KABARECIARZ POMYLIŁ SCENĘ Z DEBATĄ O PAŃSTWIE. SKIBA, ZANIM ZACZNIESZ OCENIAĆ PREZYDENTA, NAUCZ SIĘ SZANOWAĆ WYBORCÓW!

Krzysztof Skiba, kolejny celebryta-miernota, znów dał popis. Tym razem postanowił urządzić sobie kabaret z prezydenta Karola Nawrockiego i wydarzeń wokół Trybunału Konstytucyjnego. Bokser, lewy prosty, wiedźmy, łupież, snusy. Uruchomił cały arsenał tanich, prymitywnych złośliwości. Tylko jednego zabrakło: argumentów.
Skiba najwyraźniej uważa, że wystarczy napisać kilka obraźliwych zdań, by dokonać politycznej analizy. Otóż nie! To nie jest odwaga, błyskotliwość ani satyra polityczna. To zwyczajna pogarda przebrana za kabaret.
Karola Nawrockiego wybrało ponad 10 milionów Polaków. Czy celebryta o takiej mentalności jest w stanie zrozumieć, że jego szyderstwa nie dotyczą wyłącznie prezydenta? Są również demonstracją lekceważenia milionów obywateli, którzy powierzyli mu najwyższy urząd w państwie? Czy naprawdę tak trudno zrozumieć, czym jest demokratyczny mandat?
A teraz najważniejsze. Kiedy kończą się argumenty, zaczynają się wycieczki osobiste.Państwo polskie to nie scena, na której można bez końca odgrywać rolę politycznego błazna. Samo wyśmiewanie przeciwnika nie czyni człowieka inteligentnym, a obrażanie prezydenta nie jest dowodem odwagi.
Polska potrzebuje dzisiaj ludzi zdolnych do poważnej rozmowy o państwie, a nie kolejnych żałosnych popisów tego pokracznego kurdupla.Na zakończenie warto przypomnieć starą maksymę Marka Twaina: lepiej milczeć i uchodzić za głupca niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości.