Czy Ukraina „reeksportuje” otrzymaną pomoc militarną?
Na terenie aeroklubu w Laszkach (powiat jarosławski, a zatem rzut beretem od granicy z Ukrainą oraz lotniska w Rzeszowie) policjanci z CBŚP odnaleźli osiem kontenerów wypełnionych bronią.
Pierwsza o tym fakcie poinformowała TV Republika.
Wydany zaraz później komunikat MON triumfująco obwieścił, że nie należała ona do Wojska Polskiego. Wg informacji Onet miała być przewieziona na Ukrainę przez prywatną firmę, która jednak z nieznanych przyczyn pozostawiła je na lotnisku aeroklubu!

Czyli, dobrzy ludkowie, nic się nie stało. Ot, takie tam przeoczenie…
Tymczasem tekst zawiera w sobie informacje wywołujące może nie lawinę, ale jednak kilka istotnych pytań.
1. Dlaczego broń w kontenerach znalazła się na lotnisku? Takie jej usytuowanie wyraźnie wskazuje, że była przygotowana do wywozu. Przy czym kierunek wschodni (Ukraina) wydaje się najmniej prawdopodobny.
2. Co robili w tamtym rejonie funkcjonariusze CBŚP? Przecież jest to wyspecjalizowana grupa mająca na celu walkę z przestępczością zorganizowaną, jej rozpracowywanie i zapobieganie popełnianiu przez nią przestępstw. I nagle ujawnia, że ktoś tam zapomniał o przewożonym ładunku??? Co ewentualnie z racji na znaczenie kontenerów mogłoby rodzić jakąś tam odpowiedzialność dyscyplinarną. Prędzej uwierzyłbym w dzielnicowego.
3. Zastanawia rodzaj znalezionej broni. To wyspecjalizowane rakiety przeciwlotnicze, w rękach terrorystów całego świata pozwalające na ataki praktycznie wszędzie w obszarze wielkich lotnisk. A zatem sparaliżowanie ruchu lotniczego w dowolnym kraju. Również zapewnienie ochrony plantacjom należącym do narkobiznesu przed atakiem z powietrza.
4. Kto jest producentem tej broni? Jak najszybciej należałoby podać do publicznej wiadomości, skąd się tam wzięła. Bo prócz podawanego nam „na wiarę” kierunku zachodniego możliwe jest, że zawartość kontenerów przyjechała ze wschodu w wagonach towarowych… przykryta ukraińskim zbożem w ramach swoistego „reeksportu”. W tym celu wystarczy porównać numery seryjne poszczególnych egzemplarzy znalezionych z tymi, które wcześniej opuściły terytorium UE w ramach pomocy militarnej dla Kijowa.
5. Z powyższym wiąże się kolejne pytanie. Czy i jak dokładne są kontrole składów wjeżdżających z Ukrainy do Polski i wwożących tamtejsze zboże?
Korupcja na Ukrainie od początku „dziwnej wojny” (2014 r. – gdy mimo konfliktu o Krym i tzw. republiki Rosja dostarczała Ukrainie gaz zaś ukraińskie fabryki produkowały… części uzbrojenia dla rosyjskiej armii) ciągle rośnie.
Poczytywane za „ruską propagandę” informacje o sporej części dostarczanego przez USA i Europę uzbrojenia trafiającego zamiast na front np. do karteli narkotykowych w Ameryce Południowej brzmią zbyt głośno, by uznawać je wyłącznie za wymysł Kremla.
Zresztą przekonanie o skorumpowaniu ekipy Zełenskiego na Ukrainie jest powszechne (wg różnych szacunków tak uważa nawet 80% mieszkańców Kijowa).
Czy w Laszkach został wykryty jeden z przygotowywanych do wysyłki transportów?
Tyle ze nie na Ukrainę, ale w zupełnie inne miejsce globu.
A to przecież stanowi już „tajemnicę Poliszynela”.
W pewnych kategoriach może chodzić nawet o 20-30% otrzymywanej pomocy. Oczywiście nikt nie szmugluje czołgów czy też samolotów bojowych. Powyższe dane dotyczą lekkiej broni strzeleckiej. A nawet, jak w Laszkach, bardziej wyspecjalizowanego sprzętu, ciągle jednak stanowiącego wyposażenie pojedynczego żołnierza.
Najważniejszą wskazówką, że prócz zwykłego „przeoczenia” prywatnego przewoźnika naprawdę chodzi o coś o wiele poważniejszego jest obecność funkcjonariuszy CBŚP.
Powyższa hipoteza tłumaczy również bulwersujący nie tak dawno opinię publiczną w Polsce fakt odnalezienia porzuconych wagonów z ukraińskim badziewiem udającym zboże.
Tymczasem wytłumaczenie jest wyjątkowo proste.
Zostały porzucone zaraz po tym, jak skutecznie wydostano spod ziaren faktyczny ładunek.
Granica polsko-ukraińska wydaje się być wymarzoną do tego rodzaju przemytu. Nasze służby muszą bowiem pilnować przejść oraz zapewniać bezkonfliktowy przewóz broni i innego zaopatrzenia na Ukrainę.
Siłą rzeczy brakuje ludzi, by sprawdzać pociągi jadące z głębi Ukrainy. Poza tym politycznie byłoby to co najmniej… niewłaściwe.
Nie tak dawno pisałem, że eksport zbóż do Polski jest wygodnym pretekstem dla wielkich ukraińskich producentów do wyłudzania VAT-u (na Ukrainie nosi nazwę PDV).
Wydaje się jednak, że pod ziarnami zbóż przynajmniej w niektórych wagonach spoczywa ładunek o wiele cenniejszy.
Tymczasem wg komunikatu Prokuratury Okręgowej w Przemyślu śledztwo w sprawie znaleziska w Laszkach trwa od ponad tygodnia i jest prowadzone w kierunku nielegalnego posiadania broni oraz amunicji i jej magazynowania przez prywatną spółkę.
Przepraszam, ale ja tego nie kupuję.
I… nie tylko ja.
4.06 2025
Zostaw komentarz