Studentka medycyny Julia Landowska została prawomocnie uniewinniona przez Sąd Okręgowy w Gdańsku. Wcześniej jej zachowanie pod biurem PiS w Gdańsku zostało uznane za wykroczenie, a młoda aktywistka otrzymała karę – 50 zł grzywny.

Sędzia Anna Czaja w II instancji, uniewinniając studentkę, argumentowała:
„W większej grupie dała upust swojej frustracji, bezsilności, wściekłości, braku zgody na decyzję władzy publicznej. Zachowanie obwinionej nie stanowi wykroczenia”.

Może wielu zaskoczę, ale cieszę się z uniewinnienia tej studentki i potwierdzenia prymatu wolności słowa (nawet tak szeroko wykorzystywanej do wulgarnej walki politycznej). Z zadowoleniem oceniam także, iż wobec Julii Landowskiej nie wszczęto postępowania dyscyplinarnego na uczelni za „zachowania niegodne studenta”.

Mam tylko jedno marzenie – by prawo było równe dla wszystkich, a sprawiedliwość dominowała nad polityczną poprawnością. Czy wolność słowa przynależna jest wybranym (o lewicowo-liberalnych poglądach)?