jego ludzie pokazują jedno: nie mają planu dla gospodarki. Mają tylko plan dla siebie. Stołki, układy, własne bezpieczeństwo – to jest ich horyzont. Zwykły Polak, tracący dziś pracę, nie istnieje dla tej władzy.Dlatego trzeba powiedzieć jasno: to nie rynek zabiera pracę Polakom, to Donald Tusk i jego niekompetencja i nieudolność. To jego polityka, jego decyzje, jego powrót do władzy sprawiają, że masowe zwolnienia wróciły do Polski.
Pamiętajmy, że już raz – w latach 2015–2023 – pokazaliśmy, że można prowadzić kraj inaczej. Można chronić obywateli, rozwijać rynek pracy i dbać o sprawiedliwość społeczną. Ile jeszcze razy Polacy mają płacić cenę za ambicje i obsesje jednego człowieka?
Zostaw komentarz