Problematyka islamu, a szczególnie wnioski z moich obserwacji postępującej islamizacji państw zachodnich, zwłaszcza Niemiec – stał się jednym z ważniejszych tematów, które pilnie obserwuję – i komentuję. W tym felietonie spróbuję zdefiniować, kogo można nazwać muzułmaninem.

Jeśli zażywasz czystą heroinę, ale uważasz alkohol za moralnie naganny, to prawdopodobnie jesteś…

MUZUŁMANINEM

Jeśli masz karabin maszynowy za 2000 euro, ale nie stać cię na buty, to prawdopodobnie jesteś…

MUZUŁMANINEM

Jeśli masz więcej żon niż zębów, to prawdopodobnie jesteś…

MUZUŁMANINEM

Jeśli wycierasz sobie tyłek gołą ręką, ale uważasz stek wieprzowy za nieczysty, to prawdopodobnie jesteś…

MUZUŁMANINEM

Jeśli nienawidzisz niewiernych, ale żyjesz z ich zasiłków, to prawdopodobnie jesteś…

MUZUŁMANINEM

Jeśli uważasz wszystko, co tu jest napisane, za obraźliwe i rasistowskie, a nie prześlesz tej wiadomości kilku znajomym, to prawdopodobnie jesteś…

MUZUŁMANINEM

A tak poza tym – obserwując muzulmanina – zauważa sie, że on:
– ma GPS w zegarku i żołądku: zna dokładny kierunek na Mekkę (szczególnie przydatne w hotelu w Tatrach) i zawsze w czasie ramadanu wie, że jedzenie w dzień jest – dozwolone, a w nocy – zabronione

– gdy chcesz mu podać rękę (jeśli jesteś kobietą, a on jest bardzo konserwatywny), on zrobi tak szybki ukłon i przyłoży rękę do serca szybciej, niż zdążysz powiedzieć „cześć”

– używa słowa „na prawdę” częściej niż przecinków: przysięga na każdą rzecz, nawet jak mówi, że jadł wczoraj kebab.

– gdy jest na przykład w McDonald’s – zapyta, czy burger jest z certyfikatem, a potem poprosi o bezalkoholowe piwo.

– zawsze podnosi palec wskazujący do góry, żeby przypomnieć, że Bóg jest jeden, ale czasem wygląda to, jakby chciał zapytać o pozwolenie w szkole, czy może wyjść do ubikacji.