Aż 26 byłych szefów i wysokich rangą funkcjonariuszy polskich służb specjalnych wystosowało bezprecedensowy apel do rządzących. Padają niezwykle poważne oskarżenia dotyczące wydarzeń wokół Trybunału Konstytucyjnego. Autorzy dokumentu mówią o zamachu, uzurpacji i wykorzystywaniu aparatu państwa do celów politycznych. Czy Donald Tusk i jego ekipa posunęli się za daleko?
Aż Alarm ludzi, którzy znają mechanizmy państwa od środka
To już nie jest wyłącznie polityczny spór między rządem a opozycją. To ostrzeżenie płynące ze środowiska ludzi, którzy przez lata odpowiadali za bezpieczeństwo Rzeczypospolitej, poznali od środka mechanizmy działania państwa i wiedzą, jak niebezpieczne mogą być konsekwencje podporządkowania instytucji publicznych bieżącym interesom politycznym.
26 byłych szefów oraz wysokich rangą oficerów polskich służb specjalnych, związanych m.in. ze Służbą Kontrwywiadu Wojskowego, Służbą Wywiadu Wojskowego, Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencją Wywiadu i Centralnym Biurem Antykorupcyjnym, wystąpiło z ostrym apelem do rządu Donalda Tuska.
Dokument datowany na 4 listopada 2026 roku jest wyjątkowo mocnym głosem sprzeciwu wobec działań podejmowanych w związku z kryzysem wokół Trybunału Konstytucyjnego.
Nie mamy tu do czynienia z kolejnym partyjnym oświadczeniem ani polityczną przepychanką. To głos ludzi, którzy doskonale rozumieją, czym jest bezpieczeństwo państwa, jak funkcjonują służby i jakie zagrożenia niesie upolitycznienie struktur odpowiedzialnych za ochronę Rzeczypospolitej.
Trybunał Konstytucyjny stał się polem politycznej rozgrywki?
Wydarzenia z nocy z 30 na 31 października 2026 roku w Warszawie dramatycznie zaostrzyły konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego. W tle znalazły się działania policji, spór o kierownictwo Trybunału, odsunięcie od wykonywania obowiązków prezesa Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego oraz nocna wizyta prezydenta Karola Nawrockiego.
To, co powinno zostać rozstrzygnięte w granicach prawa i konstytucyjnych kompetencji poszczególnych organów, przerodziło się w konfrontację, która podważa zaufanie obywateli do najważniejszych instytucji państwowych.
Sygnatariusze apelu nie ukrywają swojego oburzenia. W ich ocenie wydarzenia te mają charakter bezprecedensowy, a sposób działania władz rodzi poważne zastrzeżenia dotyczące legalności podejmowanych decyzji. Autorzy dokumentu używają niezwykle mocnych określeń, wskazując na znamiona zamachu, przestępczego działania i uzurpacji.
To oskarżenia o ogromnym ciężarze gatunkowym. Nie wolno ich ani lekceważyć, ani zastępować politycznymi sloganami.
Państwo nie jest prywatnym folwarkiem premiera!
Największe niebezpieczeństwo pojawia się wtedy, gdy władza zaczyna traktować instytucje państwowe jak własne zaplecze polityczne. Służby specjalne, policja i inne formacje odpowiedzialne za bezpieczeństwo obywateli nie mogą być wykorzystywane jako instrument walki z przeciwnikami politycznymi.
Takie praktyki, jeżeli zostaną potwierdzone, oznaczałyby przekroczenie fundamentalnej granicy oddzielającej demokratyczne państwo prawa od systemu, w którym o wszystkim decyduje polityczna siła.
Właśnie przed takim scenariuszem ostrzegają byli funkcjonariusze.
Ich apel powinien być poważnym sygnałem alarmowym dla całej klasy politycznej. Bez względu na to, kto sprawuje władzę, konstytucja nie jest dokumentem, który można interpretować według chwilowej potrzeby politycznej. Policja nie jest prywatną ochroną rządu, a służby specjalne nie są partyjnym narzędziem do rozliczania przeciwników.
Donald Tusk i jego ministrowie muszą odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: czy wszystkie działania podejmowane w związku z kryzysem wokół Trybunału Konstytucyjnego rzeczywiście mieszczą się w granicach prawa?
Nie wystarczą konferencje prasowe, polityczne deklaracje ani próby przerzucania odpowiedzialności na poprzedników.
NATO i Unia Europejska patrzą. Polska nie może sobie pozwolić na chaos!
Autorzy apelu zwracają również uwagę na konsekwencje kryzysu dla bezpieczeństwa państwa i jego wiarygodności międzynarodowej.
To szczególnie niebezpieczne w sytuacji, gdy Polska znajduje się w skomplikowanym otoczeniu geopolitycznym, a bezpieczeństwo narodowe wymaga stabilnych instytucji, sprawnych służb i zaufania obywateli do państwa.
Jak mamy przekonywać sojuszników do odpowiedzialności i stabilności, jeżeli w kraju najważniejsze instytucje stają się areną wyniszczającego konfliktu politycznego?
Jak mamy oczekiwać od obywateli szacunku dla prawa, jeżeli sami rządzący są oskarżani o jego instrumentalne traktowanie?
Państwo nie może funkcjonować na zasadzie: kto silniejszy, ten ma rację. Konstytucja obowiązuje wszystkich – również premiera, ministrów i urzędników państwowych.
Odpowiedzialność musi dosięgnąć każdego!
Byli przedstawiciele służb domagają się opamiętania i zaprzestania działań, które w ich ocenie prowadzą do dalszej destabilizacji państwa. Apel kierują m.in. do premiera Donalda Tuska, ministra sprawiedliwości, szefa MSWiA oraz Komendanta Głównego Policji.
To nie jest wezwanie do kolejnej politycznej awantury. To żądanie przywrócenia elementarnych standardów funkcjonowania państwa.
Jeżeli doszło do złamania prawa, odpowiedzialność musi zostać ustalona w niezależnych i zgodnych z prawem procedurach. Żadna funkcja, partyjna legitymacja ani polityczna pozycja nie mogą zapewniać bezkarności.
Nie można budować demokratycznego państwa na zasadzie, że prawo obowiązuje wyłącznie przeciwników politycznych, a własny obóz władzy stoi ponad nim.
Polska nie jest własnością Donalda Tuska. Trybunał Konstytucyjny nie jest łupem politycznym, a służby specjalne nie są prywatnym zapleczem żadnej partii.
Apel 26 byłych ludzi służb powinien zostać potraktowany jako poważne ostrzeżenie. Rządzący mogą próbować je przemilczeć, zdyskredytować jego autorów albo przedstawić jako kolejny głos politycznej opozycji. Nie zmieni to jednak najważniejszego faktu: kryzys zaufania do państwa nie zniknie od propagandowych komunikatów.
Demokracja nie polega na tym, że zwycięzca wyborów może robić wszystko. Polega na tym, że nawet zwycięzca musi przestrzegać prawa!
Dzisiaj Polska potrzebuje nie politycznej zemsty, nie demonstracji siły i nie kolejnych spektakli przed kamerami. Potrzebuje odpowiedzialności, poszanowania konstytucji i przywrócenia państwu powagi.
Koniec bezprawia musi oznaczać koniec bezkarności – niezależnie od tego, kto aktualnie siedzi w rządowych gabinetach.

Zostaw komentarz