Rosyjska historyk Tamara Ejdman tak się odniosła do wywiadu Władimira Putina dla Pana Tuckera Carlsona:

„Czy wiecie, czym różni się uczeń dwójkowy od ucznia trójkowego?

Dwójkowy uczeń nie chce niczego się nauczyć, może po prostu nie jest w stanie przyswoić materiału, a może jest chuliganem i jego prawdziwe życie toczy się poza szkołą.

Uczeń trójkowy coś gdzieś usłyszał, ale wszystko mu się pomieszało, zupełnie nie rozumie, o czym mówi, ale jednocześnie nadal wymawia fragmentaryczne frazy z wczorajszej lekcji.

To bardzo ciekawe, jak w rozmowie z prezydentem splatają się obrazy zarówno ucznia dwójkowego, jak i trójkowego.

Oczywiście Władimir Władimirowicz jest przyzwyczajony do wizerunku chuligana – kogoś, kto zamierza „zabić kogoś w kiblu”, może publicznie opowiedzieć nieprzyzwoity dowcip i, co najważniejsze, rozwiązuje wszystkie problemy bezczelnie i kastetem.

Ale gdy tylko porozmawiamy o historii, staje się jasne, że prezydent, a raczej ci, którzy piszą teksty jego rewelacji, są oczywistymi trojkowiczami. Uważają, że dobrze odrobili tę lekcję, ale po pierwsze zaczerpnęli ją z wczorajszych podręczników, a po drugie wywrócili wszystko na lewą stronę, tworząc jakąś równoległą rzeczywistość.

Prezydent swoje „sprawozdanie historyczne” rozpoczyna od faktu, że w 862 r. „państwo rosyjskie zaczęło się gromadzić jako państwo scentralizowane”.

Ech, Władimir Władimirowicz! Nawet w odniesieniu do XVI wieku, kiedy, jak zapisano w starych podręcznikach, powstało „jedno scentralizowane państwo”, termin ten od dawna uważany jest za przestarzały. Ale jeśli go użyjemy, to założymy, że jest to państwo o czystym terytorium, ze stolicą, w której mieszczą się liczne instytucje rządowe. Podlegają mniejszym instytucjom zlokalizowanym w różnych częściach kraju.

Czy serio Pan sądzi, że książę – w Nowogrodzie czy Kijowie – miał urzędników, którzy wydawali rozkazy urzędnikom niższym i działała machina biurokratyczna?

Zdradzę Panu kilka tajemnic: 862 to data umowna. Nie wiemy, czy Varangianie faktycznie mieli powołanie, może to tylko bajka. Ale nawet w czasach, gdy chodził Pan do szkoły, dla wszystkich było jasne, że państwo nie powstaje w jeden dzień, tworzy się je przez dziesięciolecia, a może nawet stulecia.

Trzeba jednak pokazać, że w Nowogrodzie powstało państwo rosyjskie, a następnie w Kijowie władzę przejęli książęta północni. Precedens jest jasny, po co. A potem – „Zjednoczone terytorium, wspólne powiązania gospodarcze, jeden język, a po chrzcie Rusi jedna wiara i władza księcia. Scentralizowane państwo rosyjskie zaczęło nabierać kształtu.”

Nie było jednego terytorium, były różne ziemie, które teoretycznie uważano za należące do rodziny książęcej, z centrum, przepraszam, w Kijowie… Więzi gospodarcze były oczywiście drogą od Waregów do Greków, wzdłuż którzy skandynawscy handlarze spływali tratwą? A może Pan myśli, że regularnie przewożono towary z Kijowa do Nowogrodu i ze Smoleńska do Czernigowa? Co niby mieli przewozić?

Wybitny językoznawca Andriej Anatolijewicz Zaliznyak, o którym oczywiście nikt Panu nie mówił, w swoich pracach przekonująco pokazał, że Nowogród i Psków miały swój własny dialekt, który bardzo różnił się od południa. Są też problemy z wiarą, gdyż przez wiele wieków mieszkańcy różnych części Rusi żyli w sytuacji, którą naukowcy nazywają „podwójną wiarą”. Istniała oficjalna wiara i istniały starożytne idee pogańskie. Są one również podobne w różnych krajach, ale jednocześnie znacznie się różnią.

Wyjaśnię to na dostępnym przykładzie. Syreny na południu to smukłe piękności, zupełnie jak Gogol ze „Snu majowej nocy”. A na północy są brzydkie, kudłate kobiety.

Wniosek jest zatem prosty: pomiędzy ziemiami północnymi, południowymi i zachodnimi, na których znacznie później powstała Rosja, Ukraina i Białoruś, istniały liczne i różnorodne powiązania. Jednak były też duże różnice. Ale to nic dzisiaj nie znaczy – nawet gdyby w Nowogrodzie, Kijowie, Połocku wszystko było takie samo, nie daje to prawa do zagarniania ziem innego państwa za ponad tysiąc lat.”

Ciągle jeszcze mamy przyjaciół – Moskali. Ja zwykle jest ich mało i niewiele mogą, ale są!