
ELŻBIETA ZAHORSKA. BOHATERKA WALCZĄCEJ WARSZAWY. Rozstrzelana 4 listopada 39 r Jadąc na egzekucję śpiewała ,,Umarł Maciek, umarł, i leży na desce, Żeby mu zagrali, podskoczyłby jeszcze. Bo w Mazurze taka dusza, że choć umrze, to się rusza. Oj danaż moja dana !”
Przed egzekucją mówi do księdza ,,Śmierć nie jest straszna” Przed plutonem egzekucyjnym krzyczy ,,Jeszcze Polska nie zginęła !” Jej historia jest tragiczna ale jej bohaterka umiera z uśmiechem na ustach…
Elżbieta Zahorska, 24 letnia dziewczyna, była pierwszą polską patriotką rozstrzelaną w publicznej egzekucji w Warszawie za czynny opór przeciwko okupantowi.
Data egzekucji jest w niektórych źródłach przesuwana na 3 lub 4 listopada, choć już 3 listopada Niemcy wydali obwieszczenie o egzekucji Zahorskiej i Włodarz.
Podczas obrony Warszawy dowodziła plutonem CKM-ów na dachu gmachu ,,Poczty i Telegrafu”.
.
MŁODOŚĆ I NAUKA.
Urodziła się 6 czerwca 1915 r w Krucicach koło Wiaźmy, w obwodzie smoleńskim, gdzie jej rodziców rzuca I wojna światowa Elżbieta była córką polskiego szachisty i prawnika Eugeniusza Zahorskiego (zm. w 1947) oraz pisarki Anny Zahorskiej ps. „Savitri” zm. w 1942 w Auschwitz-Birkenau.
W 1918 r. rodzina przenosi się do Polski.
W trakcie okupacji Niemcy zamordowali także 2 siostry Elżbiety oraz jej matkę. Poetka trafiła do Auschwitz-Birkenau w sierpniu 1942 r. Znalazła się w pierwszym transporcie kobiet z Warszawy wysłanym do nazistowskiej fabryki śmierci.
Matka, Anna z Elzenbergów, w czasie wojny czynna w konspiracyjnej Polskiej Organizacji Wojskowej, stanie się znaną poetką i pisarką, także działaczką katolicką, używającą pseudonimu artystycznego Savitri.
Umiera w 1942 r. w obozie Auschwitz; w 1951 r. całe jej pisarstwo objęte zostanie zapisem PRL-owskiej cenzury i zostanie wycofane z bibliotek.
W odrodzonej Rzeczypospolitej Elżbieta nazywana przez bliskich Litką uczęszcza od września 1927 r. do czerwca 1929 r. do gimnazjum sióstr nazaretanek w Warszawie. Z powodu absencji rodzice muszą ją przenieść do innej szkoły. Po zdaniu matury wstępuje do Wojskowej Szkoły Łączności w Zegrzu.
Kończy tam w 1935 r. roczny kurs telegrafistów, tzw. juzistek. Po ćwiczeniach poligonowych, w czasie których ma możliwość wykazania się nabytymi umiejętnościami, skierowana zostaje do Wilna, do obsługi łączności juzowej i telegrafów.
Rozpoczyna pracę na poczcie. Wkrótce jednak decyduje się podjąć studia polonistyczne na Uniwersytecie im. Stefana Batorego w Wilnie. Później, po przeniesieniu się do stolicy, kontynuuje studia na Uniwersytecie Warszawskim.
.
WYBUCH II WOJNY.
Tuż przed agresją niemiecką przechodzi dodatkowe przeszkolenie w ramach Przysposobienia Wojskowego Kobiet (PWK). Gdy 1 września 1939 r. wybucha II wojna światowa, Zahorska zgłasza się do wojska. Otrzymuje mundur polowy sanitariuszki.
Służba sanitariuszki nie odpowiada jej temperamentowi: chce być bliżej walki. Dostaje przydział do obrony przeciwlotniczej. Odtąd jest na pierwszej linii walki z eskadrami bombowymi Luftwaffe, niszczącymi stolicę Polski metodycznie i bezkarnie.
Od 6 września niebo nad Warszawą jest dla Niemców otwarte, gdyż tego dnia broniące miasta polskie myśliwce z Brygady Pościgowej odchodzą za ewakuującymi się władzami centralnymi na wschód.
We Wrześniu Zahorska wykonuje obowiązki sanitariuszki, łączniczki, a nawet obsługi przeciwlotniczych karabinów maszynowych, tzw. ,,zenitówek”, umieszczonych na dachu gmachu ,,Poczty i Telegrafu” przy ul. Nowogrodzkiej.
Służy jako telegrafistka w Centralnym Telegrafie w Warszawie Po tym jak jej sprzęt uległ zniszczeniu, jako jedna z niewielu kobiet tamtych bohaterskich dni stolicy walczyła z bronią w ręku.
Na dachu budynku pomagała w obsłudze ciężkiego karabinu maszynowego. Jako łączniczka podejmuje się najbardziej niebezpiecznych, wręcz szaleńczych misji. Dostarcza rozkazy i meldunki.
Zapamiętano jej bohaterskie wyczyny, m.in. przedarcie się konno do Żyrardowa i z powrotem, czy dotarcie pod ostrzałem przez most Kierbedzia na Pragę i dalej do Rembertowa, z rozkazem dostarczenia miastu amunicji.
Robi przy tym duże wrażenie: piękna dziewczyna o złocistych rozwianych włosach, w polowym mundurze, ruszająca konno ulicami ostrzeliwanego miasta…
Wzbudzała przy tym sensację ze względu na nieprzeciętna urodę, podkreśloną przez mundur polowy i zawsze rozwiane jasne włosy. Uroda ta została zresztą zauważona przez Niemców, którzy biorąc ją niewoli zdobili jej prawdopodobnie ostatnią, wielokrotnie publikowaną w prasie, fotografię.
.
KAPITULACJA WARSZAWY I NIEWOLA.
Wiadomość o kapitulacji Warszawy przyjmuje z rozpaczą. Ale zaraz włącza się z zapałem w akcję ukrywania broni dla powstającej już konspiracji. Nie chciała, aby porzucony sprzęt wojskowy dostał się w ręce Niemców. Wchodzący do miasta Niemcy łapią ją niemal na gorącym uczynku.
Prawdopodobnie staje się ofiarą denuncjacji (tak wynika z relacji Ireny Ajeckiej, spisanej przez Konrada Ślusarskiego). Niemcy próbują wymusić na niej ujawnienie miejsc ukrycia broni.
Zajęta jego niszczeniem, dostała się do niewoli. Zahorska uciekła przy pierwszej okazji. Była ścigana listem gończym. Próba ucieczki na Zachód z ewakuującym się Korpusem Dyplomatycznym nie udała się.
Niemiecki sąd polowy skazuje ją na rozstrzelanie. Ostatecznie wywożą Elżbietę poza miasto, do Żyrardowa. Na wykonanie wyroku oczekuje zamknięta w budynku tzw. szkoły policyjnej przy ul. Farbiarskiej.
Szczęśliwie w ostatniej chwili udaje jej się uwolnić z zamknięcia i zbiec. Po przekroczeniu rzeki, w pobliskim parku spotyka 12-letnią wówczas Irenę Ajecką, która przeprowadza ją obrzeżami miasta do domu swych rodziców.
Tam zostaje nakarmiona i zamienia mundur na sukienkę po starszej siostrze Ireny. Dziewczynka zapamiętuje pozostawiony pas wojskowy i odznakę wyborowego strzelca.
Zahorska nie chce zatrzymać się na dłużej, tu jest dla niej niebezpiecznie. Ale też pragnie dalej działać. Rusza na wschód, jak mówi, „do swoich”. Opuszcza gościnny dom w towarzystwie ojczyma Ireny, z dokumentem na nazwisko Zofia Ajecka. Ucieka do Lublina.
Niemcy wysyłają za nią listy gończe. Elżbieta jest odważna, żywiołowa i ma dar ujmowania ludzi. Gdy wraca do Warszawy, pomagają jej w tym… niemieccy żołnierze, podwożąc wojskowym samochodem. Co więcej, po drodze ukrywają ją przed kontrolą własnej żandarmerii.
W Warszawie rodzice zaczynają starania, by zdobyć dla córki fałszywe dokumenty, aby uciekła za granicę. Elżbieta ukrywa się, rzadko wychodzi na miasto.
Aż któregoś dnia spostrzega na murach niemieckie plakaty propagandowe wypalonymi, usianymi trupami miasto i rannego żołnierza polskiego mówiącego do premiera Chamberlaina: ,,Anglio – to twoje dzieło!”.
Z natury impulsywna, zdziera plakaty. Niestety, w okolicy pl. Napoleona zostaje schwytana przez Niemców. Trafia na Pawiak. Zostaje rozpoznana.
Niemiecki sąd polowy podtrzymuje wyrok śmierci przez rozstrzelanie. Prośby i starania rodziców o ułaskawienie nie przynoszą skutku.
Niemcy jeszcze dbają o pozory praworządności, okazując nawet do pewnego stopnia łaskawość: Zahorska razem z drugą skazaną Eugenią Włodarz skazana za spoliczkowanie zaczepiającego ją żołnierza niemieckiego otrzymują prawo do wyrażenia ostatniej woli i widzenia najbliższych.
Po raz ostatni Elżbieta widzi ojca. Przynosi jej ciastka i parę damskich rękawiczek. Potem stoi całą noc pod murem więzienia, modląc się o cud.
.
RELACJA KS STANISŁAWA TWORKOWSKIEGO.
,,Wielki, ciężarowy samochód, jeden z tych, które później nazywaliśmy budami, z trudem przebijał się przez ulice. Co chwila musiał omijać głębokie leje i stosy gruzów zawalających jezdnię.
Obok samochodu, na motocyklach jechali niemieccy żołnierze, uzbrojeni w karabiny i ręczne granaty. Widziałem ich posępne twarze: korowód grabarzy w szarych płaszczach i hełmach znaczonych swastyką.
Wjechaliśmy na ul. Okopową. Był wczesny, listopadowy poranek. W budzie byłem ja, jako kapelan więzienny, milczący oficer o zimnym, bezbarwnym spojrzeniu, nieznana mi kobieta lat około trzydziestu, wieziona również na rozstrzelanie, i Zahorska.
Nigdy nie zapomnę twarzy tej dziewczyny o rysach kształtnych i zdecydowanych, ani spojrzenia jej dużych, niebieskich oczu.
Ubrana w żołnierską bluzę, była zupełnie spokojna i nie zdradzała najmniejszego lęku czy niepokoju. Wiedziałem, że walczyła z bronią w ręku.
Pamiętamy dobrze propagandowy afisz, rozlepiany przez Niemców w całej Polsce. Przedstawiał klęskę naszej armii – zbombardowane miasta, trupy w kałużach krwi. Jednym słowem, cały tragizm pogromu, podkreślony efektownym napisem: ,,Anglio, oto twoje dzieło.”
Zahorską schwytano przy zrywaniu afiszów. Przez kilka dni Elżbieta siedziała na Pawiaku, w Serbii Byłem wówczas kapelanem więzienia. Aresztowany przed jej przybyciem, dzieliłem wraz z duchowieństwem warszawskim los mych byłych parafian, więźniów.
Gdy mnie uwolniono, mogłem jeszcze przez pewien czas pełnić duszpasterstwo więzienne. Mogłem nawet, jak w tym wypadku, asystować skazanym na śmierć.
Oczywiście, ten stan trwał bardzo krótko. Później Niemcy nie tylko odmawiali więźniom i skazańcom posług religijnych, ale za ich udzielenie groziła kara śmierci.
.
DROGA NA EGZEKUCJĘ ,,UMARŁ MACIEK UMARŁ …”
Dalej ksiądz notuje: „W budzie panowało milczenie. Do uszu naszych dochodził jedynie warkot motorów. Nozdrza drażnił ostry zapach spalin.
,,Proszę księdza kapelana szwabi gotowi są pomyśleć, że Polacy boją się śmierci. Jedziemy rzeczywiście jak na pogrzeb.Trzeba im pokazać, że nie lękamy się śmierci” odezwała się nagle Elżbieta.
,,Leutnant, oficerze – usiłowała mówić po niemiecku – wollen Sie, może chcesz poznać naszą pieśń pogrzebową? Posłuchaj!”
Zanim Niemiec zdołał coś odpowiedzieć, Elżbieta zaśpiewała: ,,Umarł Maciek, umarł, i leży na desce, Żeby mu zagrali, podskoczyłby jeszcze,. Bo w Mazurze taka dusza, Że choć umrze, to się rusza. Oj danaż moja dana, dana, dana, da!…”
Oficer tępo patrząc przed siebie, jeszcze bardziej zacisnął wąskie wargi. Dwaj żołnierze z podziwem spoglądali na dziewczynę, która kpiła z całej niemieckiej potęgi i ciskała najeźdźcy wyzwanie.
Samochód zatrzymał się na Forcie Bema. Ziemia była tutaj zorana przez pociski. Myślałem o zaciętej obronie fortu. Kapelanem oddziału był wówczas nieustraszony żołnierz i kapelan, ks. dr Jan Salamucha.
Wyszliśmy z samochodu. Pierwszy szedł oficer, za nim żołnierze, prowadzący skazaną. Zahorska była całkowicie opanowana.
,,Śmierć nie jest straszna” rzekła do mnie, gdy uścisnąłem jej rękę. Stanąłem z boku, modląc się.
Ciszę przerywał jedynie szczęk broni i ostre, urywane słowa komendy. Pluton egzekucyjny ustawił się naprzeciwko drzewa, do którego prowadzono Zahorską. Nagle Elżbieta zatrzymała się. Pluton egzekucyjny znieruchomiał. Miało się coś stać. Poczułem gwałtowne bicie serca.
Dziewczyna stanęła na baczność. Jej twarz dotychczas zarumieniona przybladła, oczy jaśniały. Wydała mi się posągiem, wizją polskiej Nike. W ciszy poranka rozległ się jej silny, dźwięczny głos. Skierowany do wroga w jego języku, był głosem Polski nieugiętej i dumnej:
.
JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA
Elżbieta podeszła szybko do drzewa. Kazała odejść precz żołnierzowi, który chciał jej zawiązać chustką oczy. Podniosłem rękę i posłałem jej znak krzyża. Błysk szabli dającej komendę i trzask salwy.
Ciało Elżbiety osunęło się na ziemię. Podszedłem. Nie żyła. Kula zniosła wierzch czaszki. Mózg zmieszany z krwią zbryzgał jej jasne włosy. Oczy miała otwarte, ale nie znać w nich było trwogi.
Na lekko rozchylonych ustach dogasało echo słów Tej, która nie zginęła.
Klęcząc, namaściłem Olejem świętym jej czoło. Była już wolna! Zaraz potem Niemcy rozstrzelali drugą skazaną”.
.
UPAMIĘTNIENIE
Na podstawie upoważnienia Naczelnego Wodza za niezłomną postawę Elżbieta Zahorska pośmiertnie zostaje odznaczona przez Komendanta ZWZ (późniejszej Armii Krajowej) gen. Stefana Roweckiego Krzyżem Walecznych. Staje się symbolem oporu wobec niemieckiego okupanta.
Młodzież z Organizacji Małego Sabotażu i Szarych Szeregów uznaje Zahorską za prekursorkę i patrona akcji sabotażowej, którą po pierwszych niemieckich masowych zbrodniach nazwano kryptonimem ,,Wawer”
Przy jej nazwisku w archiwach umieszczona jest adnotacja „miejsce pochówku nieznane”, ale została ona wyróżniona specjalną gablotą na wystawie głównej „Muzeum II wojny światowej” w Gdańsku.
Ze zrozumiałych względów nie ma tam jednak wystarczającej ilości informacji, by zrozumieć z jak ważną osobą z punktu widzenia historii polskiego narodu
Nie ma do dzisiaj swojej mogiły w Warszawie. Żadna ulica nie została uhonorowana Jej imieniem i nazwiskiem. symboliczny grób Elżbiety Zahorskiej, jej matki Anny oraz sióstr Wandy i Krystyny, który znajduje się na „Starych Powązkach” w Warszawie, kwatera 275c, rząd 1, miejsce 10,
Na poziomej płycie nagrobnej znajduje się m.in. napis:
Elżbieta Zahorska- żołnierz, obrońca Warszawy lat 24
rozstrzelana za sabotaż
Odznaczona Krzyżem Walecznych
Grób z nagrobkiem został prawdopodobnie ufundowany przez brata Elżbiety, Dominika Fostowicza -Zahorskirgo, który przeżył wojnę walcząc jako lotnik w RAF. Umieścił on na grobie swojej rodziny znamienny napis – warty zapamiętania:
„Wielkiej patriotce mojej matce i bohaterskim moim siostrom w hołdzie”
Dominik Fostowicz -Zahorski, lotnik RAF Anglia
CZEŚĆ JEJ PAMIĘCI
Zostaw komentarz