Ooo, dymi się pod czterema literami Giertycha… a więc z konieczności Tuska też…
Obserwuje od kilku dni histerię, jaką, w sprawie Borowskiego, urządza Giertych I jego trolle, histerię Pińskiego i reszty Silnych Razem i oni się ewidentnie boją tej sprawy.
Zauważcie, jak o niej mówią. Nie ma typowego dla Giertycha triumfalizmu, grania twardziela, który wszystko może. Mecenas Tuska się wręcz usprawiedliwia! Stwierdza, że to wina samego Borowskiego, zaznaczając, że on sam właściwie nie ma z tym nic wspólnego, że dało się to rozwiązać inaczej. Narracja Giertycha nie ma więc nic wspólnego z tym, w jaki sposób człowiek ten komentował innych więźniów politycznych Donalda Tuska, takich, jak ksiądz Olszewski czy urzędniczki Ministerstwa Sprawiedliwości. Wtedy Giertych się puszył, popisywał, przypisywał sobie osobistą „zasługę”, przedstawiając się jako jeden z tych, którzy do tego doprowadzili. Teraz stara samego siebie ukryć w tej sprawie.
I nie dziwię się Giertychowi. To sytuacja, którą każdy człowiek, z elementarną przyzwoitością, z chociażby resztką moralności, musi postrzegać jako najgłębszą patologię. Zacznijmy od tego, że, z jednej strony, mamy bohatera walki z komunizmem, z drugiej- aparatczyka z dobrze ustawionej za PRLu rodzinki, aktualnie pupilka samego premiera. Po jednej stronie barykady stoi człowiek niezłomny, nie bojący się więzienia, po drugiej tchórz, który uciekł do Włoch przed sprawiedliwością, który odważył się wrócić dopiero, kiedy jego sojusznik zdobył władze i mógł być pewny, że, mimo, obciążających go dowodów, ówczesny Minister Sprawiedliwości Bodnar grzecznie, na polecenie Tuska, skręci mu śledztwo związane z PolNordem.
Giertych więc broni się jak może, Piński oraz jego internetowi hejterzy dwoją się i troją, ale sprawa, jeśli chodzi o narrację, jest dla nich przegrana. Niezależnie od tego, ile bedą oni zaklinać rzeczywistość, opowiadać o tym, że Borowski musi „ponieść konsekwencje własnych decyzji”, z prawą ręką Tuska już na zawsze zostanie obrazek skrajnego, żenującego tchórzostwa, tej groteskowej szopki z mdleniem, karetką i noszami. Tymczasem, raz jeszcze to zaznaczmy, Borowski jest gotów pójść do wiezienia mimo swojej ciężkiej choroby.
I przynajmniej tyle dobrego z tego koszmaru, jaki urządza Uśmiechnięty Populizm…
PS: algorytmy czesto tną zasięgi moich wpisów. Jeśli ten post wydaje Ci się ważny – proszę, podaj go dalej.
Autor: Dawid Wildstein
Zostaw komentarz